Polscy operatorzy kin od ponad 20 lat nie doczekali się odpowiedzi na podstawowe pytania. Zamiast jasnych reguł i zapowiadanej w ustawie transparentnej tabeli opłat, są kolejne procesy i spory prowadzone z różnymi organizacjami zbiorowego zarządzania, czyli OZZ. Kina otrzymują wezwania do zapłaty, ale nie mogą uzyskać informacji, którym twórcom przekazywane są poszczególne kwoty. Nie ma też żadnego mechanizmu weryfikacji, czy pieniądze rzeczywiście zostaną przekazane uprawnionej osobie. Sporna bywa nawet podstawa, od której naliczana jest opłata.
Branża kinowa od lat podkreśla, że jasne ramy dla systemu poboru i wypłaty tantiem muszą wynikać z odpowiednich przepisów. Wypracowywanie ich w toku sporów sądowych jest zdaniem wielu wyrazem kapitulacji ustawodawcy wobec narastającego problemu. Powoduje chaos na rynku i doprowadza do sytuacji, w której uprawnieni twórcy nie otrzymują należnych im środków, a koszty obsługi prawnej rosną do absurdalnych rozmiarów.
„Barbie” i „Avatar”: za kogo miałyby płacić polskie kina?
Duża część wpływów kin pochodzi ze sprzedaży biletów na produkcje zagraniczne, w tym hollywoodzkich hitów takich jak „Barbie” czy „Avatar”. Polskie OZZ chcą pobierać tantiemy także od ich wyświetlania. Kina pytają więc: kto konkretnie ma dostać te pieniądze?
Samo wyświetlenie filmu w kinie nie powinno być wystarczającą przesłanką pobrania opłaty tantiemowej. Organizacja powinna wykazać, że reprezentuje twórcę lub artystę wykonawcę danej produkcji i ma umowę pozwalającą przekazać mu zebrane środki.
Oczekiwanie branży jest proste: każda złotówka pobrana od kina powinna mieć czytelny adres i trafić do uprawnionego twórcy. Kina chcą płacić za osoby rzeczywiście reprezentowane przez daną organizację, a nie automatycznie za wszystkie wyświetlane filmy.
Polska płaci szerszej grupie twórców niż inne rynki
Tantiemy dla twórców muzyki filmowej są przekazywane także w innych państwach. Ma to związek ze specyfiką wykorzystywania muzyki i z historycznym oddzieleniem praw do muzyki od praw do filmu jako całości.
Polska poszła znacznie dalej. Katalog osób uprawnionych do tantiem z kin rozszerzano stopniowo. Objął nie tylko kompozytorów i autorów tekstów, ale również reżyserów, scenarzystów, scenografów, operatorów i artystów wykonawców. Kolejne grupy dopisywano bez całościowej oceny, jak wszystkie te zmiany razem wpłyną na rynek kinowy. Przepisy powstawały w zupełnie innych realiach. Trzy dekady temu nie było obecnego rynku streamingu, serwisów subskrypcyjnych ani dzisiejszych modeli dystrybucji. Zmienił się sposób oglądania filmów i podział pieniędzy między producentów, dystrybutorów, platformy oraz kina.
Katalog uprawnionych wymaga dziś przeglądu, bo diametralnie zmienił się łańcuch czerpania korzyści z eksploatacji filmu na poszczególnych polach.
Za kogo płaci kino?
Obecny model opłat często traktuje cenę biletu płaconą przez widza tak, jakby w całości była przychodem kina. Tak nie jest.
Na całym świecie kina dzielą się wpływami z biletów z dystrybutorem – w ciągu pierwszych dwóch tygodni emisji filmu, czyli w okresie, kiedy generuje on największe wpływy, kina zwyczajowo przekazują dystrybutorom połowę ceny biletu netto. Za pośrednictwem dystrybutorów część pieniędzy trafia dalej do producentów i innych podmiotów uczestniczących w powstaniu oraz rozpowszechnianiu filmu. Mimo to wiele opłat, jak opłaty tantiemowe oraz wynikające z ustawy o kinematografii opłaty na rzecz Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej, nalicza się od pełnej ceny biletu, a obowiązek zapłaty spada na kino. Operator płaci więc także od tej części ceny biletu, której sam nie zatrzymuje.
Skoro przychodem dzielą się kino i dystrybutor, również obciążenia powinny być rozłożone proporcjonalnie. Opłata powinna odpowiadać temu, jaka część wpływu rzeczywiście pozostaje u danego podmiotu. Nie można prowadzić rozliczeń tak, jakby każda złotówka z biletu zostawała w kasie kina. Najmocniej odczuwają to placówki działające na mniejszych rynkach. Mają niższą frekwencję, rosnące koszty i mniej możliwości, by udźwignąć wzrastające obciążenia.
Nie ma negocjacji, jeśli o stawce nie można rozmawiać
Rozsądnych zasad nie da się ustalić bez dialogu z udziałem twórców, OZZ i kin oraz organów nadzorujących OZZ-ty (obecnie Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego). Przedstawiciele branży wskazują jednak, że część organizacji zbiorowego zarządzania nie chce rzeczywiście negocjować sposobu pobierania tantiem i otwarcie twierdzi, że nie negocjuje stawki. Jeśli jedna strona podaje należny procent lub kwotę i z góry wyklucza rozmowę o jej wysokości, trudno nazywać to negocjacjami.
Do tego dochodzi brak porozumienia pomiędzy samymi OZZ. Przez siedem lat organizacje nie złożyły jednego wspólnego wniosku o zatwierdzenie tabel wynagrodzeń, choć, według stanowiska branży potwierdzonego przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, taki obowiązek wynika z ustawy. Rachunek za ten bałagan dostają kina. Muszą odpowiadać na roszczenia wielu organizacji, nie znając przy tym pełnej sumy przyszłych obciążeń.
