cinema.pl Wywiady

czwartek, 28 wrzesień 2017 11:10

Jak jest słaby scenariusz, to reżyseria może być horrorem - Bodo Kox dla cienma.pl

Napisane przez 
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Opublikuj na FacebookOpublikuj na Google BookmarksOpublikuj na Twitter

"Człowiek z magicznym pudełkiem", to kolejna produkcja, za którą odpowiada Bodo Kox. W kinach od 20 października. Mieliśmy okazję porozmawiać z reżyserem o filmie.

 

Bartosz Mrozowski"Człowiek z magicznym pudełkiem' o czym jest to cudo?

Czy cudo, to zobaczymy po pierwszych projekcjach. Historia o romantycznej miłości poza czasem i przestrzenią, na gruzach znanego nam Świata.
 
Skąd pomysł na taki scenariusz? Jak długo powstawał?

Pierwszy pomysł narodził się gdy przenosiłem z miejsca na miejsce radio po moim dziadku i zacząłem się zastanawiać nad tym, co by było, gdyby nagle zaczęło działać i grać przeszłość. To mnie uruchomiło na tyle, że bardzo szybko powstał pierwszy treatment i scenariusz. Sam scenariusz jednak zmieniał się na przestrzeni 4 lat. Od dystopijnej wizji Świata, opartej na teoriach spiskowych z bohaterem uwikłanym w tę rzeczywistość bolesną, po romantyczną miłość z nieudanym Światem w tle.

2012 rok pierwsza wersja scenariusza, a realizacja trochę później? Powody to niedokończony, poprawiany scenariusz czy inne problemy się pojawiły?

Żeby zebrać pieniądze na taki film potrzeba było i dopracowanego scenariusza, i czasu. Ja poprawiałem go przy wsparciu producentów, a oni szukali pieniędzy i możliwości rozwijania przeze mnie scenariusza z profesjonalistami. Kiedy uznaliśmy, że to ten moment, a trzeba się spieszyć, bo nie wiadomo jak będzie za parę miesięcy, to ruszyliśmy w bój ze zdjęciami.

Zastanawiałeś się kiedyś co by było gdybyś się cofnął w czasie? Do jakiego roku chciałbyś się ewentualnie przemieścić i dlaczego?

Nigdy o tym nie myślałem... Lubię swoje czasy, mimo, że są trudne. Jeśli jednak musiałbym się zdecydować, to może XIX wieczna Anglia?. Może bym jakąś maszynę wymyślił do pisania scenariuszy na parę...
 
...a jaki będzie świat społeczny, gospodarczy lub/i polityczny w 2030? Jak jest Twoja wizja?

Kryzys będzie gonił kryzys. Europa Zachodnia będzie się zmagała z ludnością napływową, a Środkowa z nacjonalizmami. Ale chciałbym się mylić i wierzyć, "że wszystko będzie dobrze". Ale z tego co widać, możliwe, że lepsze jutro było wczoraj.
 
Boisz się przyszłości?

Czasami. Ale ufam, że ja i moi bliscy damy radę. A ten umęczony naród wreszcie włączy myślenie.
 
Chwile temu na świat wyszły magiczne zdjęcia z filmu cały film taki będzie? Magiczny?

Może i magiczny... Na pewno romantyczny i oryginalny. 

W filmie zobaczymy ciekawych aktorów, ale ekipa poza aktorami jest bardzo ciekawa. Skąd pomysł na taki team?

Obsada to zasługa Pauliny Krajnik, na której polegam bardzo. Zrobiłem z nią "Dziewczynę z Szafy". Przy tym projekcie Paulina zajęła się obsadą i pomogła mi przy ostatniej wersji scenariusza. To, że Sebastian „Stanki” Stankiewicz zagra, wiedziałem na długo przed filmem. Reszta wspaniałych aktorów dochodziła powoli. Na ekipę złożyli się ludzie, z którymi pracowałem wcześniej przy debiucie, czy pomniejszych rzeczach. Lubię z nimi pracować. Bez ich talentu i zaangażowania jestem tylko wymyślaczem historyjek.

Jak wyglądała współpraca z tymi ludźmi? Ty miałeś wizję, którą oni realizowali? Czy oni przyszli z czymś gotowym?

Różnie. W większości przypadków ja nakreślam kierunek, atmosferę, kontekst i czekam na propozycje, które zwykle są dla mnie lepsze niż moje pomysły. Mam szczęście do ekipy. Nie chcę tutaj kogoś specjalnie wyróżniać, ale szefowie pionów to super zdolne babki i chłopaki. Z kolei oni mają zaufanych swoich pomocników nie mniej zdolnych. I jakoś to się kręci.

Kostiumy oraz scenografia, to jedne z tych rzeczy, które mogą być atutem filmu.

Są.

Za zdjęcia odpowiada Arkadiusz Tomiak, który ma doświadczenie w pokazywaniu pewnego rodzaju magii w kinie.

Owszem. Jest wyjadaczem. Ale pamiętajmy, że i Dominik Danilczyk ma wspaniały wkład w ten obraz.
 
Muzykę do filmu skomponował utytułowany włoski artysta. Jak trafiłeś na Sandro? (dostał nagrodę na 42.FPFF przyp.red.)

Koproducent włoski (Vargo Films) odpowiadał za to co słychać w filmie. Zaproponowali reżysera dźwięku i kompozytora. Sandro di Stefano okazał się niezwykle wrażliwym, inteligentnym i zdolnym artystą. Jestem urzeczony jego muzyką. Założenie było takie, że jak w kinie noir muzyki jest bardzo dużo. Ryzykowne, ale ja tę muzykę uwielbiam, a nie jestem gościem pozbawionym dystansu, choć może się zdawać inaczej.

Film też był montowany w Włoszech?

Nie. Montowała wspaniała Milenia Fiedler. Dźwięk był robiony w Rzymie. Orkiestra z kolei, to ukraińscy muzycy pod batutą Sandro.
 
Wojtek Smarzowski w rozmowie o pewnego rodzaju buncie w kinie wymienił m.in. Ciebie? Czujesz, że jesteś buntownikiem? Jakie cechy, umiejętności taki buntownik powinien mieć?

O, to bardzo miłe. Zaszczyt. Ja robię swoje. Nie nazwałbym tego buntem. Lubię kino moich kolegów i koleżanek, ale po co mam ich powielać. Lubię robić swoje.
 
Czym jest dla Ciebie pisanie scenariuszy? Odskocznią?

Podróżą w głąb mojej głowy. A także okazją to zdobycia wiedzy, na tematy, które poruszam w filmie.

A co jest trudniejsze...pisanie scenariuszy czy potem reżyseria?

Jak jest słaby scenariusz, to reżyseria może być horrorem, więc lepiej sobie napisać coś co się rozumie i będzie się umiało aktorowi, ekipie wytłumaczyć i sprawić, że będą pracowali drużynowo. Lubię jedno i drugie. I w obu przypadkach raz jest łatwiej, raz trudniej.

Foto: Bartosz Mrozowski

Czytany 265 razy Ostatnio zmieniany piątek, 08 grudzień 2017 12:41

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy Odśwież

Reklama

Pies.tv