cinema.pl Newsy Dnia

poniedziałek, 18 wrzesień 2017 11:23

Podróze po ... sanatoriach - kilka słów o filmie "Kuracjusz jestem"

Napisane przez 
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Opublikuj na FacebookOpublikuj na Google BookmarksOpublikuj na Twitter

Bohaterowie filmu „Kuracjusz jestem” to grupa emerytów i rencistów, dla których przyjazd do sanatorium jest spowodowany tak samo chęcią podreperowania zdrowia, co odnalezienia miłości. Poprzez swoje kuracyjne, często zabawne perypetie, udowadniają nam, że młodość to przede wszystkim stan ducha i że nigdy nie jest za późno na romans. Mieliśmy okazje porozmawiać o produkcji z reżyserkami Karoliną Drogowską oraz Amelią Radecką



Za kilka dni premiera filmu "Kuracjusz jestem" co to za produkcja?

Karolina Drogowska: Dokumentalna komedia „ku pokrzepieniu serc”. Nasz debiut reżyserski i film, w który włożyłyśmy bardzo dużo pracy i serca. To historia grupy pozytywnie nastawionych do życia kuracjuszy, którzy w sanatorium szukają nie tylko zdrowia, ale i szczęścia, a przede wszystkim miłości.

Amelia Radecka: Chciałyśmy zrobić film o  zabawie ,o radości życia -ale też o  samotności, przemijaniu…  Coś między „American pie” a „Tam gdzie rosną poziomki”, rozegrane w realiach „Czarodziejskiej Góry”.

Skąd pomysł na taki film?

Amelia Radecka: Z życia.  Wychowywałam się we Włocławku -mieście znajdującym się nieopodal Ciechocinka, który odwiedzaliśmy wraz z rodziną w zasadzie w każdej wolnej chwili.   Od dziecka zaznajomiona    byłam z życiem kuracjuszy i od zawsze temat wydawał mi się ciekawy. Opowiedziałam o nim Karolinie i … postanowiłyśmy zrobić  film.

Karolina Drogowska: Z potrzeby przełamania wciąż obecnego w naszym społeczeństwie tabu, które nie pozwala starszym osobom żyć pełną piersią. Presja społeczna sprawia, że Ci, którym nie ułożyło się w pierwszej połowie życia, są spisani na straty, bo przecież dziadkowi nie wypada chodzić na randki, całować się w miejscach publicznych. My postanowiłyśmy to tabu złamać i pokazać zarówno starszym, jak i młodszym, że żyć pełną piersią powinno się do ostatnich swoich dni.

Kim są ci kuracjusze?

Karolina Drogowska: To szóstka emerytów i rencistów, którzy nie boją się życia. Czwórka z nich, czyli Janusz, Kaziu, Zdzisia i Danusia to single, którym z różnym powodów nie ułożyło się w dotychczasowym, miłosnym życiu. Halina i Tadeusz natomiast, choć mają partnerów, to postanowili zostawić ich w domu i samodzielnie skorzystać z uroków sanatoryjnego życia.

Amelia Radecka: W pewnym momencie filmu Janusz -jeden z naszych głównych bohaterów podkreśla „ Kaziu jesteś kuracjuszem”. „Kuracjusz” to coś więcej niż pacjent sanatorium. „Kuracjusz” to życiowa postawa, to hedonista, imprezowicz, esteta. Ktoś, kto chwyta byka za rogi  i lekceważąc metrykę bezczelnie rzuca się w wir bachanaliów, uwodzi, podjeżdża, śmieszy, tumani, przestrasza.

Jak wyglądały przygotowania? Byłyście np. w sanatorium w Ciechocinku?

