cinema.pl Wywiady

wtorek, 19 luty 2019 13:14

Znam siebie i wiem, kiedy potrzebuję mocnej regeneracji - Aleksandra Konieczna dla cinema.pl

Napisane przez 
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Opublikuj na FacebookOpublikuj na Google BookmarksOpublikuj na Twitter

Aleksandra Konieczna polska aktorka i reżyserka teatralna, laureatka Orła za pierwszoplanową rolę kobiecą w filmie "Ostatnia rodzina". Ostatnio aktorka wcieliła się w rolę Igi Cembrzyńskiej w filmie "Jak pies z kotem". Szerszej publiczności znana jako Dr Maria Kaleta z serialu "Diagnoza". 22 marca zaś do kin wchodzi film Borysa Lankosza "Ciemn o, prawie noc".

 

Zacznijmy od filmu, który przed nami "Ciemno, prawie noc", to mroczna historia, na podstawie książki. Ciekawa propozycja dla kinomanów?

Mam nadzieję. To rewelacyjna powieść nagrodzona „Nike”. Znakomite aktorstwo. Do wielu epizodów w tym filmie zjechali do Wałbrzycha najlepsi polscy aktorzy. Choć i tak najważniejszy jest temat. W kraju Matki Polki kontrowersyjny. Zamach na świętość.

Film na podstawie książki. Jak film ma się do książki?

Powieść jest tak wielowątkowa, że aby nie odlecieć w kompletną nieczytelność, autorzy scenariusza Magda i Borys Lankoszowie musieli pominąć  trochę  wątków i postaci. Ale wielość planów czasowych, napięcia w walce Dobrego ze Złem, kociary z przedwojnia, lat siedemdziesiątych i współczesnych są i działają.  Musiał nastąpić kompromis między rozlewnością wyobraźni autorki a matematyką, jaką jest film. Jak zwykle.

Takie filmy, nazwijmy, historyczne, realne, zachęcają do głębszego refleksji, może reachergu na danym tematem? Przygotowania wymagają większego przygotowania? Rozmawia Pani z otoczeniem?

 

Oczywiście. Jestem zwykle ciekawa kontekstu  realnego, historycznego lub jego braku . I tu pojawia się proste pytanie, co takiego jest w bohaterach, że izolują się od świata.  W przypadku Beksińskiego i jego żony Zofii z filmu „Ostatnia rodzina” to były  prozaiczne  „sraczki” męża , gdy wychodził z domu. Np. Były też inne powody. Mniej gastryczne. Bardziej apokaliptyczne. Ale to temat rzeka. Chce się powiedzieć Hades.  W przypadku Igi  Cembrzyńskiej, którą gram w filmie Janusza Kondratiuka „Jak pies z kotem” wiedzy o rodzinie Kondratiuków musiałam „zażyć” sporo. Dużo czytam wokół tematu. Dużo rozmawiam.

Czasem po  zdjęciach - gdyby wiedza miała mi zaszkodzić w mojej pracy nad rolą. Czasem przed. Różnie.W zależności od postaci, jaką gram. 

W  filmie „Jak pies z kotem” poruszony jest temat rodziny. Rodzina, która nie zawsze kojarzy się pozytywnie. Jak to się mówi "z rodzina dobrze wychodzi się na zdjęciu".

Ale też się mówi „a jednak się do tego zdjęcia ustawia”.

W tym filmie jest wiele warstw. Obowiązek, miłość, poczucie winy, ucieczka od obowiązku. I żadnych ocen skrajnie różnych zachowań wobec choroby w rodzinie. Czyli obowiązku.

Jestem szczęśliwa, że mogłam w tym filmie wziąć udział i zostałam zaproszona do domu Janusza Kondratiuka, który był naszą „scenografią filmową”, do autentycznego mieszkania Andrzeja Kondratiuka i Igi Cembrzyńskiej. Otarłam się o ludzi, którzy  są już historią polskiego kina.  

Takie powroty do przeszłości są ważne? Warto? Pytam tez pod kątem filmu "Ostatnia rodzina".

Rozumiem, że chodzi Pani o moją ponowną pracę z producentami „Ostatniej rodziny?”

Jeśli tak, to odpowiadam, że warto. Bardzo. Znam dobrze i cenię styl pracy i gust artystyczny producentów AURUM FILM Leszka Bodzaka i Anety  Hickinbotham. A tak od serca mówiąc, oni mnie dla filmu „zrodzili”. Więc jak, czy warto wracać do dobrych rodziców? Zawsze warto. Dawać się zasilać.

I dawać z siebie samej.

"Boże ciało" , kolejna nowa produkcja Jana Komasy?

Cóż, czekam bardzo na premierę. Praca z Jankiem Komasą i operatorem Piotrkiem Sobocińskim to prawie raj. Jakieś czyste powietrze. Mimo upałów, ciasnoty, presji czasu i wszystkich konkretów, których wymaga świat. Pracę na tym filmie pamiętam, jako ściszoną rozmowę z reżyserem i operatorem. Rozmowę, w której nie trzeba wielu słów W cieniu jakiegoś majestatu. Za takim przepływem można tęsknić lata całe.To pojechałam. A zachęcić zapomniałam. Otóż , to historia  oparta na faktach. Nie tak dawnych.

Jeden charyzmatyczny, błękitnooki mądrala nabiera dość cwaną społeczność, skupioną wokół Kościoła. Długo i dobrze nabiera. Ale społeczność daje się nabierać, bo jest wśród nich większość tzw.”ofiar wizerunku”. Na przykład Kościelna, którą w tym filmie gram.

Ofiary wizerunku. Ciekawy i  na czasie temat.

Praca Pani to też seriale, które wg mnie sa coraz lepsze - Diagnoza, Belfer...

Tak. Bardzo lubię taki płodozmian.

A wobec faktu, że polski widz ma dostęp do Canal Plus, HBO, Showmaxu itd. bardzo musimy pędzić. I starać się robić nie seriale, ale filmy w odcinkach. Dobre filmy w odcinkach.

Nie ma wyjścia. Pojawiło się mocne tło.

Co jest ważne w tym zawodzie? Co Panią w tym zawodzie interesuję? Pociąga?

Kreacja. Możliwość bycia, kim nie jestem.  Możliwość  przeżycia wielu życiorysów.

Zabawa. Nieznane. Poklask, będę szczera. Ciągła zmiana. Ciągłe potencjalne możliwości .Mogę bez końca Poproszę o wyłącznik.

Jest t zawód, w którym Wy aktorzy się obnażacie. Ma Pani jakieś sposoby, aby nie zwariować?

Ja mam teatralne, duże doświadczenie. To mi pomaga.

Ale też dobrze znam siebie i wiem, kiedy potrzebuję mocnej regeneracji. I staram się dawać ją sobie.

Niestety , coraz większej. Czas. Z nim nie wygrasz. 

Ostatnio miała okazję grać u reżyserów, jednak wcześniej pojawiały się i Panie? Rozmawiając z reżyserkami mam wrażenie, ze sa bardziej wrażliwe, otwarte... Kobiety reżyserki są inne "w obsłudze"?

Nie widzę różnicy. Może tylko tyle, że ich spektrum tematów, postrzegania jest trochę inne.

Dobry reżyser czy reżyserka nie ma płci.

 

Czytany 405 razy Ostatnio zmieniany poniedziałek, 06 maj 2019 17:47

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy Odśwież

Reklama

Pies.tv

Reklama

Reklama