cinema.pl Newsy Dnia

wtorek, 21 listopad 2017 14:28

Aktor jest trochę jak płatny morderca - Katarzyna Herman dla cinema.pl

Napisane przez 
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Opublikuj na FacebookOpublikuj na Google BookmarksOpublikuj na Twitter

Ostatnio serial "Druga szansa", ale wcześniej "Ekipa", "Układ Warszawski", "Boża podszewka" oraz filmy Tomasza Wasilewskiego "w sypialni", "Płynące wieżowce" czy Marcina Solarza "Oszukane", "Kochaj i tańcz". Są to produkcje, w których możemy zobaczyć Katarzynę Herman. Z aktorką mieliśmy okazje spotkać się podczas tegorocznej edycji festiwalu TOFIFEST.

 

Tofifest to festiwal niepokorny. Niepokorność wpisana jest w pracę aktora?

Zawodu tego uczyłam się jak czeladnik – od podstaw. Jan Englert, kiedy byłam jeszcze w szkole teatralnej, uczył mnie, że aktor musi być pokorny. Jest w tym trochę prawdy. Dopiero parę lat pracy w tym zawodzie, który jest jednak rzemieślniczy, nauczyło mnie bycia, że niepokorność, słuchanie siebie i opieranie się na intuicji to trzy składniki sukcesu. Do tego dodałabym jeszcze dwa: nie naśladować, nie powielać. Roman Polański powiedział kiedyś, że aktor musi być otwarty i skupiony. Pokora jest potrzebna, aby słuchać, uczyć się od mistrzów. Wiem, że nie zagram wszystkiego, że czegoś nie potrafię, a w końcu, że nie każdemu się spodobam.

Wspomniała Pani o szkole. Czy są zasady, które nauczyła się w szkole i które wykorzystuje Pani w zawodzie?

Coraz częściej wiem, że nic nie wiem. Jeżeli szukam jakiegoś tematu, to głownie patrzę na towarzystwo i na to jaki to jest tekst. Czasami jest tak, ze w dobrym towarzystwie, nawet przy słabych tekstach, wychodzą ciekawe projekty. Na początku myślałam o postaci, a teraz wiem, że na planie wydarza się wszystko w danym momencie. Aktor jest trochę jak płatny morderca. Dostaje zlecenie, bo jest człowiekiem do wynajęcia. A na sukces filmu składa się nie tylko scenariusz, ale głównie ludzie, którzy przy produkcji pracują.

Podobno lubi pani artystyczne ryzyko, ze podejmuje Pani współprace z młodymi reżyserami. Takie ryzyko jest wpisane w zawód aktora? Czym się to objawia?

Nie wszystko musi się udać. Może wtedy nawet jest ciekawiej? Ufam reżyserom, patrzącym na świat inaczej. Ufam poszukującym. Jeszcze niedawno miałam okazję grać z Danusią Szaflarską, z osobą ciekawą świata i odważną. Aktor bez wątpienia musi być odważny. Nigdy nie chciałabym się ograniczać, krępować.

Takim przykładem pewnego zaufania jest współpraca Pani z Tomaszem Wasilewskim.

Zaryzykowałam, ponieważ od początku było widać, ze jest to zdolny chłopak. Przy drugim scenariuszu próbowałam go namawiać na kino bardziej gatunkowe. Teraz dostałam jego czwarty scenariusz i jest bardzo trudny. Tomek jest reżyserem z ogromnymi sukcesami, a ja jego scenariusza się boję, ale mu bardzo kibicuję.

Powiedziała Pani, że chciałaby Pani zagrać w komedii, ale nie koniecznie romantycznej…

Zgadza się. Mam talent komediowy, którzy bardzo rzadko miałam okazję pokazać. Zazwyczaj gram tzw. czarny charakter, albo osoby z bagażem doświadczeń i nie wiem czy to chodzi o głos, posturę. Granie w komediach sprawia mi większą radość, ponieważ reakcja publiczności jest cieplejsza, a my aktorzy się w tym ogrzewamy.

Twarz z historią pomaga w realizacji nowych projektów?

