cinema.pl Wywiady

piątek, 08 grudzień 2017 12:19

Carewicz i balerina – miłość w czasch carskich

Napisane przez  Ewa Cieplińska-Bertini
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Opublikuj na FacebookOpublikuj na Google BookmarksOpublikuj na Twitter

‘Jestem szczęśliwy, że mogę Wam pokazać wynik moich ostatnich czterech lat pracy -  ‘Matyldę’, film, na który, przedstawiciele konserwatywnych organizacji religijnych w Rosji, nie obejrzawszy nawet jednej jego sceny, złożyli ponad 40 doniesień do prokuratury – powiedział podczas Tygodnia Rosyjskiego Filmu w Londynie Aleksiej Uczitiel. Po galowej pojekcji filmu reżyser oraz wykonawcy głównych ról spotkali się z publicznością. 


Co zainspirowało Pana do ekranizacji tego wielkiego romansu między carewiczem Mikołajem a Matyldą Krzesińską, tancerką petersburskiego Teatru Maryjskiego?

- Najprawdopodobniej wieloletnie zainteresowanie baletem. Mój pełnometrażowy debiut, ‘Szaleństwo Giselle’, jest biografią słynnej, lecz zapomnianej pod koniec życia, prima baleriny, Olgi Spesivtsevej. Akcja tego filmu jest także osadzona w okresie panowania Mikołaja II. Kiedy więc zaproponowano mi biografię filmową kolejnej prima baleriny Teatru Maryjskiego, miałem pewne rezerwacje. Pomyślałem jednak, że warto zrobić ten film, ale nie jako biografię Matyldy Krzesińskiej, lecz jako analizę bardzo istotnego momentu w życiu następcy tronu carskiego.

- Dwa lata ich życia, które przedstawiamy w filmie, miały decydujący wpływ na przyszłość nie tylko carewicza, ale również na przyszłość całej Rosji. Gdyby jego ojciec, Aleksander III, żył dłużej, gdyby Mikołaj wybrał miłość, a nie koronę Rosji, historia kraju potoczyłaby się inaczej. Zawsze postrzegałem Mikołaja II jako osobę subtelną i bardzo delikatną. Już wcześniej myślałem o zrobieniu filmu na temat jego abdykacji. Ale teraz mamy film o jego koronacji.

Jednym z argumentów przeciwko ‘Matyldzie’ było zaangażowanie obcokrajowców do głównych ról. Jaka jest Pana odpowiedź na ten temat?

(Lars Eidinger grający Mikołaja II uprzedza Uczitiela)
- Może dlatego, że w Rosji nie ma wsród aktorów homoseksualnych gwiazdorów porno. (Śmiech)
(Żart dotyczy jednego z argumentów użytych przez najbardziej zaciętą przeciwniczkę filmu, byłą prokurator na Krymie, obecnie deputowaną Dumy Państwowej, Natalię Pokłońską, która powiedziała: ‘do roli świętego Mikołaja II zaangażowano niemieckiego aktora Larsa Eidingera, grającego wcześniej wyjątkowo wulgarną rolę w pornograficznym filmie’. Deputowana odnosiła się do filmu Petera Greenawaya ‘Goltzius and the Pelican Company’.   Prawdopodobnie Pokłońska oglądała go na YouTub.
- Jest powszechnie wiadomo, że w żyłach Mikołaja II płynęło więcej krwi niemieckiej niż rosyjskiej. Ale nie ten fakt brałem pod uwagę, kiedy zatrudniałem Larsa. Zrobił na mnie ogromne wrażenie jako wyjątkowo utalentowany aktor, kiedy oglądałem go na scenie w rolach Ryszarda III oraz Hamleta. Lars nie gra postaci. On nimi po prostu jest. Wiedziałem, że pokaże Mikołaja II jako prawdziewgo człowieka ze wszystkimi ludzkimi namiętnościami, wątpliwościami i wadami, a nie jako ikonę historyczną. Ponadto jest do cara Mikołaja II niezwykle podobny!

Lars, podobno nad przyjęciem roli rosyjskiego cara zastanawiałeś się przez trzy dni? Dlaczego?

