cinema.pl Newsy Dnia

wtorek, 27 sierpień 2019 11:42

Plan zawsze jest pracą zespołową - Maria Pawłowska dla cinema.pl

Napisane przez 
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Opublikuj na FacebookOpublikuj na Google BookmarksOpublikuj na Twitter

"Letnie popołudnie" film Youssefa Ouarraka. W jednej z głównych ról zobaczymy Marię Pawłowską. Film opowiada 25-letniej Laurze, która rzuca studia, by zostać makijażystką. Przeprowadza się także do swojej dziewczyny, co spotyka się ze zdecydowanym sprzeciwem jej matki. Mieliśmy okazję porozmawiac z aktorką młodego pokolenia.

"Letnie popołudnie" sympatyczny tytuł, ale nie koniecznie sympatyczny temat... Temat, szczególnie w Polsce, bardzo kontrowersyjny. Warto mówić o takich tematach? Dlaczego?

Plan zawsze jest pracą zespołową - Maria Pawłowska dla cinema.plDla mnie kino jest lustrem, w którym człowiek może odbić swoje życie, myśli, uczucia. Absolutnie warto poruszać aktualne tematy, nawet jeśli są one kontrowersyjne, ponieważ może dzięki temu chociaż jedną osobę uda się pokrzepić, a inną przekonać, że można mieć różne sposoby na szczęście.

Kontrowersje...to słowo, które pojawia się przy tego rodzaju produkcjach. Czy kino musi wywoływać kontrowersje, dyskusje? Jest to potrzebne w sztuce?

Sztuka nic nie "musi". Są artyści, którzy umieszczają swoją twórczość w kontekście współczesnych, społecznych zagadnień, a inni malują wazon ze słonecznikami. Podobnie w kinie. Nie umiem postawić tutaj znaku nierówności skierowanego w jedną czy drugą stronę. Natomiast interpretacja sztuki, więc również kina, zawsze zależy od odbiorcy. Sztuka budzi emocje, więc może budzić kontrowersje, to jest chyba nieuniknione.

Twoja bohaterka to...

Dziewczyna, która odkryła, czego potrzebuje od życia i postanowiła po to sięgnąć.

Reżyserem filmu jest Youssef Ouarrak, obcokrajowiec. Jak Ci się współpracowało?

Z Youssefem poznaliśmy się kilka lat temu, kiedy byłam uczestniczką jego warsztatów aktorskich. Jest reżyserem czujnym i otwartym na propozycje aktora, co mnie osobiście bardzo odpowiada. Stawia duży nacisk na odpowiednie przygotowanie do roli i pracuje "po amerykańsku", metodą Stanisławskiego. Stworzyliśmy bardzo szczegółowe portrety postaci, właściwie całą ich historię. Dzięki temu poznałam tę dziewczynę na tyle dobrze, że straciłam poczucie że kogoś 'gram'. Oczywiście jest to też zasługa Zosi Goraj, dzięki której kamera nie była obcym ciałem, ale naturalną częścią każdej sceny. Ogromny szacunek dla niej.

Jest to film trudny, a czym dla Ciebie jest ta rola? Co Tobie sprawiło trudność? (jeżeli coś było)

Najtrudniejsze było opanowanie wszystkich choreografii i całej chronologii wydarzeń. Kamera podążała za każdym moim krokiem, musiałam więc bardzo precyzyjnie zrealizować wszystkie założenia, czynności, wejścia do samochodów i pomieszczeń (tutaj był zaplanowany szczegółowy ruch kamery) i oczywiście interakcje z innymi bohaterami. Miałam scenariusz pełen bardzo dokładnych notatek. Jeśli popełniłabym chociaż jeden błąd, cały dubel byłby zepsuty. Czułam więc ogromną odpowiedzialność. Cały film opiera się na moim działaniu. Na szczęście w trakcie kręcenia byłam tak skupiona, że nie miałam czasu na takie dywagacje (śmiech). Za to bardzo stresowałam się po, ponieważ wiedziałam, że Youssef pokłada bardzo duże nadzieje w mojej roli i krótko mówiąc - że wszystko zależy ode mnie. 

Jesteś aktorką młodego pokolenia, ale już sporo się dzieje w Twoim życiu zawodowym. Filmowo zaczęło się od KARUZELI, również filmie o problemach młodych ludzi. Mam wrażenie, że fajnie jest gdy powstają takie produkcje z pewnym przesłaniem dla młodych, tworzonych przez młodych.

W ogóle w młodości siła (śmiech). Oczywiście nie chodzi mi o wiek, tylko o ciekawość świata i chęć zdobywania nowych doświadczeń. "Karuzela" była dla mnie bardzo ważnym wydarzeniem. Pamiętam, że idąc do szkoły teatralnej myślałam sobie, że fajnie byłoby zagrać w chociaż jednym filmie, żeby zobaczyć jak to jest. Dzięki Robertowi to marzenie bardzo szybko się spełniło, a praca przed kamerą została ze mną do dziś. Jestem bardzo wdzięczna wszystkim ludziom, którzy zdecydowali się zaufać mi i po prostu powierzyć mi wykonanie tego co powstało w ich głowach i sercach. To jest piękny dar.

Dzisiaj jednak, taka jest prawda, seriale są czymś co trafia do większej publiczności. One również nie są Tobie obce. Czym jednak jest taka praca? Często się mówi, że trzeba spłacać kredyty, a serial jest czymś często pewnym. Uważam, jednak, ze to tez ciekawe doświadczenia dla Was młodych.

