cinema.pl Newsy Dnia

poniedziałek, 19 styczeń 2026 12:24

Grunt to rodzinka

Napisane przez  Ewa Cieplińska-Bertini
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Opublikuj na FacebookOpublikuj na Google BookmarksOpublikuj na Twitter

Nagrodzony Złotym Lwem na festiwalu w Wenecji i pokazany podczas ubiegłorocznego BFI Film Festiwal w Londynie najnowszy obraz Jima Jarmuscha ‘Father Mother Sister Brother’ dzieli widzów. Jednych zachwyca, innych nuży. Film jest już w kinach.

Grunt to rodzinka

O problemach rodzinnych śpiewał już w przedwojennej Warszawie Stanisław Grzesiuk. Teraz uniwersalnym tematem problematycznych kontaktów z najbliższymi zainteresował się pionier amerykańskiego kina niezależnego Jim Jarmusch. W najnowszej produkcji, kultowy reżyser z humorem, ale i głęboką refleksją nad życiem, analizuje rozpadające się relacje rodzinne, zwłaszcza te między rodzicami i dorosłymi dziećmi. Bez względu na to, gdzie mieszkamy – w zapadłej dziurze amerykańskiego New Jersey, w eleganckich dzielnicach Dublina czy Paryża – więzy rodzinne są coraz trudniejsze do utrzymania. O bliskości nawet nie warto mówić.

W najnowszym obrazie Jim Jarmusch znów powrócił do kilkakrotnie wcześniej stosowanej formuły opowieści, która składa się z kilku szkiców. Tym razem, podobnie jak w przypadku ‘Mystery Train’, dostajemy trzy oddzielne nowele. Oddzielne, ale o tym samym motywie przewodnim – rozpadzie relacji rodzinnych.

Father

Dorosłe rodzeństwo, Jeff i Emily, jedzie w odwiedziny do ojca, którego nie widziało od dwóch lat. Za oknami samochodu mroźna zima i amerykańskie odludzie zasypane śniegiem. W środku pojazdu równie chłodna atmosfera. Brat i siostra nie utrzymują ze sobą regularnych kontaktów, więc rozmowa się nie klei. Właściwie nie mają sobie niczego istotnego do powiedzenia. Oboje są sztywni, choć udają, że wszystko jest w porządku.

Spotkanie z ojcem jest także pełne niezręczności. Mało znaczące pytania, jeszcze mniej istotne odpowiedzi. Choć ojciec robi wszystko, aby pozbyć się gości i wrócić do swojego życia, herbatę należy zaproponować i wypić, bo nie wypada wyjechać zbyt szybko. W drodze powrotnej rodzeństwo prowadzi absurdalną dyskusję, czy Rolex ojca jest podróbką, czy nie. Dochodzą wreszcie do wspólnego wniosku, że ich ojciec zawsze był zagadkowy. Finałowa scena pierwszej części tryptyku, fenomenalnie zagrana przez Toma Waitsa, powala z nóg.

Mather

Kolejna nowela filmu przenosi nas do eleganckiego przedmieścia Dublina. Poczytna irlandzka pisarka oczekuje dorocznej wizyty córek – spotkanie celebrowane będzie słynną w Wielkiej Brytanii popołudniową herbatką. Koleżanka, prawdopodobnie partnerka Lilith, podwozi ją do matki, ale musi zaparkować kilka ulic bliżej albo udawać kierowcę Ubera. Timothea jest spóźniona - kolejny problem z samochodem. Kiedy kobiety zasiadają wreszcie do wykwintnie zastawionego stołu, okazuje się, że herbata jest gorąca, ale atmosfera panująca wokół stołu nie całkiem. Padają stereotypowe pytania i zdawkowe odpowiedzi oraz spora dawka kąśliwych uwag.

Matka nie rozmawia z córkami o swoim sukcesie literackim. Spięta i zestresowana Timothea nie dzieli się swoim życiem, a żyjąca na pełnym luzie Lilith woli po prostu matkę i siostrę okłamywać, sprzedając im najzwyczajniejszą fikcję. Jest ewidentne, że emocjonalnie nic te kobiety nie łączy. Od ciepła i serdeczności ważniejszy jest savoir-vivre przy stole. Toksyczna matka, toksyczne dzieci – to obraz więzów rodzinnych. Charlotte Rampling, w roli despotycznej matki jest zjawiskowa.

Sister Brother

Ostatnia część tryptyku jest trochę inna niż poprzednie. Przedstawia dorosłe bliźnięta, przemierzające ulice Paryża w kierunku mieszkania zmarłych w katastrofie lotniczej rodziców. Apartament, jak podobne w eleganckich dzielnicach stolicy, jest imponujący, ale przytłaczająco opustoszały. Rodziców już nie ma. Rozmów też nie będzie – ani pytań, ani odpowiedzi. Pamiątki po rodzicach i dzieciństwie rodzeństwa są już spakowane w pudełkach.

Billy i Skye postanawiają przeglądnąć to, co jeszcze nie zostało wywiezione do magazynu. Znajdują tam wiele wspaniałych pamiątek ze swojego dzieciństwa. Wspominają je z wielkim rozczuleniem. Wkrótce znajdują dokumenty świadczące, o tym, że swoich rodziców właściwie nigdy nie znali. Czy rodzice nie mówili, czy dzieci nie pytały? Tego nie wiemy. Relacje rodzinne to przegrana gra.

Najnowszy film Jima Jarmuscha jest kolejnym przykładem, że reżyser jest wierny stworzonemu dekady temu swoiście niepowtarzalnego stylu. W jego produkcjach jest dużo melancholii i refleksji. Dialog zawsze przeważa nad akcją. A jeśli już akcja, to służy wyjątkowo powolnej obserwacji codzienności, którą twórca podnosi do rangi uniwersalności. Niech się przyzna ktoś, kto choć raz nie był w podobnie niewygodnej sytuacji rodzinnej, jak bohaterowie Jarmuscha.

Po raz kolejny w produkcji reżysera pojawiły się gwiazdy współczesnego kina. Mamy więc ekscentrycznego Toma Waitsa, unikalnego Adama Drivera, charyzmatyczną Charlotte Rampling i światowej sławy Cate Blanchett, by wymienić tylko kilka nazwisk. Uwadze nie może także uciec super oprawa muzyczna, całkowicie skomponowana przez reżysera. Swoją kompozycję spiął piosenką niezapomnianej Dusty Springfield, ‘Spooky’. Efekt niezapomniany.

Czy najnowszy tryptyk Jarmuscha zachwyci większość widzów, czy nie, jest on niewątpliwie kwintesencją kina arthouse. Zmusza do refleksji i długo zostaje w pamięci.

Ewa Cieplinska-Bertini

Czytany 295 razy Ostatnio zmieniany poniedziałek, 19 styczeń 2026 12:28

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy Odśwież

Reklama


Reklama

Reklama