cinema.pl Newsy Dnia

wtorek, 12 listopad 2019 14:24

Robiąc filmy biograficzne, trzeba wziąć ogromną odpowiedzialność za osobę, którą sie portretuje - Piotr Witkowski dla cinema.pl

Napisane przez 
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Opublikuj na FacebookOpublikuj na Google BookmarksOpublikuj na Twitter

Już w najbliższy piątek do kin wchodzi film Braci Węgrzyn PROCEDER. Film został pokazany podczas tegorocznej edycji 17. Międzynarodowego Festiwalu Filmowego TOFIFEST. Po projekcji mieliśmy okazję porozmawiać z odtwórca głównej roli Piotrem Witkowskim.

 

Robiąc filmy biograficzne, trzeba wziąć  ogromną odpowiedzialność za osobę, którą sie portretuje - Piotr Witkowski dla cinema.plPROCEDER film, który do kin wchodzi 15 listopada mogliśmy zobaczyć na Festiwalu Filmowym TOFIFEAST. W filmie wcielasz się w głównego bohatera. Nie jestem fanką hiphopu, ale film mnie wciągnął. Widzę, że trochę straciłeś na wadze w porównaniu z tym co widzieliśmy na ekranie.

Tak. Pierwsze co od Michała po pracy nad tym filmem usłyszałem „Dobrze, dobrze, to teraz schudnij”.  Schudłem 14 kg. Często po spotkaniach spotykam się z podobnymi głosami jak Twój „Nie znałem tego świata… Nie jestem fanem hiphopu i nie wiedziałam co o tym myśleć… Nie wiedziałem jak na to reagować… ale wciągnęliście mnie w tę historię.” Dla mnie jest to „miód na serce”, ponieważ zrobiliśmy ten film z myślą o pewne spuściźnie Tomka, który chciał aby ten film powstał. Chciał aby jego przekaz, który zwierają jego teksty, utwory trafił filmowo do szerszej, innej widowni, niż ta, która go zna. Przekaz tego filmu jest taki, aby nie przekraczać pewnych granic, nie popełniać pewnych błędów, od których już nie ma odwrotów. Mam nadzieję, udało nam się to wszystko przekazać. To wszystko jest zawarte w tym filmie. 

Często zastanawiam się czy twórcy takich filmów nie boja się brać historię ludzi prawdziwych, którzy żyli. Mam wrażenie, że to praca „na żywym organizmie”. Mieliście jakieś obawy?

Wydaje mi się, że robiąc filmy biograficzne, trzeba wziąć  ogromną odpowiedzialność za osobę, która się portretuje. Nie można danej osoby przedstawić w krzywym zwierciadle. Nie powinno się też użyć wizerunku, biografii portretowanej osoby na własny użytek, czy „powieźć” się na jego sukcesie. Byłoby to bardzo nie w porządku. Chcieliśmy jak najbardziej oddać ducha Tomka i z pełną nabożnością potraktować jego postać. Staraliśmy się też odpowiednio potraktować jego rodzinę i znajomych, którzy asystowali nam przy tym projekcie. Samą postać bardzo dokładnie chcieliśmy przybliżyć publiczności. Wiadomo, że jest to film fabularny, a nie dokument, w związku z tym pewne rzeczy są esencjonalne. Pewne postaci łączą w sobie trzy postaci, pewne zdarzenia łączą w sobie kilka zdarzeń. Tak się robi filmy fabularne, aby historia trzymała w napięciu i dobrze się opowiadała. 

Wspomniałeś, że nie byłeś fanem tego gatunku, ja też nie, ale mimo wszystko film wciągnął. Jakie Wy twórcy mieliście czy macie oczekiwania wobec tego filmu? Czy mieliście plan do kogo film jest kierowany?

Jestem aktorem, więc moje oczekiwanie jest takie, aby nie zawieść reżysera. Przed wejściem na plan na pewne rzeczy umówiliśmy się z Michałem i staraliśmy się trzymać naszych postanowień, założeń. Wspomniałaś o mich kolegach z planu, którzy z pełnym zaufaniem i wiarą w projekt oddali się swoim rolom. Teraz nasze oczekiwania są takie, aby film trafił do jak najszerszej liczby widzów.  Warto też tutaj wspomnieć, że nasz producent, Janusz Iwanowski, który „wszedł” w ten projekt, infiltrował ten świat na długo przed tym jak my dowiedzieliśmy się o tym projekcie. Wydaje mi się, że on też zakochał się w tym świecie i tej historii. Nasze oczekiwania są takie, aby widzowie przeżyli to co my, pracując nad historią Tomka Chady.

Wg moich informacji, na przygotowania miałeś 6 tygodni. To chyba mało na to co musiałeś zrobić, co musiałeś ogarnąć?

Tak, w tym czasie musiałem nauczyć się rapować, jeździć na deskorolce, trzeba było opanować walki uliczne. Trzeba było nauczyć się wielu nowych rzeczy, ale dostałem też ogromne wsparcie. Miałem trenerów, którzy bardzo profesjonalnie podeszli do tej roboty, a ja starałem się jak najbardziej pokornie do tego podchodzić. Chciałem jak najgłębiej wejść w świat Chady, aby później przy realizacji filmu nie mieć problemu w żadnej sytuacji. Starałem się mieć jak najszersze zaplecze, aby potem móc improwizować.

To rapowanie Twoje mnie ujęło. Podejrzewam, że dla człowieka, który nigdy nie był fanem tej muzyki, rapowanie to było wyzwanie.

