cinema.pl Artykuły

czwartek, 22 lipiec 2021 12:09

"Republika Dzieci" - najnowszy film Jana Jakuba Kolskiego wkrótce w kinach

Napisane przez 
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Opublikuj na FacebookOpublikuj na Google BookmarksOpublikuj na Twitter

Baśniowa podróż pełna przygód w gwiazdorskiej obsadzie już od 30 lipca w kinach w całej Polsce.

 

Z obrazów znanych malarzy Jacka Malczewskiego, Józefa Mehoffera i Witolda Wojtkiewicza ucieka gromada namalowanych postaci. Fauny, chimery, utopce, rusałki i inne fantastyczne istoty przenoszą się na teren zarzecza we współczesnej Polsce, do krainy zwanej Mszarami. W pobliżu ma niebawem ruszyć wielka elektrownia wodna. Wraz z jej uruchomieniem woda zaleje tysiące hektarów ziemi. Z kolei z domu dziecka w miasteczku przeznaczonym do zalania wyrusza grupa uciekinierów. To dzieci, które nie godzą się z decyzjami dorosłych i nie chcą, by je na zawsze rozdzielono. 

Tobiasz, który trafia do współczesności z obrazu Malczewskiego, postanawia przyłączyć się do nich i staje na czele uciekinierów. Śladem Tobiasza podąża Rafał, jego anioł stróż. Mieszkańcy Mszarów muszą sobie poradzić z nieoczekiwaną wizytą obcych na ich terytorium. Czy pomogą im stworzyć wymarzoną Republikę Dzieci?

- Po mrocznym „Ułaskawieniu”, które obciążyło mnie zmęczeniem i depresją, czuję potrzebę wybrania się do krainy światła - dodaje. 

Jan Jakub Kolski

Eksplikacja reżyserska

Ten film zaczął się od rozmów z moją małą córką Polą, kiedy nagle wyczerpały się wiersze Brzechwy, „Muminki” i „Kubuś Puchatek”. Dziecko dało znać, że chce mieć udział w opowiadanych historiach, chce dawać imiona bohaterom, decydować o ich kolorze oczu i ulubionych zabawach. Zaproponowałem wyprawę w głąb obrazów malarzy Młodej Polski. Traf chciał, że właśnie uciekło z nich wielu mieszkańców – w dół, poślizgiem po malaturze, lub w górę, przez dziury w płótnie. Malczewskiemu uciekli fauni, czmychnęły chimery i strzygi, Wojtkiewiczowi dzieci na drewnianych koniach, Mehofferowi cały ogród magiczny… 

Poszliśmy za uciekinierami do lustrzanej wioski, sprawdziliśmy, jak żyją i czy ich sprawy są podobne do naszych. Potem wędrowaliśmy wraz z Tobiaszem, aniołem Rafałem i dziećmi z domu dziecka, przez bagienną gęstwę Zarzecza, wpadaliśmy razem z bohaterami w rozmaite opresje i ratowaliśmy się z nich, uciekaliśmy do Zapasowego Świata stworzonego przez tajemniczą społeczność mieszkańców lustrzanej wioski. Kiedy robiło się nudno, Pola… zasypiała. Musiałem bardzo uważać, korzystać z podpowiedzi, iść za wskazówkami przedstawicielki „targetu”. Nie wiedziała kto to Malczewski, Wojtkiewicz czy Mehoffer, ale nieomylnie odróżniała ględzenie od ciekawej, angażującej emocjonalnie historii. W rezultacie powstał zapis wartkiej, zmiennej, migotliwej akcji – dla dużych, mniejszych i… najmniejszych.

Jak wygląda ta historia? W niewielkim miasteczku jest dom dziecka, w nim dzieci przeznaczone do rozdzielenia i rozesłania po całej Polsce. Gromadka protestuje głośno, ale nikt nie chce jej słuchać. Na szczęście pojawia się kandydat na przywódcę buntu, uciekinier z obrazu Jacka Malczewskiego, Tobiasz Młodszy. Chłopiec organizuje ucieczkę, której finałem ma być proklamowanie Republiki Dzieci, nowej ojczyzny dla pokłóconych ze światem maluchów.