- Muszę przyznać, że przed otrzymaniem propozycji, nie miałem zbyt rozległej wiedzy na temat Mikołaja II. Miałem również świadomość, że Rosjanie bardzo dobrze znają i kochają ostatniego cara. Obawiałem się więc, że moja interpretacja może się im nie spodobać.
- Prezentacja historycznej postaci na scenie czy ekranie zawsze wiąże się z podobnymi problemami. Pomyślałem jednak, że jeśli mam zagrać Mikołaja, muszę jego osobowość znaleźć w sobie. W tym celu przeczytałem wiele publikacji na jego temat. Obejrzałem wszystkie dostępne filmy dokumentalne. W efekcie pozbyłem się wszystkich obaw. Wróciłem do scenariusza filmu i oddałem się w ręce reżysera.

Chyba nikt nie powinien oponować przeciwko obsadzeniu polskiej aktorki w roli Matyldy Krzesińskiej? Wreszcie Krzesińska miała polskie korzenie.

- W celu znalezienia odpowiedniej osoby do roli Matyldy Krzesińskiej spotkaliśmy 300 aktorek z 10 krajów. Odbyliśmy też wiele prób z balerinami. Było kilka, które bardzo chciały zagrać Krzesińską. Nawet wielka Diana Wiszniewa była skłonna zrezygnować z tańca zawodowego przez cały rok, by móc zagrać Matyldę.
- Niestety, większość zdjęć próbnych nie była zadowalająca. Bo chociaż jest to w dużym stopniu film o balerinie, jego centrum zainteresowania nie jest balet sam w sobie. Potrzebna nam była aktorka nie tylko zbliżona wiekiem do Matyldy, ale posiadająca doskonały warsztat i talent aktorski. Najlepszą ze wszystkich kandydatek okazała się nie bardzo jeszcze znana w świecie polska aktorka, Michalina Olszańska. Z roli wywiązała się doskonale. Wróżę jej świetną karierę.

Film jest nie tylko wspaniałą ucztą muzyczną (kompozytor Marco Beltramie – ‘Brudny szmal’, ‘Najpierw zabili mojego ojca’, baututa Valerego Gergieva), ale również wizualną. Kostiumy są niesamowite.

- Nadieżda Wasiliewa, wdowa po Aleksieju Bałabanowie (‘Palacz, ‘Morfina’, ‘Ładunek 200’) jest za nie odpowiedzialna. W okresie przedproduckcji zaskoczyła mnie dwa razy. Pierwszy raz, kiedy powiedziała m,i że Mikołaj II nosił niebieskie jeansy. Uwierzyłem dopiero wtedy, kiedy zobaczyłem zdjęcie. Drugi raz, kiedy przedstawiła mi budżet na kostuimy. (Śmiech)
- Tkaniny do uszycia 7 tysięcy kostumów udało nam się kupić dziesięć razy taniej w Chinach. Musieliśmy jednak czekać na dostawę aż trzy miesiące. Szyły je więźniarki z trzech obozów pracy. Nie dlatego, że ich praca jest tańsza, lecz ze względu na rozmiar zamówienia.

Największe wrażenie robi scena koronacji, nie tylko z powodu wspaniałości kostuimów, ale również bogactwa wnętrz.  Czy kręciliście ją w Soborze Zaśnięcia Matki Bożej na Kremlu?

- Muszę przyznać, że mieliśmy dostęp do wielu historycznych wnętrz, ale nie do tego. Przykładowo niemal wszystkie sceny baletowe kręcone były na autentycznej scenie Teatru Maryjskiego w St. Petersburgu. Jego dyrektor, Valery Gergiev, wspaniałomyślnie udostępnił nam budynek teatru, kiedy zespół wyjechał na 10-dniowe tournée. Sytuacja całkowicie niepowtarzalna - wręcz nie do pomyślenia. Jesteśmy bardzo wdzięczni.
- Natomiast dla potrzeb koronacji zbudowaliśmy wierną kopię tej wspaniałej cerkwi w militarnym obiekcie koło St. Petersburga. Kopia była tak doskonała, że robotnicy, którzy po zakończeniu zdjęć przyszli ją rozbierać, mieli wrażenie, że demolują jeden z najbardziej szanowanych w Rosji obiektów sakralnych. Przy okazji chciałbym dodać, że przebieg filmowej koronacji jest zgodny z faktami historycznymi. Carewicz Mikołaj rzeczywiście stracił przytomność podczas przyjmowania korony. Są na to dowody.

