cinema.pl Newsy Dnia

środa, 13 wrzesień 2017 14:04

Dzieci bohaterami filmu

Napisane przez 
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Opublikuj na FacebookOpublikuj na Google BookmarksOpublikuj na Twitter

Akcja filmu rozgrywa się latem 1945 roku. Dla ośmiorga dzieci, wyzwolonych z obozu Gross-Rosen, zostaje utworzony prowizoryczny sierociniec w opuszczonym pałacu wśród lasów. Ich opiekunką staje się dwudziestoletnia Hanka, również była więźniarka. Po okropieństwach obozu bohaterowie powoli odzyskują resztki straconego dzieciństwa, jednak koszmar szybko do nich powraca. W okolicznych lasach krążą obozowe wilczury. Wypuszczone przez esesmanów przed wyzwoleniem Gross-Rosen, wygłodzone i zdziczałe zwierzęta osaczają pałac w poszukiwaniu pożywienia. W przerażonych dzieciach uruchamia się obozowy instynkt przetrwania. „To historia o zarażeniu złem. O ludziach, którzy zostali sprowadzeni do roli zwierząt i próbują powrócić do ludzkiej postaci” - mówi Adrian Panek, reżyser i autor scenariusza do filmu."

Подробнее на сайте: http://grand-construction.ruhttp://pro-nedvijimosti.ruhttp://stroi-rukami.ru http://sdelaisebe.ru http://hold-house.ru http://build-dwelling.ruhttp://investment-money.ru http://lavandamd.ruGo to top of pagehttp://samodelkinov.ruhttp://samodelnii.ru http://grand-builder.ruhttp://samodelkami.ru
http://samodelnaya.ruGo to top of pagehttp://poleznii.ruGo to top of pagehttp://mending-house.ru


Lukasz BakROZMOWA Z ADRIANEM PANKIEM

Skąd pojawiał się pomysł na „Wilkołaka”?

Myśląc o swoim drugim filmie, zastanawiałem się nad zrobieniem współczesnej historii. Rozmawiałem z aktorem Marcinem Czarnikiem, który opowiadał mi o dzieciństwie spędzonym w latach 80. w Oświęcimiu - o tym, jak toczy się tam normalne życie biorąc górę nad straszną przeszłością tego miejsca. Nie mogłem jednak znaleźć pomysłu na to, jak tę historię ciekawie opowiedzieć. Zacząłem wtedy myśleć o fabule osadzonej po wojnie, w momencie, kiedy wszystko wraca do równowagi. Mogłem w niej połączyć kilka rzeczy. Była wśród nich m.in. opowieść o dzieciach, które ocalały z obozu koncentracyjnego i próbują się na nowo „poskładać”, oraz legenda o watahach psów z obozów błąkających się po Dolnym Śląsku po wyzwoleniu więźniów. To wszystko wydawało mi się fajnym punktem do zbudowania filmu gatunkowego, zahaczającego o horror, a jednocześnie będącego poważną wypowiedzią.

Jak bardzo ten film jest wierny faktom historycznym, a na ile jest on twoją fantazją?

Od dziecka wiemy co wydarzyło się w Oświęcimiu; słyszeliśmy o komorach gazowych czy paleniu ludzi w piecach. Edukacja dużo wcześniej opowiada nam o tym, że można zabić człowieka niż o tym skąd bierze się życie. W tym sensie jesteśmy kulturą postholokaustową. Znamy wszystkie te obrazy: druty, pasiaki, ogolone głowy. Nie trzeba specjalnie szperać po książkach, żeby poruszać się po tych symbolach. Zanim napisałem scenariusz „Wilkołaka” sporo przeczytałem na temat tego okresu w historii, natomiast potem o tym wszystkim zapomniałem. Chciałem uciec od historycznego opisu wydarzeń i spróbować ująć je w nawias gatunkowy. Praca nad tym scenariuszem polegała przede wszystkim na puszczeniu wodzy fantazji. A ponieważ nie opowiadam o samym obozie koncentracyjnym, ani o tym jak w nim było, to mogłem dać sobie swobodę. Oczywiście, historia w pewien sposób mnie ogranicza, bo wszystko w filmie musi być prawdopodobne. Starałem się uporządkować to jednak zgodnie ze strukturą gatunku.

