cinema.pl Wywiady

piątek, 30 czerwiec 2017 21:37

Mamy oczy szeroko otwarte na naszą kinematografię

Napisane przez 
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Opublikuj na FacebookOpublikuj na Google BookmarksOpublikuj na Twitter

Festiwal Polskich Filmów Fabularnych to jedna z najstarszych imprez filmowych w Europie, promująca na tak wielką skalę rodzimą kinematografię. Istnieje od 1974 roku, do roku 1986 FPFF organizowany był w Gdańsku, następnie jego siedzibą stała się Gdynia, a centrum festiwalowym - Teatr Muzyczny im. Danuty Baduszkowej. Obecnie Festiwal odbywa się nie tylko w Teatrze Muzycznym, ale także w Multikinie w Centrum Gdynia Waterfront, w kinie Helios oraz w otwartym w 2015 roku Gdyńskim Centrum Filmowym.



Co roku widzowie FPFF - bardzo często jako pierwsi w Polsce - mogą zapoznać się z najnowszymi polskimi produkcjami. O statuetkę Złotych i Srebrnych Lwów a także szereg nagród indywidualnych rywalizują najciekawsze rodzime filmy, premiery, debiuty i laureaci na międzynarodowych festiwalach filmowych.
http://www.festiwalgdynia.pl/festiwal/o_nas/

W tym roku odbędzie się 42. edycja festiwalu. Czy jest Pan w stanie opisać jaki do będzie festiwal, jaka edycja?

Festiwal jest dobry głównie wtedy, gdy są  dobre są filmy. A patrząc na tytuły, które zostały zgłoszone, jestem spokojny o merytoryczny poziom festiwalu.
Generalnie  nie przewidujemy większych zmian w tej edycji. Najważniejszą z nich jest połączenie dwóch konkursów filmów szkolnych i krótkich w jeden Konkurs Filmów Krótkometrażowych. Wydaje nam się to prostsze , a jednocześnie bardziej prestiżowe. W konkursie tym zobaczymy około 25 filmów, czyli mniej więcej tyle, ile było łącznie w obu sekcjach w zeszłym roku.
Na pewno odbędzie się trochę mniej wydarzeń towarzyszących na rzecz większej liczby powtórek filmów konkursowych – zgodnie z prośbami uczestników Festiwalu. Filmy konkursowe będzie można oglądać od samego rana.

Składy zespołów selekcyjnych zapowiadają się bardzo interesująco...młodość i doświadczenie...to jest przepis na sukces?

To jest przepis przede wszystkim na kompetentne, wyważone zespoły selekcyjne. W Zespole Selekcyjnym, który kwalifikuje filmy do Konkursu Głównego znaleźli się szanowani i cenieni twórcy filmowi: Arkadiusz Gołębiewski, Leszek Dawid, Piotr Dumała, Jacek Petrycki, Maciej Pieprzyca i Agnieszka Smoczyńska. Wielość ich postaw i spojrzeń artystycznych i zróżnicowanie dorobku gwarantują, że wybór będzie obiektywny i kompetentny.
Filmy do Konkursu Filmów Krótkometrażowych rekomenduje z kolei Zespół Kwalifikacyjny w składzie: przedstawicielka Koła Młodych Stowarzyszenia Filmowców Polskich Julia Ruszkiewicz, koordynator Konkursu, który pracuje przy tej sekcji od samego początku jej istnienia Maciej Dominiak i rzeczniczka Festiwalu Anna Wróblewska. Ja sam nie biorę udziału w selekcji krótkiego metrażu.
Wyniki selekcji poznamy jak zwykle w połowie w lipca.

Interesujący jest pomysł na "Inne spojrzenie". Inne tzn.?

To, wedle pomysłodawcy tego konkursu Michała Oleszczyka, kino na pograniczu gatunków, kino artystów, wymykające się jednoznacznemu podporządkowaniu rodzajowemu.

Zastanawiający i wiele mówiący jest plakat...-...zasłonięte oczy, czyli że jesteśmy ślepi na polskie kino?

Jak widać po coraz lepszej pozycji polskiego kina zarówno w polskich kinach, jak i na świecie, zdecydowanie mamy oczy szeroko otwarte na naszą kinematografię. A tak poważnie – plakat jest niejednoznaczny. Nie uwierzyłaby Pani, jak wiele jest interpretacji plakatu autorstwa Mariusza Filipowicza.  Pojawiały się skojarzenia dotyczące wolności, feminizmu, masek… Żaden, powtarzam, żaden z naszych plakatów z ostatniej dekady Festiwalu nie wzbudził takiej dyskusji i nie zebrał tylu „lajków” na Facebooku jak ten. Plakat wzbudza emocje i zwraca uwagę na Festiwal. Tak być powinno.

Wolontariusze, to osoby, które są nie mniej ważne na festiwalu niż np. goście. Jakie trzeba spełniać warunki? Co w zamian, jakie atrakcje?

Trzeba być kontaktowym, mile widziane jest doświadczenie w innych wolontariatach przy wydarzeniach sportowych, kulturalnych itd. Wymagamy od kandydatów, żeby byli elastyczni, uśmiechnięci, żeby podczas festiwalowego tygodnia zapominali, że istnieją takie zwroty, jak nie wiem, nie umiem, nie da się. Wolontariusz pracuje około 6 godzin dziennie, w zamian dostaje koszulki festiwalowe na pamiątkę, identyfikator ze zdjęciem, który upoważnia do chodzenia na filmy oraz wodę i drobne przekąski. Na koniec wszyscy otrzymują pisemne referencje.

