cinema.pl Newsy Dnia

środa, 16 sierpień 2017 22:43

Hobby dla bogatych - Dominik Bąk dla cinema.pl

Napisane przez 
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Opublikuj na FacebookOpublikuj na Google BookmarksOpublikuj na Twitter

Kolejny nasz wyjazd do Warszawy zaowocował kolejnym ciekawym spotkaniem. Tym razem spotkaliśmy się z Dominikiem Bąkiem. Rozmowa odbyła się w bardzo ciekawym miejscu ... na bulwarze nadwiślańskim :). Popijając zimne napoje, porozmawialiśmy o teatrze, studiach oraz o ... życiu.

 

Hobby dla bogatych - Dominik Bąk dla cinema.plChwilę temu wróciłeś z Gdańska z szekspirowskiego festiwalu.

Rzeczywiście byliśmy w Gdańsku na festiwalu szekspirowskim z naszym projektem „Szekspir w parku”. Zagraliśmy tam dwa razy. Widzowie przyjęli nas bardzo miło i ciepło.

Jest wiele festiwali filmowych czy teatralnych. Są dla was artystów ważne?

Na pewno. Każdy wyjazd jest fajny, ponieważ odświeża człowieka. Akurat w tym przedsięwzięciu „Szekspir w parku” jest fantastyczna grupa, co rzadko się zdarza i każdy z nas zdaje sobie z tego sprawę. W obsadzie jest 16 osób, które dobrze się ze sobą czują i dobrze się bawią. Tym samym przekłada się to na efekt spektaklu, ponieważ staramy się samym tekstem bawić. Myślę, że jest ciekawy efekt końcowy. Cały ten pomysł, grania w plenerze jest bardzo ciekawy. Graliśmy przy Biznes Garden w Warszawie, fantastyczna przestrzeń. Dodatkowo, jak jest ładna pogoda, widzowie siedzą sobie na leżakach, kocach. Kontaktują się z tym tekstem na żywo. Fajny pomysł na miłe wieczory.

To jest Szekspir 1:1?

Jest to oryginalny tekst, prawie bez skrótów. Cała konwencja polega na tym, że można w trakcie spektaklu wstać pójść do toalety, baru. Forma jest niezobowiązująca, przez to atmosfera jest miła.

Dodatkowym atutem jest obsada, która jest bardzo rozbudowana…

Dlatego jesteśmy w szoku, że udało nam się zorganizować na te kilka prób i nie możemy się doczekać następnych pokazów.

Innym teatralnym przedsięwzięciem, to „Słownik Ptaszków Polskich”… Trudny tekst. Hobby dla bogatych - Dominik Bąk dla cinema.pl

Jest to mega specyficzny tekst. Przez tę składnie na Kubę Morawskiego mówią, że jest to Masłowska do kwadratu. Też bardzo ciekawa, inspirująca praca, fantastyczni ludzie. Jedyny mankament tego przedsięwzięcia, że tak rzadko gramy. W spektaklu biorą udział znani aktorzy i trudno znaleźć wspólne terminy.

Wrócimy do początków, do szkoły. Czy Twoja wizja bycia aktorem się sprawdza? Jakie był Twoje początki po szkole?

Były trudne i bolesne. Nie mogę powiedzieć, że mam różowo, od momentu ukończenia szkoły. Pierwsze pięć lat po szkole spędziłem na etacie w teatrze w Opolu. I tam dosyć intensywnie pracowałem. Byłem z tego bardzo zadowolony, ponieważ czułem, że tego potrzebuje, czyli teatru, grania, doświadczania się i rozwoju. I to mi teatr w Opolu faktycznie dał. Potem zaryzykowałem i przeprowadziłem się do Warszawy i było już trochę gorzej. W ostatnim roku jest lepiej i trochę tej pracy jest. Nie jest jednak tak jak sobie to wymarzyłem po szkole. Kilku moim kolegom z roku, ta ścieżka się udała np. Tomkowi Kotowi. Też tak chciałem grać trochę w filmach, trochę w teatrze. Myślę jednak, że najlepsze przede mną.

Wielu aktorów powtarza, że teatr jest ważnym elementem ich pracy, a czym jest dla Ciebie teatr?

Dla mnie teatr to wielka pasja. Uwielbiam pracować w teatrze, spotykać się z ludźmi w pracy. Czasami  zadaje się aktorom pytania „Wolałbyś grać w filmie czy w teatrze?” Zwykle pada odpowiedź, że lubią to i to. Ja też lubię te dwie formy. Jednak gdybym miał wybór, gdyby praca w teatrze była tak samo płatna jak w filmie, to z teatru bym nie wychodził.

Chciałam zapytać czy dzisiaj teatr jest opłacalny.

Najlepiej opłacalny jest film czy serial. Jest parę takich miejsc teatralnych w Polsce, gdzie stawki są porównywalne do tych filmowych i z życia w teatrze można żyć. Tych miejsc jest jednak mało i jest to wąska grupa aktorów. W Warszawie to jest hobby dla bogatych. Jednak jest to coś co daje satysfakcję. Ten moment spotkania na żywo z publicznością, ta wymiana energii, to naelektryzowane powietrze, ta adrenalina. Ja to kocham.

A jaki jest Twój sposób na pracę nad postacią?