To co było najtrudniejsze dla mnie i ma wrażenie, że się udało, to jest to, że staraliśmy się przeprowadzić pewną drogę artystyczną Tomka. Gdy słucha się nagrania wcześniejszych i późniejszych rapów Chady, to słychać, że one się róż nią. Sposób w jaki rapował, wysokość głosu, wchodzeniem w bit, chcieliśmy to oddać. Na początku było to mniej dokładne, mniej precyzyjne, ale bardziej emocjonalne, a potem jest bardziej osadzone, pewniejsze, głębsze. To było bardzo fascynujące, aby oddać te ewolucje. 

A na ile jest Ciebie w Tomku i Tomka w Tobie?

Słyszałem, że jednym z decydujących głosów, które przeważyły o tym abym zagrał, były głosy od znajomych Tomka, którzy zauważyli we mnie coś podobnego do Tomka. Widocznie coś współgrało realizatorom, że zaprosili mnie do tego projektu. Wydaje mi się, że od takich scitre kopistycznych rzeczy tzn. pewnego rodzaju chodu, uśmiechu, rapowania na jedną stronę ust, staraliśmy się przede wszystkim oddać jego charakter. W pierwszej wersji ten film trwał 4 godziny, więc tych charakterystyczności było więcej. W filmie skupiamy się dużo bardziej na życiu prywatnym Tomka, które nie jest przecież mocno udokumentowane.  Siłą rzeczy pewne charakterystyczności, które znamy z koncertów czy z wywiadów nie zaistniały u nas w filmie świadomie. Każdy z nas przyjmuje jakąś maskę na potrzeby scenicznej osobowości i jest inny poza sceną, w prywatnych sytuacjach. Mieliśmy tutaj trochę większe pole do kreacji. 

Jesteście już po pracy na planie, film za chwile w kinach, a czym dla Ciebie była ta rola, ta praca? 

To jest bardzo dobre pytanie, na które mógłbym odpowiadać godzinami. Na pewno poznałem świat, którego wcześniej nie znałem i się nim zachwyciłem. Poznałem ludzi, do których wcześniej miałem dystans, a po pracy ten dystans zniknął, pokochałem ich. Z kolegami, znajomymi Tomka nadal utrzymuje kontakt. Poznałem inną rzeczywistość, która była dla mnie niedostępna. Moje światopogląd oględnie mówiąc  „przewietrzył się” i otworzył. Mam wrażenie, że jako facet też osadziłem się w sobie, nabrałem dużo siły. Wydaje mi się, że Tomek dał mi na co dzień dużo pewności siebie w podejmowaniu decyzji. Może to zabrzmi górnolotnie, ale była to również podróż w głąb siebie. Michał pracuje tylko na najbardziej autentycznej, wewnętrznej emocjonalnej prawdzie i niejednokrotnie pozwolił mi się do niej zbliżyć. Nauczyłem się właśnie tego aby być jak najbliżej siebie.

Jesteśmy przed wejściem filmu do kin. Jakbyś miał w paru słowach powiedzieć o czym jest ten film?

Wydaje mi się, że każdy ten film odbiera na swój sposób. Nie chce narzucać interpretacji tego filmu. To jest film biograficzny, więc on nie ma jasnej tezy. Opowiadamy historię o życiu człowieka, którzy z pewnym sprawami sobie radził, z niektórymi trochę mniej. Opowiadamy o miłościach Tomka, o kobietach, które próbowały go dźwignąć, z którymi on próbował żyć. Wiele dziewczyn mówi, że to jest film o miłości, że jest to nawet film romantyczny. Panowie zaś wspominają, że jest to pewnego rodzaju przestroga, czy kierunkowskaz jak prowadzić, a raczej nie prowadzić swojego życia.  Jest to film o przyjaźni, o pasji do poezji do hiphopu. Ten film jest bardzo wielowątkowy.

Mam też wrażenie, że jest o samotności…

Tomek miał w sobie pewien mrok, który próbował rozjaśnić. Film pokazuje w jaki sposób poradzić sobie z tym ciemnym, co w nas siedzi, z naszymi demonami. W filmie pada takie zdanie, że jak przekroczy się pewną granicę, to nie ma drogi powrotu. Pokazujemy to, że to co nam się wydaje ciekawe, fajne, błyszczące, pewna niepokorność, igranie na krawędzi, jest mieczem obosiecznym.

Tu można wspomnieć chociażby o Twoim spotkaniu na planie z Panem Krzysztofem Kowalewskim, podczas którego padają bardzo mądre zdania…

Bohater, w którego wciela się Krzysztof Kowalewski mówi: „Ty się nie bój jak jest źle, Ty się bój jak jest dobrze”, czyli zawsze może coś się zepsuć, może coś pójść źle. A drugie fajne zdanie, to: „Żyj tak, jakby ten dzień był Twoim ostatnim”. Uważam, że są to bardzo ważne zdania, szczególnie gdy padają z ust rasowego szefa mafii, jakiego Krzysztof kreuje.

Inną rzeczą w tym filmie są sceny walki, ale widzę, że jesteś cały…

Wszystkie te sceny były wcześnie wyćwiczone z kaskaderami. Niektóre sceny były  ćwiczone na matach przez wiele godzin, aby nikomu nic się nie stało. Były łatwiejsze i trudniejsze sekwencje. Mieliśmy też swojego kaskadera, Tomka Lewandowskiego, który nad wszystkim czuwał. Wiadome jest, ze jesteśmy na planie i odgrywamy te sytuacje, zdarzenia, ale czasami pewne emocje się pojawiają, więc Tomek pilnował, aby nie było za wiele tego testosteronu. Kaskaderzy pomagali nam, aby te wszystkie sceny wyglądały na bardzo realistyczne.

Czytany 244 razy Ostatnio zmieniany wtorek, 12 listopad 2019 14:48

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy Odśwież

Reklama

Pies.tv

Reklama

Reklama