Co dzieje się z pieniędzmi po ich pobraniu?
Dyskusja o tantiemach zwykle skupia się na tym, ile powinno zapłacić kino lub inni użytkownicy. Rzadziej pada pytanie, co dzieje się z pieniędzmi później,
Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego w ramach swoich uprawnień nadzorczych przeprowadziło kontrole części funduszy, m.in. będących w dyspozycji SFP-ZAPA. Wyniki kontroli tej niewielkiej na razie części środków przekazywanych do OZZ wykazały liczne i bulwersujące nieprawidłowości. Stąd postulat, aby Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego kontrolowało zarówno pobór pieniędzy, jak i ich repartycję, czyli podział oraz wypłatę uprawnionym. Twórcy powinni dostawać należne wynagrodzenia. Żeby tak się działo, trzeba znać drogę pieniędzy od sprzedaży biletu do konkretnej uprawnionej osoby.
Zapisy ustawy nakazują w tej chwili OZZ-tom poszukiwać uprawnionych twórców, ale nie nakładają na nich de facto żadnych sankcji w sytuacji, kiedy pobiorą w ich imieniu środki od kin i nie są w stanie tych twórców zidentyfikować lub odnaleźć. W ocenie branży jest to przy dzisiejszych możliwościach technologicznych absurdem i doprowadza do licznych nadużyć. Zgodnie ze sprawozdaniami finansowymi dostępnymi publicznie i podsumowanymi w raporcie „Działalność organizacji zbiorowego zarządzania prawami autorskimi i pokrewnymi: rosnące przychody a efektywność dystrybucji” z 13 stycznia 2025 roku, na koniec 2023 r. OZZ zgromadziły na kontach bankowych, lokatach oraz w funduszach inwestycyjnych prawie 1,7 mld zł. Są to w dużej mierze środki pobrane od użytkowników, a nieprzekazane twórcom. Należy sobie więc zadać pytanie czy wszystkie OZZ-ty dokładają wszelkich starań, aby uprawnionych twórców odnaleźć i przekazać im należne środki?
System powinien jasno pokazywać, ile zebrano, jakie kwoty potrącono, aby pokryć koszty własne OZZ (w tym koszty sporów prowadzonych z kinami i innymi podmiotami), komu wypłacono środki, a kogo nie udało się odnaleźć i jaka kwota nadal pozostaje w dyspozycji organizacji.
Co trzeba zmienić w prawie?
Organizacja pobierająca tantiemy powinna wykazać, kogo reprezentuje i w związku z tym za jaki film pobiera pieniądze. Ustawa musi też jasno określać, od jakiego przychodu i według jakich reguł oblicza się wynagrodzenie. Środki powinny trafiać do faktycznie reprezentowanych twórców i wykonawców, a nie być pobierane automatycznie od całego repertuaru kinowego. Kina od lat podkreślają, że uzyskiwanie przez polskich twórców tantiem z filmów takich jak „Barbie” doskonale ilustruje absurdalność roszczeń niektórych OZZ-tów. Nowe przepisy muszą także uwzględniać rzeczywisty podział wpływów między kino i dystrybutora. Skoro obie strony uczestniczą w przychodzie z biletu, ciężar opłat nie powinien spoczywać wyłącznie na kinie.
Potrzebny jest również skuteczny nadzór państwa nad procesem poboru środków, kosztami zarządzania i ich późniejszą wypłatą. Branża sprowadza te postulaty do pięciu obszarów: wykazania reprezentacji, jasnej podstawy opłat, realnego wynagradzania twórców, podziału ciężaru opłat oraz kontroli państwa.
Kina nie domagają się likwidacji tantiem. Chcą wiedzieć, za co płacą, komu należą się środki, jak wyliczyć kwotę rzeczywiście należnych tantiem i czy środki zostały wypłacone uprawnionym.
Czas, by zakończyć wieloletni spór
Trwają prace nad nowymi przepisami dla rynku audiowizualnego. To okazja, by jednocześnie uporządkować zasady uiszczania tantiem i opłaty na rzecz Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej oraz nadzór nad pieniędzmi pobieranymi przez OZZ.
Doraźne zwycięstwo w sądzie nie zastąpi trwałych reguł. Pojedynczy wyrok w sprawie jednego kina może zamknąć jedną sprawę, ale nie odpowie na pytania, które wracają od lat. Również orzeczenia Sądu Najwyższego pokazują, że obecne przepisy nie tworzą sprawnego mechanizmu. W przywoływanym przez branżę uzasadnieniu wyroku Sądu Najwyższego znalazła się istotna zasada: aby pobierać tantiemy, trzeba mieć zamiar przekazania ich twórcom.
Kina mówią jasno: chcemy płacić, ale nie w ciemno. Transparentność poboru i podziału tantiem nie może zależeć od kolejnego procesu ani od tego, która strona ma silniejszą pozycję negocjacyjną lub możliwość przeznaczenia większych kwot na obsługę prawną. Komu, za co i ile - te trzy odpowiedzi powinny wynikać z prawa. Bez nich ten spór będzie wracał.
Polskie Stowarzyszenie Nowe Kina zrzesza przedsiębiorców prowadzących kina w Polsce. Od 2002 roku reprezentuje interesy branży kinowej, uczestniczy w konsultacjach dotyczących przepisów regulujących rynek audiowizualny oraz działa na rzecz tworzenia przejrzystych i stabilnych warunków funkcjonowania kin. Organizacja angażuje się w dialog z administracją publiczną i partnerami rynku filmowego w sprawach dotyczących dystrybucji filmów, prawa autorskiego oraz rozwoju sektora kinowego.