Fotografie?

- Nie tylko. Mikołaj II był ogromnym wielbicielem nowości technologicznych. Jego wielkim zainteresowaniem cieszył się m. in. wynalazek braci Lumière. Jako pierwszy sprowadził do Rosji kinematograf i nauczył się go obsługiwać. Oglądanie filmów było jedną z najbardziej ulubionych rozrywek rodziny carskiej. Historia mówi, że carowi nawet pozwolono zabrać projektor filmowy do Jekaterynburga. 
- Dla utrwalenia koronacji na taśmie celuloidowej, przyszły car wynajął ekipę filmową. Sprawozdanie z uroczystości jest pierwszym filmem nakręconym w Rosji. Można go obejrzeć na YouTube.

Jak Pan podchodzi do zamieszania, które powstało wokół filmu?

 - Konstruktywna krytyka jest zawsze bardzo pożyteczna. Jednak w tym przypadku, paradoks polega na tym, że pewne radykalne grupy religijne zaczęły protestować przeciwko filmowi, nie zobaczywszy ani jednej sceny. Na podstawie zwiastuna, zdecydowali, że film jest antyrosyjski i występuje przeciwko wartościom religii prawosławnej.
- Argumenty tej grupy są bardzo proste. Zamordowany przez bolszewików car Mikołaj II został, wraz z rodziną, kononizowany przez Rosyjską Cerkiew Prawosławną. Jest jej świętym. Wspomniani aktywiści twierdzą, że jest to absolutnie nieprawdopodobne, żeby prawosławny święty utrzymywał przedmałżeńskie czy pozamałżeńskie związki z kobietami - na dodatek seksualne! To, o czym mówi film, jest nieprawdą. To wszystko jest wymyślone przez reżysera. Według nich film orbraża uczucia religijne i bezcześci pamięć Mikołaja II.
- Natomiast ja uważam, że Mikołaj II był niezwykle ciekawą, ale i bardzo skomplikowaną postacią. Zainteresował mnie nie jako ikona na carskim tronie, lecz jako człowiek, stojący przed trudnym wyborem: rezygnacją z miłości do kobiety na rzecz korony i obowiązku w stosunku do narodu, czy odwrotnie. I chociaż tytułową bohaterką filmu jest Matylda, to właśnie Mikołaj II, z jego wszystkimi słabościami i rozterkami, jest jego centralnym punktem.

Podobno miał Pan wizje dotyczące filmu, których nie udało się zrealizować?

- Dwie. Naprawdę bardzo chciałem, żeby w filmie zagrał Michaił Barysznikow. Widziałem go w roli dyrektora Teatru Maryjskiego. Niestety, Barysznikow absolutnie odmawia wszelkiej współpracy z jakąkolwiek produkcją powstałą w Rosji. Byliśmy nawet przygotowani na zorganizowanie planów zdjęciowych poza Rosją, ale i tak powiedział: niet!
- Jeszcze bardziej zdecydowanie zareagowała na moją propozycję Maja Plisiecka. Jak wiadomo, Matylda Krzesińska miała bardzo długie życie. Zmarła w Paryżu w wieku 99 lat. Zastanawiałem się, czy ostatnie słowo na temat jej carskiego romansu nie powinno u schyłku życia należeć do niej. Rozmawiałem o tym z Plisiecką, ale ta ze złością odpowiedziała: ‘Niet! Nie zagram tej prostytutki. Niet!’
- Ale nawet bez udziału wspaniałych ikon rosyjskiego baletu, film ma bezsprzecznie wielki rozmach i hollywoodzki splendor. Zdobył również ogromny rozgłos jeszcze przed premierą. Gratulacje!

(Artykuł postał na podstawie dwóch spotkań z reżyserem filmu w Londynie: w National Film Theatre oraz niezależnym centrum kultury rosyjskiej, Pushkin House)
                            Ewa Cieplińska-Bertini

Czytany 273 razy Ostatnio zmieniany wtorek, 20 luty 2018 15:02

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy Odśwież

Reklama

Pies.tv