Zrobiłem ten film bez puszczania oka do mniejszych od siebie. Rzecz jest zrealizowana nowocześnie, wartko, bez staroświeckiej kaligrafii. Oczywiście, malarska proweniencja postaci znajduje swój wyraz na ekranie, ale bardziej w obrębie nastrojów, światła, impresji, niż dostojnych, nieruchawych cytatów. A co w obszarze przesłania? Żadnej myśli nachalnej. Całkowita nieobecność wywyższania się i pouczania. Dzieci są mądre i same odkryją solidarność ze swoimi rówieśnikami z ekranu, same odkryją współczucie, wyrozumiałość i potrzebę pomagania innym dzieciom, nawet takim z różkami, zieloną skórą i ciałem pokrytym łuskami…

„Republika Dzieci”, to inwestycja w emocje pokolenia, które będzie się nami opiekować, będzie mieć dla nas szacunek za pokazany im kształt świata lub pretensje za krótkowzroczność i egoizm.

Jan Jakub Kolski

„Z perspektywy majstra z Popielaw” – reżyser o kulisach realizacji filmu

Film wkrótce na ekranie. Zaraz spotka się z czyjąś parą oczu i sercem, czyli… kompletnym wyposażeniem widza. Widz, czyli człowiek – mały, duży, niebiesko lub ciemnooki, stąd lub stamtąd – szybko rozpozna, co w filmie siedzi (lub nie daj Boże, leży). Każde jego odkrycie będzie prawdziwe, każda emocja nieomylna. Bo tak wygląda to spotkanie: mój film przykleja się do Twojej wyobraźni i jest tylko tym, co w nim zobaczysz. Niczym więcej. Korzystam więc z okazji – póki film jeszcze mój – żeby opowiedzieć o nim parę zdań z perspektywy majstra z Popielaw. 

Uparłem się na Dolny Śląsk, bo to kraina pięknych miejsc i dobrych ludzi. Tam pojechałem, mając szkic historii wywiedziony z rozmów z córką Polą. Znalazłem most w Pilchowicach na rok przed tym, nim znaleźli go hollywoodzcy skauci i wokół niego zacząłem budować ojczyznę moich bohaterów. Kiedy ten wyobrażony świat był już prawie kompletny, zamknięto nam drogi, a przy moście zaczęli majstrować jacyś obcy ludzie. Szybki wywiad i rozmowa z kolegami z branży wyjaśniły nam, że most wraz z jadącym przezeń pociągiem, będzie… wysadzony w powietrze dla Toma Cruise’a i jego ekipy, i że wszyscy na tym skorzystają, a najbardziej ja, bo będę mógł na to popatrzeć i nauczyć się jak się robi filmy. Nie uwierzyłem. Zainicjowałem batalię, która uratowała most i „Republikę Dzieci”. Mało kto wie, że to my, więc się teraz tym chwalę.

„Republika Dzieci” to przede wszystkim… dzieci. Wzięliśmy je z całej Polski. Casting trwał osiem miesięcy i objął 1500 osób. Najtrudniejsze były dni ostatecznego wyboru, bo mieliśmy miejsce jedynie dla czterdzieściorga kandydatów. Ostatecznie powiększyliśmy listę do sześćdziesięciorga. Przybyło rusałek, opiekunów zwierząt, znalazło się też miejsce dla wnuczki pszczelarza z Rokicin. 

A teraz jeden dzień zdjęciowy, powiedzmy ten ze sceną tańca realizowaną w mszarowej wiosce. 

Jest godzina 2.00. Asystentki charakteryzatorki parzą kawę. Nadchodzi szefowa Ania z suczką Arią – obydwie nieprzytomne. W chwilę potem do charakteryzatorni przybywa pierwszy aktor, powiedzmy… faun Egwaro (ten największy). Rusza robota. Najpierw Marian, body painter wraz z pięcioma asystentkami – body painterkami, maluje fauna w esy floresy, potem Dorota i jej asystentka przyklejają faunowi uszy, zakładają rogi i transportują do oprzytomniałej już Ani. Ta nakłada na twarz charakteryzację. Jest godzina 3.00. Przed wejściem do charakteryzatorni kolejka wodników i utopców, król Gralo jak zwykle narzeka, wodnik Marino opowiada dowcipy, z garderoby płynie tłum dzieciaków. Marysia, Agnieszka i jeszcze trzy inne pary rąk nie nadążają. Zbliża się 4.00, rekwizytor rozdaje rekwizyty, asystent sprawdza zgodność z listą i fotografiami, dzieciaki wrzeszczą, kompresor Mariana warczy, chmura aerozolu unosi się w powietrzu, Aria szczeka, produkcja rozdaje bułki z żółtym serem, zegar wybija 5.00. Pod hotel podjeżdżają auta. Jesteśmy w pandemii, w czerwonej strefie, więc w każdym aucie miejsce dla dwójki, trójki pasażerów. Transport rusza z pierwszą dwudziestką, a do przygotowania jeszcze osiemdziesiąt osób… Jak to ma się udać?