Dlaczego bohaterami filmu postanowiłeś uczynić dzieci?

Tak naprawdę nie byłoby w filmie atmosfery zagrożenia, gdyby w tym pałacu wylądowali dorośli. Wystarczy porównać rozmiar dziecka z rozmiarem owczarka niemieckiego. Obóz silnie wrył się w psychikę tych małych ludzi. Oni wychodzą z niego z przekonaniem, że w świecie przyrody silniejszy zabija słabszego, więc konfrontacja z psami czyni z nich dzikie plemię, które jest gotowe do walki.

Jaki jest twój pomysł na wizualną stronę filmu?

Inspirowałem się Dolnym Śląskiem, który głęboko wrył się w moją wyobraźnię. Wydawało mi się, że to powinien być bardzo piękny film. Przyroda powinna w nim być okrutna, a jednocześnie piękna, bo w niej te dwie rzeczy ściśle się ze sobą splatają. Wiedziałem, że ten film musi być #estetycznie wypracowany. Połączenie Dolnego Śląska, tutejszych pałacy i przyrody dało mi zarówno inspirację, jak i pomysł jak to założenie zrealizować.

Dlaczego uważasz, że kino gatunkowe jest dobrą formułą do opowiedzenia o tragedii z przeszłości?

Wydaje mi się, że wszystko jest gatunkiem. Nawet filmy artystyczne czy kultowe spełniają się w opowiadaniu historii, bo tego się nie uniknie. Każda fabuła musi mieć początek, środek i koniec. Można to przestawiać, żeby historia była bardziej zaskakująca czy prowadziła do nieoczekiwanej puenty. Ale według mnie nie da się zrobić filmu nie stosując się do tych reguł. Oczywiście, thriller opowiada się zupełnie inaczej niż komedię romantyczną, ale struktura opowiadania i struktura języka filmowego są takie same. Kino arthousowe wytworzyło przekonanie, że osoba autora jest na tyle ciekawa i oryginalna, że jest w stanie narzucić rytm opowiadania. Ale moim zdaniem najlepsze filmy artystyczne posługują się opowiadaniem strukturą gatunkową.

Dlaczego zdecydowałeś się zatytułować swój film „Wilkołak”?

Wilkołak to człowiek na granicy człowieczeństwa i zezwięrzęcenia. Uważam, że czasy po 1945 roku w Polsce były takie wilcze, „wilkołacze”. Zło zostało sprowadzone do prostych, zwierzęcych odruchów, a ludzie zredukowali całą swoją egzystencję do walki o przeżycie. Z drugiej strony, tytuł „Wilkołak” kojarzy się z czystym horrorem, ale wydaje mi się, że to nie działa na szkodę tego filmu. Podoba mi się, że w mojej osobistej twórczej biografii znajduje się film o Mesjaszu, a teraz dochodzi do niego film o Wilkołaku. Te dwie figury są dwoma końcami myślenia o człowieczeństwie i cieszę się, że teraz podchodzę do tematu z tego drugiego końca. Jesteśmy skazani na swoją zwierzęcą naturę. Tak naprawdę wyrośliśmy z natury, która jest okrutna i sama w sobie przypomina obóz koncentracyjny. Kultura jest zaprzeczeniem tego, że jesteśmy zwierzętami; ona jest budowana w taki sposób, żeby pomóc nam od tego uciec. Raz na jakiś czas zdarzają się takie momenty, kiedy wszystko się rozsypuje. W 1945 roku coś się skończyło, wykasowało się to, kim jesteśmy. Zapomnieliśmy na czym polega człowieczeństwo i trzeba było to odbudować. Dzieci z natury są na początku życiowej drogi, więc filmowa opowieść nabiera w ten sposób walorów opowieści o nowym początku.

Podobnie jak przy okazji „Daas”, akcja „Wilkołaka” osadzona jest w przeszłości. Dlaczego fascynuje cię ona bardziej niż współczesność?