Karolina Drogowska: Przygotowania zajęły nam ponad rok. Zależało nam, żeby nasi bohaterowie reprezentowali zaobserwowane przez nas typowe sanatoryjne zachowania, ale też przede wszystkim dobrze się z nami czuli i ufali nam. Kilka dobrych miesięcy spędziłyśmy, więc na podróżach po sanatoriach w różnych częściach kraju, gdzie wypatrywałyśmy odpowiednie osoby do naszego filmu. Oczywiście, że nie ominęłyśmy również Ciechocinka – tam poznałyśmy jednego z naszych głównych bohaterów – Janusza. Niemal tyle samo czasu, co poszukiwania, zajęło nam bliższe zapoznawanie się z naszymi bohaterami. Cotygodniowe rozmowy na skype, telefony, czy wspólne niedzielne obiadki. Udało nam się nawiązać bardzo bliskie relacje, które trwają do dziś.

Amelia Radecka :Tak ,to była fantastyczna przygoda ...  Podróżowałyśmy  po sanatoriach , same w charakterze kuracjuszek, świetnie się przy tym bawiąc, a  każdy kolejny bohater ,który wchodził do naszego filmu, wywracał naszą koncepcję o 180 stopni . W pierwszej wersji scenariusza bohaterów miało być dwóch, a film miał zaczynać się od animacji … Zastanawiałyśmy się też nad rozpoczęciem filmowej opowieści od castingu na balu samotnych serc w Radomiu…

Film opowiada o tym, ze nie ważne ile się ma lat, ale na ile się człowiek czuje? Czym dla Was jest młodość?

Amelia Radecka :Młodość to stan ducha ,kompletnie nie ma on  związku z metryką . To  było właśnie punktem wyjścia dla naszego filmu-człowiek w pewnych okolicznościach życia a nie stary człowiek w sanatorium.

Karolina Drogowska: Wigorem i energią. Czasem, kiedy działa się pod wpływem impulsu, kiedy nie podlega się ocenie społecznej i kiedy wolno więcej. 

Do kogo skierowany jest ten film? Jaki ma cel?

Karolina Drogowska: Do wszystkich. Starszych w celach inspiracyjnych, młodszych w celu poszerzenia horyzontów. Singli i tych w związkach dla kilkudziesięciu minut spędzonych przed ekranem z uśmiechem na twarzy.

Amelia Radecka: To film dla każdego. Dla miłośników komedii, Piwowskiego, Hrabala czy Milosza Formana, dla dzieciaków, dla dziadków, dla intelektualistów, dla dresiarzy, hodowców zwierząt futerkowych… Chciałabym, żeby ten film rozśmieszył, ale i skłonił do refleksji o życiu, miłości, samotności...

W dwie byłyście reżyserkami jak wyglądała miedzy Wami współpraca? Dzieliłyście się praca?

Karolina Drogowska: Większość zadań wykonywałyśmy wspólnie, wspólnie też starałyśmy się podejmować decyzje dotyczące kierunku, w jakim idzie film. Nie zawsze było to łatwe, ale z ostatecznego rezultatu jesteśmy zadowolone.

Amelia Radecka: Film powstał z dialogu, który bywał bolesny, bo jesteśmy kompletnie różne, ale mam wrażenie ,że to zadziałało.

...a jak dobrałyście obsadę???

Amelia Radecka: Większość bohaterów w zasadzie znalazła nas, a nie na odwrót- Janusza np. poznałyśmy  w Ciechocinku w Parku Zdrojowym ,kiedy próbował mnie poderwać i to  w ostatnim momencie, bo chwilę wcześniej zdecydowałyśmy  o powrocie do domu.

Karolina Drogowska: Szukałyśmy przede wszystkim pozytywnych osób lub takich, które czują potrzebę działania i zmiany w swoim życiu. Bo chociaż Kazimierz, gdy go poznawałyśmy, był zdecydowanym pesymistą i przestał już prawie wierzyć, że wciąż ma szansę na znalezienie partnerki, wyjazd do sanatorium, a tym samym otwarcie nowych możliwości, było dla niego bardzo kuszące. W tym wypadku naszą uwagę przykuła też jego historia życia, bo 78-letni prawiczek był niemal wyśnionym przez nas kandydatem.

Czytany 177 razy Ostatnio zmieniany poniedziałek, 18 wrzesień 2017 11:52

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy Odśwież

Reklama

Pies.tv

Orgy