Jakie atrakcje przewidujecie w tym roku?

Umówmy się: największą atrakcją jest zawsze Konkurs Główny, dlatego mamy nadzieję, że będzie jak najlepszy. Poza tym wszystko zostaje po staremu: pokazy konkursowe, pokazy specjalne, wydarzenia towarzyszące, imprezy branżowe, promocje książek, wystawy, pokazy plenerowe. W tym roku laureatem Platynowych Lwów  jest Jerzy Gruza, którego filmy (także te mniej znane) będziemy oglądać podczas festiwalowego tygodnia.

Jakie miejsca będą powiązane z festiwalem/ Gdzie będzie można oglądać filmy?

Podobnie jak w latach ubiegłych, w Teatrze Muzycznym, w Gdyńskim Centrum Filmowym, w Multikinie a sekcję Gdynia Dzieciom – w Heliosie

Jak wygląda sytuacja polskiego kina w latach 2016/2017 w stosunku do lat poprzednich?

Polskie kino jest w coraz lepszej kondycji. Na przełomie XX i XXI wieku polskie kino było tak osłabione brakiem systemowych rozwiązań (m.in. finansowania), że odbijało się to na poziomie ilościowym i jakościowym rodzimej kinematografii. W Konkursie Głównym pokazywaliśmy, z konieczności,  także filmy telewizyjne, filmy offowe. Teraz problemem jest wybór nawet 16, 17 filmów. Średnia produkcja roczna to około 40 filmów pełnometrażowych. Polacy ruszyli na polskie filmy, jednocześnie zaczęły one zdobywać widownię i nagrody na świecie. Jest to oczywiście skutek wprowadzenia Ustawy o kinematografii, powołania Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej, a następnie 12 lat zrównoważonej, elastycznej polityki Instytutu – nie tylko jeśli chodzi o produkcję, ale także promocję i rozpowszechnianie polskiego kina.  Najważniejsza, wbrew pozorom, jest zmiana wizerunku polskiego kina. Wizerunek to bowiem konsekwencja stanu rzeczy. Dzisiaj nie można już ponarzekać, że polskie kino jest słabe, że prawie nikt na nie nie chodzi… Chodzi, chodzi. A zmiana ta odbija się na poziomie Festiwalu, który z roku na rok przyciąga coraz więcej widzów. Liczbę widzów 39. Festiwalu ocenialiśmy na 45 000, rok temu było to już 60 000….

Festiwal Polskich Filmów Fabularnych jest jedyną taka imprezą na świecie... Jest jakiś oddźwięk z zagranicy? Większe zainteresowanie mediów z zachodu?

Zdecydowanie. Spora w tym zasługa byłego dyrektora artystycznego Festiwalu Michała Oleszczyka, który, mimo młodego wieku, zbudował sobie już pozycję w międzynarodowej krytyce filmowej. Przyciągnął na Festiwal dziennikarzy z najlepszych branżowych pism filmowych, co przełożyło się na publikacje o naszej imprezie. Mam nadzieję, że zainteresowanie Gdynią będzie systematycznie wzrastać.

A co z publicznością? Jaka ona jest?

Najważniejsza. Każdy filmowiec, który ma film w konkursach powie Pani, że najbardziej kocha właśnie gdyńską publiczność. Najcelniej podsumował to  laureat FPFF, Radosław Piwowarski w książce „A statek płynie” wydanej na 30-lecie Festiwalu. : „W Gdyni jest dobra widownia, świetnie reaguje, chwyta w mgnieniu oka to, co chcesz jej powiedzieć. Na każdym filmie jest komplet widzów, co gdzie indziej nie jest możliwe. Dlatego gdy film nie dostaje nagrody, przeżywa się to jako coś niesprawiedliwego. Mówimy sobie wtedy: nienawidzę  Gdyni, nigdy tu nie przyjadę! A potem i tak przyjeżdżamy”.

Jakie jest to środowisko filmowe? Jeżeli oczywiście możemy coś zdradzić od kuchni?

Jeszcze raz odwołam się do słów Piwowarskiego: „Każdy chce dostać nagrodę w Gdyni. Jeśli mówi że nie, to znaczy, że kłamie”. Nie wiem, czy to prawda, ale myślę, że marzenie o Złotych Lwach czy wygranej w innych konkursach towarzyszy niemal wszystkim twórcom filmowym. Poza tym każdy chce mieszkać w hotelu Mercure Gdynia z widokiem na morze…
Ale tak poważnie: środowisko filmowe jest solą tego Festiwalu. Ono go stworzyło, mimo obiektywnie niesprzyjających warunków politycznych, ono dbało o jego niezależność w czasach cenzury. Wreszcie, to dzięki filmowcom udało się ten Festiwal ocalić, kiedy był zagrożony. Dla filmowców FPFF to rodzinny zjazd. Można obejrzeć filmy kolegów, pogadać na forach i spotkaniach branżowy, skonfrontować się z publicznością i dziennikarzami, napić się wina z przyjaciółmi, poszaleć w Piekiełku. Festiwal to dla nich największy skarb i święto. Bez nich ta impreza nie ma sensu.

Foto: Sławomir Pultyn

Czytany 518 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 20 lipiec 2017 11:36

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy Odśwież

Reklama

Pies.tv