Oczywiście! Po pierwsze w serialach pracują wspaniali ludzie, których spotyka się też w innych produkcjach, a zawsze warto mieć jakąś dobrą duszę na nowym planie. Można poznać reżyserów, operatorów, charakteryzatorów i uczyć się od nich zawodu, bo plan zawsze jest pracą zespołową. Praca w serialach nauczyła mnie dwóch bardzo ważnych rzeczy - pokory, bo pracując w serialu, zwłaszcza takim kręconym przez cały rok, nie ma szans, żeby być zawsze w najlepszej formie i czasem trzeba to po prostu zaakceptować. Nauczyła mnie również zaufania do własnej intuicji, ponieważ kręcimy wiele scen dziennie i jest często mało czasu na decyzje, na przemyślenie np. zmiany koncepcji sceny. Nauczyłam się ufać sobie, działać zgodnie z moimi pierwszymi odruchami.

Miałaś okazję wejść do seriali, które gdzieś już istnieją w świadomości widzów. Z drugiej strony takie produkcje wiążą się z tym, że ekipa to już pewnego rodzaju rodzina. Były jakieś obawy? Wcześniej poznałaś Mikołaja Roznerskiego.

Myślę, że to tak jak z każdą nową pracą - zawsze jest lekki stres, jakie będzie to nowe środowisko. Na szczęście wszystkie produkcje, w których dłużej pracowałam - i nie jest to marketingowe mówienie (śmiech) - mają świetne ekipy i w każdej z nich znalazłam otwarte, ciepłe osoby, które kochają swoją pracę i są prawdziwymi profesjonalistami. Uwielbiam atmosferę pracy na planie, mogłabym tam pracować nie tylko jako aktorka, może jeszcze kiedyś zostanę nie wiem, asystentką reżysera.

Już podczas studiów na AT miałaś okazję "posmakować" pracy w teatrze. Takie wczesne doświadczenie pomaga? Jak Ty to odebrałaś? Teatr 6 Piętro, Teatr Powszechny to nie byle jakie instytucje...

Przede wszystkim, aktorstwa uczy się dopiero pracując. Na każdej próbie spektaklu uczyłam się o wiele więcej niż podczas większości zajęć w Akademii. Mogłam obserwować starszych aktorów, zmierzyć się z bardzo dużą widownią, reżyser oczekiwał ode mnie propozycji. Więc tak - możliwość pracy jeszcze na studiach jest ogromnym darem od losu.

Dubbing, tez nie jest Ci obcy. Pamiętam, ze jako dziecko uwielbiałam bajki. Zaczęło się od polskich bajek, potem Walt Dysney, czy Hannah Barbera. Praca w dubbingu jest chyba czymś wyjątkowym, ale wydaje się jednocześnie trudnym?

Dubbing jest bardzo intuicyjny, czyli znowu trzeba ufać swoim odruchom. Zwykle nagrywa się kwestie bez wcześniejszego próbowania, więc często nie wiemy, co postać za chwilę zrobi, czy nie będzie jakiegoś zwrotu akcji. Osobiście uwielbiam dubbing, daje okazję do zagrania postaci, których nie zagra się nigdzie indziej i jest po prostu świetną zabawą.

Twoje życie zawodowe, to też m.in warsztaty. Co jest w takim razie ważne w tym zawodzie? O czym opowiadasz właśnie podczas tych warsztatów?

Podczas warsztatów właściwie to ja się uczę (śmiech). Zmuszają mnie do ciągłej aktywności, dają okazję do zagłębienia się we wspaniałą literaturę i ćwiczą wyobraźnię. Staram się po prostu dzielić tym ze studentami. A poza tym obserwuję. Skupieni, zaangażowani studenci dają mi inspirację, a od tych leniwych uczę się, jaka nie chcę być w tym zawodzie. U Doroty Zięciowskiej przygotowujemy ludzi do egzaminów wstępnych do państwowych szkół teatralnych, więc staramy się, żeby oprócz niezbędnego warsztatu wynieśli od nas też pewnego rodzaju etykę zawodową i żeby byli po prostu pięknymi ludźmi, z którymi będziemy chcieli kiedyś spotkać się w pracy. 

A jak jest z Tobą, pewne wizje tego aktorskie świat z przed AT się sprawdzają? Czy rzeczywistość poza akademicka, to zupełnie co innego?

Za moich czasów Akademia Teatralna bardzo straszyła, że po studiach nie znajdziemy pracy, a jednocześnie nie dawała żadnych narzędzi, które pozwalałyby nam tej pracy szukać. Po ukończeniu studiów nie wiedziałam, jak napisać aktorskie CV i komu je zanieść czy jak zachowywać się na castingu. Mieliśmy bardzo mało zajęć z pracy z kamerą, która dzisiaj jest jednym z najważniejszych mediów. Wiem, że ludzie z naszego roku radzą sobie naprawdę nieźle, ale też jest wiele osób, które nie może odnaleźć sobie drogi w tym zawodzie. Jeśli chodzi o mnie - nie oczekiwałam wiele od losu, ale spotkało mnie ogromne szczęście. Wiele z moich zawodowych marzeń już zdążyło się spełnić, teraz może będę miała odwagę wymyślić następne (śmiech)

Czytany 240 razy Ostatnio zmieniany środa, 28 sierpień 2019 11:38

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy Odśwież

Reklama

Pies.tv

Reklama

Reklama