To jest bardzo ciekawe zagadnienie. Lincoln powiedział kiedyś, że po czterdziestce każdy jest już odpowiedzialny za wygląd swojej twarzy. Nie wiem, co widać na mojej. Nie zawsze się sobie podobam. Obejrzałam ostatnio film „Człowiek z magicznym pudełkiem”, w której gra Helena Norowicz, ma twarz pomarszczoną i na taka twarz patrzy się dobrze, naturlanie. Myślę jednak, że lepsza jest historia twarzy normalnej, a w tym środowisku aktorki lubią się „zmieniać”. Chociaż kino jasno pokazuje, że paniom w pewnym wieku już dziękujemy.

Temat kobiet w kinie jest coraz częstszy. Czy w polskim kinie jest lepiej?

Na pewno w Ameryce, gdzie potęga są kobiety producentki, wpływowe np. Meryl Streep, która dostaje rolę kobiety 60-letniej, która ma jakąś historię. Do nas to jeszcze nie przyszło, ale to my kobiety chodzimy do kina, wyciągamy partnerów, więc chcemy oglądać historie o sobie. Jest nadzieja, że takich scenariuszy będzie coraz więcej. Z drugiej strony, może takie scenariusze trzeba samemu zacząć pisać. Poza tym okazuje się, że często dostajemy rolę matki i jest to bardzo ciekawy temat. Misie  również zdarzyło zagrać w ciekawej historii, grając właśnie matkę. To są bardzo mocne i silne uczucia.

Kostium na scenie jest ważny? W „Paniach Dulskich” kostiumografowie zachwycili.

Tych ról kostiumowych jest ciągle mało i z pewnością jest dużym przywilejem. Na scenie tworzy nierozerwalną jedność z kreowaną postacią. Kostium bardzo pomaga. Zmienia on nas w oczach widza.  Biorę każde zadanie, wychodząc z założenia, że za każdym razem  uczy mnie ono czegoś nowego.

W ostatnim czasie wiele zmieniło się również na małym ekranie. Wciąż popularne seriale proponują nam nową jakość. Chociażby „Druga szansa”, która w paśmie telewizji TVN emitowana jest czwarty sezon.

Wstyd się przyznać, ale nie oglądam telewizji. Kiedy już coś zobaczę, jestem zachwycona profesjonalizmem. Szczególnie dumna jestem z „Ekipy” w reżyserii Agnieszki Holland. Produkcja ta była kręcona jak typowy film. Dużo nie odbiega od tego „Druga szansa”. Takimi przedsięwzięciami można zmienić myślenie odbiorców, używając pewnych środków przekazać to, co jest istotne. Sama praca w tego rodzaju produkcja jest często bardzo ciekawym doświadczeniem. Dodatkowo w serialu można też pewne treści przemycić, oczywiście z odpowiednim smakiem.

Co ma pani na myśli?

Moja młodsza siostra bierze udział w proteście medyków. Zależy im, by ich sytuację przedstawić w fabule serialu. Film, serial czy teatr może realnie wpłynąć na odbiorcę.

Powróci pani w „Powrocie” na duży ekran?

Za mną zdjęcia do filmu Magdy Łazarkiewicz pod tytułem „Powrót”, który dotyka bardzo emocjonalnych, życiowych problemów, można powiedzieć wręcz, że koszmarów. W ostatnim czasie miałam przyjemność pracować również z Wojciechem Smarzowskim przy filmie dotykającym spraw Kościoła. Scenariusz był tak drastyczny, że nie byłam w stanie przeczytać go jednym ciągiem. Jestem wręcz pewna, że produkcja ta będzie powodem wielu protestów. Jest to film na pewno potrzebny. Na pewna te dwa filmy nie będą ani komedią ani musicalem.

Skoro pyta pani o sens zawodu, czy aktorstwo to permanentne niespełnienie?

W tym zawodzie niespełnienie jest motorem dla dalszych działań. Dobrze też, kiedy jest trochę niewygodnie. Zawód ten z pewnością nie może być komfortowy.

Foto: Wojciech Szablewski

Czytany 88 razy Ostatnio zmieniany wtorek, 21 listopad 2017 14:48

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy Odśwież

Reklama

Pies.tv

Orgy