Istnieje coś takiego jak mały realizm. Mojej wyobraźni nie uruchamiają proste nawiązania do klimatów dawnych czasów. Uruchamiają ją filmy, książki, miejsca, w których byłem czy opowieści innych ludzi. Wydaje mi się, że w historiach z przeszłości jest więcej rzeczywistości i współczesności niż w opowiadaniach spisanych na gorąco i zawierających jakieś „znaki czasu”. Łatwo w ten sposób wpaść w publicystykę. Oczywiście, potrafię sobie wyobrazić film o powrocie do człowieczeństwa dziejący się np. we współczesnej Afryce. Nie mam jednak żadnego wglądu w te realia, dlatego robię film osadzony w kulturze w której żyję i którą nasiąkam.

Czy zależało ci, żeby pokazać różnorodność dramatu wojny poprzez bohaterów wywodzących z różnych pokoleń?

Wyobraziłem sobie, że jeśli w tym pałacu ma się spotkać kilka postaci to każda z nich musi posiadać jakąś biografię. Wtedy nie było nieciekawych biografii. Każdy człowiek walczył, a jego los był zdeterminowany przez przeszłość, pochodzenie, język i to, co myślał o świecie. II Wojna Światowa była czasem, który wziął ludzi w wyżymaczkę i albo ich zabił, albo wykręcił ich na drugą stronę. Moi bohaterowie próbują się po tym pozbierać, a jednocześnie są na siebie skazani. Dla mnie było ważne, żeby każda z tych postaci miała w tym dramacie swoją funkcję. Jadwiga, którą gra Danuta Stenka, stoi w kontrze do Hanki. Spodobało mi się to, że osoby o tak różnych doświadczeniach mogą stać się sobie bliskie.

Hanka zastępuje dzieciom nie tylko matkę. Dla Władka i Janka staje się także pierwszą miłością.

Jeżeli w tej historii są dzieci to musiała się też pojawić dziewczyna trochę starsza od nich. Hanka właściwie jest już kobietą. W przypadkowy sposób stała się opiekunką. Towarzyszy dzieciom w drodze do pałacu tylko po to, żeby je tam zostawić i zająć się własnym życiem. Zbieg okoliczności sprawia, że dochodzi do konfrontacji i ona znowu musi porzucić swój plan, aby zmierzyć się z kolejnym zagrożeniem. Słuchając i czytając opowieści o życiu w obozie koncentracyjnym uderzyło mnie to, jak silnie biologia reagowała na sytuację. Za drutami małe dzieci przestawały płakać, bo instynktownie wiedziały, że w ten sposób przetrwają. Kobiety przestawały mieć okres bo organizm czuł, że to nie jest moment na wydanie na świat dziecka. Ludzie, którzy cierpieli na choroby umysłowe w obozie potrafili zachowywać się tak, żeby przeżyć. Po obozie życie silnie zakiełkowało, stąd postać Hanki spełnia się w podwójnej roli. Ona jest dla nich matką, a jednocześnie pierwszą fascynacją, również dlatego, że emocje Władka i Janka zmieniają się po wyjściu z obozu.

Matką na powrót staje się też Jadwiga, która w czasie wojny straciła rodzinę, a teraz może obdarzyć matczyną miłością Małą.

Jadwiga straciła wszystko i wydaje się, że nic jej już w życiu nie spotka. Gorycz tej postaci polega na tym, że nie mając nic i tracąc wszystko ona ma z Hanką wspólną cechę - obie wiedzą, że dla przeżycia człowiek jest w stanie zrobić wiele. Jadwidze przytrafia się takie dziwaczne macierzyństwo, powrót do pełnych emocji, które - wydawało się - są już za nią. Podoba mi się, że Jadwiga jest sarkastyczna i to świadczy nie o jej słabości, ale o jej sile.

Wywiad pochodzi z materiałów prasowych


#
OBSADA
Janek Nicolas Przygoda
Władek Kamil Polnisiak
Hanka Sonia Mietielica
Siwy Jakub Syska
Ruda Helena Mazur
Czarny Krzysztof Durski
Chudy Maksymilian Balcerowski
Duża Julia Ślusarczyk
Mała Matylda Ignasiak
Jadwiga Danuta Stenka
Lońka Oleh Shcherbyna
Kierowca Eugeniusz Malinowski
Esesman Werner Daehn
Czerwonoarmista Radosław Chrześciański
Krępak Wojciech Namiotko
#
TWÓRCY FILMU