Wioska mszarowa. Wieczór. Nad bagienną dekoracją zapalają się światła. Jest wszystko czego potrzebujemy: kompletny świat zbudowany na palach tuż nad wodą – domki, uliczki, drewniane trakty, zagroda dla zwierząt, kozy, alpaki, jaczyca Matylda. Sto osób z jednej i sto z drugiej strony kamery. Na główny plac wioski wchodzą tancerze. Król Gralo daje znak swoim poddanym. Kamera, playback, akcja! Jan Jakub Kolski

 

JAN JAKUB KOLSKI – scenariusz i reżyseria

Jan Jakub Kolski – reżyser filmowy, operator i scenarzysta. W roku 1985 ukończył Wydział Operatorski PWSFTviT w Łodzi. Po studiach realizował filmy krótkometrażowe i dokumentalne o różnej tematyce: o sztuce, oświatowe i przyrodnicze. Jako reżyser filmów fabularnych debiutował „Pogrzebem kartofla” w 1990 roku. Wielkim sukcesem okazał się zrealizowany trzy lata później, wielokrotnie nagradzany na festiwalach filmowych „Jańcio Wodnik”. Twórca filmu został uhonorowany wieloma nagrodami za twórczość filmową, m.in.: Paszportem „Polityki” (1995) za oryginalność i ponowne odkrycie polskiej prowincji w „Jańciu Wodniku”. Zrealizowana w 1998 roku „Historia kina w Popielawach” przyniosła mu Złote Lwy na 23. FPFF w Gdyni. Jest członkiem Europejskiej Akademii Filmowej. Założył studio filmowe Wytwórnia Doświadczalna, której debiutem producenckim był film „Las, 4 rano” (2016). Międzynarodowa premiera odbyła się na MFF Shanghai, a polska – podczas FPFF w Gdyni. Inne z głośnych filmów reżysera to m.in.: „Jasminum” (2006), „Afonia i pszczoły” (2009) „Wenecja” (2010), czy „Ułaskawienie” (2018), które zostało nagrodzone trzykrotnie na FPFF w Gdyni (Najlepsza Główna Rola Kobieca, Najlepsze Kostiumy, Najlepszy Scenariusz).

Jako reżyser fabularnego kina autorskiego jest kreatorem magicznej, odrealnionej krainy. Dzięki krótkometrażowym filmom dokumentalnym zyskał miano „kaskadera polskiego krótkiego metrażu”. Jest autorem tekstów piosenek do swoich filmów, opublikował również kilka książek, powieści i zbiorów opowiadań.

Twórcy

scenariusz i reżyseria JAN JAKUB KOLSKI

charakteryzacja ANNA NOBEL-NOBIELSKA

kostiumy MARIA DUFFEK-BARTOSZEWSKA, AGNIESZKA OSIPA

montaż SANDRA KSEPKA

dźwięk JULIA WESOŁEK, TOMASZ RUDZKI, MICHAŁ KOSTERKIEWICZ

scenografia WOJCIECH SALONI-MARCZEWSKI

muzyka ADRIAN KONARSKI

zdjęcia MICHAŁ PAKULSKI

producentKRYSTYNA ŚWIECA

produkcja TELEWIZJA POLSKA S.A.

POLSKA, 2021

 

Obsada

Anioł Rafał ANDRZEJ GRABOWSKI

Andżelika KAROLINA RZEPA

Tobiasz MATEUSZ GRYS

Utopiec Gralo MARIAN OPANIA

Faun Agrulo OLGIERD ŁUKASZEWICZ

DoktorJaszczur GRZEGORZ DAMIĘCKI

Malczewski oraz pan Józef ŁUKASZ SIMLAT

Marszałek województwa WOJCIECH MECWALDOWSKI

Pani Stenia GRAŻYNA BŁĘCKA-KOLSKA

Utopiec Kwaterszałek WOJCIECH SOLARZ

Wodnik Marino MARIUSZ SANITERNIK

Wodnik Utrilo ARTUR KRAJEWSKI

Faun Permano ALEKSANDER JOCHYMEK

Utopiec Citaro KRZYSZTOF GLOBISZ

Czytany 1256 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 22 lipiec 2021 12:36

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy Odśwież

Reklama

Pies.tv

Reklama

Reklama