cinema.pl Artykuły

środa, 09 luty 2022 12:04

Ostatnia rola Krzysztofa Kowalewskiego

Napisane przez 
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Opublikuj na FacebookOpublikuj na Google BookmarksOpublikuj na Twitter

Mija rok od śmierci Krzysztofa Kowalewskiego. Dzięki wielu wybitnym rolom aktor na stałe zapisał się w historii polskiego kina i teatru. Na swoim koncie ma udział w aż pięciu produkcjach Global Studio – w tym w filmie „Krime Story. Love Story”. Krzysztof Kowalewski wcielił się w filmie w postać Anioła. Była to jedna z jego ostatnich ról.  

 

„Krime Story. Love Story” to nowy film twórców „Procederu”, który powstał na podstawie książki Marcina „Kaliego” Gutkowskiego. Przedstawiona w nim historia inspirowana jest prawdziwymi wydarzeniami. Miasto gniewu, a w nim dzielnica, w której nikt nie ma lekko. Dwóch przyjaciół (Krime i Wajcha) dostaje propozycję nie do odrzucenia - zarobienia naprawdę dużych pieniędzy. Planują, że będzie to ich ostatni nielegalny „skok”, który ustawi ich już na całe życie. „Życie” jednak napisze dla nich zupełnie inny scenariusz. Człowiek, na którego dostają zlecenie okaże się ojcem dziewczyny, dla której główny bohater kompletnie straci głowę. Miłość skomplikuje wszystko i nawet taki facet, jak Krime, którego nie usidliła wcześniej żadna kobieta, będzie musiał wybrać co jest dla niego najcenniejsze i najważniejsze w życiu. W filmie zagrała plejada polskich aktorów i aktorek m.in. Cezary Łukaszewicz, Wiktoria Gąsiewska, Agnieszka Więdłocha, Michał Koterski, Cezary Żak, Małgorzata Kożuchowska czy Gabriela Muskała.

W „Krime Story. Love Story” możemy zobaczyć również Krzysztofa Kowalewskiego. Aktor wcielił się w Anioła, który czuwa nad głównym bohaterem granym przez Cezarego Łukaszewicza. Niespodziewanie pojawia się zawsze wtedy, gdy Krime żegna się już ze swoim życiem. „To nie przypadek, że broń nie odpaliła. Bóg ma na ciebie inny plan” – mówi do niego w jednej ze scen. Jak się później okazało, była to jedna z ostatnich ról Kowalewskiego. 

- Na pewno nigdy nie zapomnę, jak realizowaliśmy sceny z udziałem Krzyśka Kowalewskiego, mojego ojczyma. Razem z żoną wymyśliliśmy mu rolę Anioła, który czuwa nad głównym bohaterem. Tej postaci nie było w książce Kaliego, ale uznaliśmy, że warto ją dodać, bo to dość niesamowite, że Krime tyle razy wyrwał się z objęć śmierci. Jest to dla mnie niezwykle wzruszające, bo to była jedna z ostatnich ról Krzyśka. Nie ma go już wśród nas. Niedługo po zakończeniu zdjęć zmarł – wyznaje Heathcliff Janusz Iwanowski, producent filmu. 

Premiera „Krime Story. Love Story” już 11 lutego w kinach w całej Polsce. 

Czytany 260 razy Ostatnio zmieniany środa, 09 luty 2022 12:22

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy Odśwież

Reklama

Pies.tv

Reklama

Reklama