ADRIAN PANEK reżyser i scenarzysta
Urodzony w 1975 r. w Warszawie. Studiował na Wydziale Architektury Politechniki Wrocławskiej. Jest absolwentem reżyserii Wydziału Radia i Telewizji Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach oraz Mistrzowskiej Szkoły Reżyserii Andrzeja Wajdy. Zrealizował krótkometrażowe „Męczeństwo Mariana” (2006) i „Moją biedną głowę” (2009), oraz wiele wideoklipów i reklam telewizyjnych. W 2011 roku zadebiutował w pełnym metrażu dramatem kostiumowym „Daas” z Andrzejem Chyrą, Mariuszem Bonaszewskim i Olgierdem Łukaszewiczem w rolach głównych. Za ten film otrzymał wiele nagród, m.in. Nagrodę im. Andrzeja Munka za Najlepszy Debiut Reżyserski 2011 roku oraz Nagrodę „Perspektywa” im. Janusza „Kuby” Morgensterna.

DOMINIK DANILCZYK zdjęcia
Ukończył Wydział Operatorski na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach. Jest autorem zdjęć do wyróżnianych filmów krótkometrażowych, reklam telewizyjnych i kilkudziesięciu teledysków dla czołowych wykonawców sceny polskiej. Współpracował m.in. Filipem Bajonem, Leszkiem Wosiewiczem, Adrianem Pankiem, Bodo Koxem, Kristofferem Rusem i Anną Maliszewską. Za etiudę fabularną „Kobieta w ciemności" otrzymał nominację do Złotej Kijanki na Camerimage 2004. Jest autorem zdjęć do filmu „Basen" w reż. Krzysztofa Pawłowskiego uhonorowanego Nagrodą Specjalną na Festiwalu Filmów Fabularnych w Gdyni w 2015 roku za „niepokorność
twórczą”. Dominik jest też współautorem zdjęć do „Człowieka z magicznym pudełkiem” (2017) Bodo Koxa.

ANNA WUNDERLICH scenografia
Absolwentka Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie. Trzykrotna laureatka Nagrody za scenografię na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni, dwukrotna laureatka Polskiej Nagrody Filmowej, Orzeł w kategorii najlepsza scenografia oraz czterokrotna laureatka Nagrody za scenografię na Krajowym Festiwalu Polskiego Radia i Teatru TV „Dwa Teatry" w Sopocie. Członkini Europejskiej Akademii Filmowej. Opracowała scenografię do takich filmów jak m.in. „Królewicz Olch” (2016), „Demon” (2015), „Papusza” (2013), „Bez wstydu” (2012), „Śluby panieńskie” (2010).

MAŁGORZATA KARPIUK kostiumy
Urodziła się w 1985 w Hajnówce, obecnie mieszka i pracuje w Warszawie. Choć ukończyła Białorutenistykę na Wydziale Lingwistyki Stosowanej Uniwersytetu Warszawskiego, od 2008 roku pracuje jako kostiumograf przy produkcjach fabularnych, teatralnych oraz dokumentalnych. Tworzy również kostiumy do teledysków, reklam oraz spotów społecznych.

JAROSŁAW KAMIŃSKI montaż
Absolwent Wydziału Montażu Filmowego FAMU w Pradze. Od 1992 wykładowca na Wydziale Reżyserii PWSFTviT w Łodzi, w latach 1996-99 prodziekan tego wydziału. Członek założyciel Polskiego Stowarzyszenia Montażystów oraz członek Polskiej Akademii Filmowej, Europejskiej Akademii Filmowej (EFA) i Amerykańskiej Akademii Filmowej. Ma na koncie montaż takich filmów jak „Hostages” (2017) Rezo Gigineishviliego, „Sztuka kochania” (2017) Marii Sadowskiej, „Córki dancingu” (2015) Agnieszki Smoczyńskiej-Konopki, „Hiszpanka” (2015) Łukasza Barczyka, „Jack Strong” (2014) Władysława Pasikowskiego, „Ida” (2013) Pawła Pawlikowskiego, „Jesteś Bogiem” (2012) Leszka Dawida. Jest laureatem nagrody za montaż na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni i trzykrotnym laureatem Polskiej Nagrody Filmowej Orzeł.

Czytany 37 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 14 wrzesień 2017 11:43

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy Odśwież

Reklama

Pies.tv