Nie ma na to prostej recepty, reguły, ponieważ w teatrze jest też fantastyczne to, że każda praca jest inna i każda praca jest specyficzna. Nie zawsze da się pracować w ten sam ustalony, sprawdzony sposób. To jest fajne, że w teatrze zawsze wszystko dzieje się po raz pierwszy. I to mnie kręci, ponieważ jestem człowiekiem, który bardzo szybko się nudzi. W teatrze z racji tego, że to jest wciąż na żywo, mimo, że spektakl jest grany kolejny raz, to za każdym razem ta publiczność jest inna, inny dzień mają partnerzy. Do każdego spektaklu, do każdej roli podchodzę jakby od nowa, po raz pierwszy, nie mam wytartych ścieżek, które mi się sprawdzają. Myślę, że w moim przypadku dużą rolę odgrywa intuicja, też pewnie doświadczenie oraz to co wyniosłem ze szkoły teatralnej.

W Warszawie jesteś 11 lat, a przybyłeś z Chełma. Dało radę się zaaklimatyzować?

Ja na zmianę miejsca reaguję z entuzjazmem i nadzieją, że wszystko będzie dobrze. Z takim nastawieniem przyjechałem do Warszawy. Jednak jest to zawód, w którym nawet przez pół roku możesz nie mieć pracy. Z czasem im dłużej się tu mieszka, poznaje się więcej ludzi, to te możliwości się pojawiają i te sroki za ogon można złapać.

A skąd pomysł na ten zawód?

Pochodzę z Chełma, małej miejscowości na wschodzie, gzie nie było teatru.  W szkole jeździło się na operetkę do Lublina, co raczej wtedy dla młodzieży atrakcyjne nie było. Teraz na szczęście się to zmieniło.

A myślałeś o jakieś innej alternatywie?

Tak, myślałem o filozofii, psychologii. Z matematyką zaś nie miałem problemu, ale nie wiązałem z nią przyszłości, ponieważ mnie to nie kręciło, z historią było podobnie. Poszedłem na zajęcia do domu kultury, trochę popróbowałem. Zdawałem do szkoły warszawskiej i udało mi się przejść pierwszy etap, co było dla mnie wielką przygodą i otwarciem. Nie dostałem się wtedy do szkoły, ponieważ totalnie nie wiedziałem o co chodzi i poszedłem do studia aktorskiego Lart w Krakowie na rok i tam już doświadczyłem trudności tego zawodu, ale też satysfakcji jaka z tego potrafi płynąć. Rok później dostałem się do szkoły i zostałem aktorem.

Maciwj FryszerA jak wspominasz czas studiów? Podobno środowisko artystyczne jest bardzo hermetyczne.

Bardzo hermetyczne, ale ta szkoła dla młodego człowieka jest o tyle fajna, że zajęcia są głównie praktyczne. Jest oczywiście parę zajęć teoretycznych, na których trzeba się uczyć historii literatury czy teatru, ale głównie to jest praktyka, co jest bardzo interesujące i rozwijające. Mnóstwo czasu spędza się w szkole. Pamiętam, że przez cały pierwszy rok, mieliśmy z pięć wolnych niedziel. Jest to bardzo małe grono studentów. Na roku było ok. 20 osób, czyli 4 lata 80 osób plus studenci reżyserii. Wszyscy się znają, więc w tej zamkniętej, dobrze znającej się grupie, spędza się wiele czasu, również tego wolnego, poznając ludzi, rozmawiając. Ten czas bardzo mile wspominam, bardzo dobrze się bawiłem.

I nagle z tej szkoły trzeba wyjść…

W tym zawodzie trzeba mieć wiele szczęścia. Moim pocieszeniem osobistym są np. aktorzy Robert Więckiewicz czy Tomasz Karolak, których kariera rozpoczęła się po czterdziestym roku życia. Ja 4o lat kończę w tym roku. Moja mama, która kiedyś zajmowała się tzw. wróżbiarstwem, chociaż ja nie do końca w to wierzę, przepowiedziała mi, że w moim życiu zawodowym najlepsze przyjdzie po 40-stce. Kiedyś w to nie wierzyłem, ale teraz faktycznie coś zaczyna się dziać i mam nadzieje, że będzie tego więcej. Uważam też, że mężczyzna dojrzewa w tym wieku i ma więcej do powiedzenia niż jak jest młody.

A co z dubbingiem? Masz bardzo fajny głos.

Bardzo chętnie, z przyjemnością. To jest jeden z moich celów zawodowych. Mam osobistą ambicję, ponieważ mam małe dzieci i moja 3-letnia córka zaczyna oglądać bajki i chciałbym zrobić dubbing do bajki, którą moja córka mogłaby obejrzeć. To jest mój cel zawodowy. Kończą się wakacje, we wrześniu wracam do Warszawy i zaczynam wykonywać ruchy w tym kierunku. Mam też taką kabinę lektorską w domu, aby pracować głosem i robić ciekawe projekty. Bardzo lubię pracować z mikrofonem.

Kiedyś rozmawiałam z Łukaszem Simlatem, który powiedział, że dalsze role wymagają większego skupienia. Trzeba zawalczyć o to aby Twoja postać w krótkim momencie została zapamiętana.

Dla mnie nie ma znaczenia, czy gram pierwszo- czy drugoplanową role. Pracuję najlepiej jak potrafię, z takim samym zaangażowaniem.

A jak wyglądają Twoje plany zawodowe?

Mam kilka dni zdjęciowych do serialu „Dziewczyny ze Lwowa” oraz "Wojenne dziewczyny", mam parę projektów filmowych, o których na razie nie chciałbym mówić. Mam nadzieję, że w teatrze również coś się zadzieje.

Czytany 844 razy Ostatnio zmieniany piątek, 18 sierpień 2017 20:21

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy Odśwież

Reklama

Pies.tv