cinema.pl Newsy Dnia

środa, 09 sierpień 2023 19:05

Nie ukrywam, że moje początki były bardzo trudne... - Ewelina Ruckgaber dla cinema.pl

Napisane przez 
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Opublikuj na FacebookOpublikuj na Google BookmarksOpublikuj na Twitter

Ewelina Ruckgaber w 2013 ukończyła studia na Wydziale Aktorskim Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej w Krakowie (filia we Wrocławiu). W telewizji zadebiutowała w 1999 rokurolą Agaty w serialu TVP1, "Tata, a Marcin powiedział...". Następnie zagrała m.in. Sylwię w "Na Wspólnej", Agatę Wąsowską w "Pierwszej miłości" i Dagmarę w "Na sygnale". Od 2016 wciela się w aspirant sztabową Natalię Nowak w serialu "Gliniarze".



Śpiewa w Kapeli ze Śląska im. Józefa Poloka, z którym nagrała m.in. utwory „O młodej wdowie” i „Ślonzoczki”, będący parodią utworu „My Słowianie” Donatana i Cleo. Nagrała również autorską piosenkę „Świata widzenie”. Była uczestniczką 12. edycji programu rozrywkowego Polsatu Twoja twarz brzmi znajomo.
 
Zaczniemy zdecydowanie od serialu GLINIARZE, który od 7 lat towarzyszy nam w TV. Serial niejednokrotnie nominowany do Telekamer w kategorii paradokument różnie się widzom kojarzy, ale GLINIARZE, mam wrażenie przełamują  ten stereotyp... Na czym wg Pani polega fenomen serialu?

Myślę, że jest wiele powodów, które składają się na to, że serial "Gliniarze" jest inny niż typowe seriale paradokumentalne. Każdy z bohaterów ma bardzo fajnie poprowadzone wątki prywatne, które  często mają również podtekst kryminalny. Poza tym każdy z głównych bohaterów jest zupełnie inny, co pozwala widzom się z nami identyfikować, bo każdy w swojej ulubionej postaci znajdzie coś z siebie. O sprawach kryminalnych, które prowadzimy już nawet nie chce wspominać, bo myślę, że to jedna z głównych kwestii, które powodują, że nasz serial cieszy się tak dużą sympatią widzów. Lecimy codziennie o godz. 17.00 a wyniki oglądalności od wielu lat wskazują, że wciąż jesteśmy pierwsi w paśmie co bardzo nas cieszy (śmiech).

7 lat, czyli 15 sezonów, to sporo czasu?

Sporo, choć mam nadzieję na kolejne tyle. Wiadomo - kredyt hipoteczny i te sprawy (śmiech). A tak zupełnie poważnie, cieszę się że dane mi jest utrzymywać się z pracy w zawodzie. Kocham to robić. Nie wyobrażam sobie pracować gdzie indziej niż przed kamerą. Od pierwszego odcinka minęło już tyle lat, że na planie czujemy się jak rodzina. Jestem pewna, że gdy kiedyś serial się skończy to będę płakać jak bóbr. Bardzo się zżyliśmy z innymi aktorami i ekipą realizującą. Spędzamy ze sobą często więcej czasu niż z najbliższymi.


Gdy startują zdjęcia do kolejnego sezonu, to jakie towarzyszą emocje? Czy jest szansa na tzw. (brzydkie słowo) rutynę?

Nie trzeba się bać tego słowa (śmiech). To byłoby dziwne gdybyśmy po tylu latach wciąż tak emocjonalnie podchodzili do każdego nowego sezonu. Gdy startują zdjęcia to cieszymy się, że ponownie możemy się spotkać. Jest w tym dużo radości i ciekawości co przyniesie następne pół roku. Na pewno są to bardzo pozytywne emocje.

A jakie były początki, jakie wtedy były emocje? Jakie oczekiwania?

Nie ukrywam, że moje początki były bardzo trudne, ponieważ przez pierwszy czas gdy wracałam do domu, wszędzie odczuwałam zagrożenie. Miałam wrażenie, że gdy wejdę w jakąś ciemna uliczkę to ktoś mnie napadnie. Prawdopodobnie działo się tak przez tematykę serialu, strzelaniny, porwania gwałty itp. Musiałam się bardzo przestawić na nowy tryb pracy. Do tej pory jako aktorka innych produkcji przyjeżdżałam na plan na 3 sceny i wracałam do domu. Tu praca trwa 12 godzin. To zupełnie inna bajka, ale już się przyzwyczaiłam. Przede wszystkim cieszę się, że minęły już te moje obawy o bezpieczeństwo, bo żyć w takim trybie 7 lat byłoby przesadą.

Jest to kryminał, gracie policjantów, więc nie sposób nie zapytać o przygotowania. Jest to dość specyficzny zawód jak np. lekarz. Konsultujecie swoją grę z fachowcami?

Oczywiście! Przed pierwszym sezonem byliśmy szkoleni przez prawdziwych policjantów. Uczyli nas oni jak trzymać broń, jak kajdankować, jak robić dźwignię...  Co jakiś czas te szkolenia są powtarzane dla przypomnienia, ale myślę że po siedmiu latach mamy już to w małym palcu. Mimo wszystko codziennie na planie są z nami prawdziwi funkcjonariusze, więc gdyby ktoś z nas miał jakieś pytanie czy kłopot to zawsze chętnie nam pomagają.

Sam kryminał, to ciężki gatunek? Podejrzewam, że często macie ciężkie sceny... Mieliście Państwo jakieś sytuacje nietypowe - niebezpieczne, dziwne, a może (o dziwo) śmieszne?

Ja staram się pamiętać głównie te śmieszne. Najczęściej wychodzą one od naszych odtwórców. Grał u nas kiedyś taki miły, starszy Pan, który miał powiedzieć jedno zdanie: "Jestem rektorem tej uczelni", a cały czas mówił: "jestem aktorem" lub "jestem lektorem". Za mniej więcej 15 razem nie mogliśmy już wytrzymać ze śmiechu. Kolejna sytuacja: Ulica nazywała się Zabłocie. A nasz odtwórca cały czas powtarzał albo "Zzapłocie" albo "Zabociek". To są bardzo zabawne sytuacje, bo podczas przesłuchania musimy być poważni, a nie jesteśmy w stanie opanować śmiechu.
Oczywiście zdarzają się również niebezpieczne sytuacje, ale staramy się jak najszybciej wyrzucać je z pamięci.

A jest coś co po tylu sezonach Was zaskakuje...

Raz zdarzyła mi się sytuacja, która bardzo mnie zaskoczyła... była wręcz absurdalnie nierealna, a jednak prawdziwa. W jednym z odcinków rozwiązywaliśmy sprawę morderstwa na warszawskim Bemowie. Po czym okazało się że mój partner serialowy piętro wyżej znalazł prawdziwego nieżywego człowieka... Poza takimi nagłymi sytuacjami nic mnie już nie zaskoczy choć tamta sytuacja rzeczywiście zrobiła wrażenie chyba na wszystkich.

To chyba tyle o serialu GLINIARZE. Robiąc tzw. reaserch o Pani, znalazłam info o Pani początkach i tu zaskoczenie. Kultowy serial dla młodzieży TATA, A MARCIN POWIEDZIAŁ... To oznacza, ze ten kierunek zawodowy miała już Pani od dziecka? Czy może praca na planie dopiero ukierunkowała Pani pomysł na prace?

Powiem szczerze, że od dzieciństwa nie wyobrażałam sobie wykonywać innego zawodu niż aktorka lub artystka śpiewająca, ponieważ od zawsze to było moje hobby. W wieku 5 lat stawiałam na wokal, ale gdy po raz pierwszy stanęłam przed kamerą wiedziałam, że jedyne studia, które będę w stanie ukończyć to Szkoła teatralna. Ten zawód to moja największa miłość i do dziś każda kolejna postać, w którą mogę się wcielić, sprawia mi ogromną radość i wzbudza we mnie emocje :)

Aktorka, ale tez wokalistka, o czym mogliśmy przekonać się w programie TTBZ. Mam wrażenie, ze program, w którym można połączyć te dwa zawody aktorki i wokalistki.

Zgadza się! Ja bardzo często powtarzam że jest to najpiękniejsza przygoda jaką może przeżyć aktor śpiewający. Chyba nie ma programu, który rozwija bardziej niż ten. W każda postać trzeba włożyć ogrom pracy. To tak jakby co tydzień robić nowy monolog, grać nowa premierę. Ale jest to niezapomniane przeżycie.

Jak Pani wspomina? Co było najtrudniejsze - ćwiczenia czy metamorfozy, ocena jurorów...?

Teraz jak patrzę na to z perspektywy czasu to była to świetna zabawa. Ale wtedy chyba jak każdy z uczestników podchodziłam do tego zbyt poważnie. Tak naprawdę wszystko wydawało się trudne. Zapamiętanie układu tanecznego, tekstu, melodii... to program rozrywkowy a ja traktowałam to trochę zbyt poważnie, co często wiązało się z zarwanymi nocami. Zawsze gdy wchodziłam do windy wydawało mi się, że nie pamiętam pierwszej linijki tekstu nie wiem skąd ten stres, ale chyba większość uczestników tak to przechodzi. Dziś mam wspaniała pamiątkę, która mam nadzieję, kiedyś będę mogła pokazać moim dzieciom.

Czytany 679 razy Ostatnio zmieniany środa, 09 sierpień 2023 19:39

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy Odśwież

Reklama


Reklama

Reklama