cinema.pl Newsy Dnia

wtorek, 22 styczeń 2019 20:59

To jest jakiś dziwny świat Kota Filemona - Szymon Majewski dla acinema.pl

Napisane przez 
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Opublikuj na FacebookOpublikuj na Google BookmarksOpublikuj na Twitter

"Cześć. To jest okienko Szymona. Okienko prezentuje moje poczucie humoru. Otwierając je zaglądasz mi prosto w oczy." Takim wpisem wita na swoim FanPagu Szymon Majewski - polski dziennikarz, prezenter radiowy i telewizyjny, satyryk oraz aktor. Szymona można spotkać w Och-Teatrze, gdzie opowiada o swoim małżeńskim doświadczeniu w spektaklu ONE MĄŻ SHOW.  13.04 zaś premierę będzie miał kolejny spektakl również w Och Teatrze, który będzie miał tytuł „MamiSzymek”.
Z Szymonem spotkaliśmy się w Toruniu podczas Toruńskich Spotkań Jednego Aktora.

 

Z dziennikarzem Szymonem Majewskim spotykamy się w Toruniu przy okazji … Toruńskich spotkań teatrów Jednego Aktora. O co chodzi?

To jest jakiś dziwny świat Kota Filemona - Szymon Majewski dla acinema.plFaktycznie to trochę dziwna sytuacja i też się trochę boje, że tutaj nie pasuję. Są to spotkania jednego aktora i faktycznie ja jestem jeden, ale nie wiem czy aktor. Aktor ze mnie raczej średni. Przedstawiam po prostu pewna historię, za która jest mi się łatwiej schować. Aktor to jednak osoba, która pokazuje pewne emocje.

ONE MĄŻ SHOW, to twór, w którym wylewasz wszystkie bolączki…?

Faktycznie trochę tak jest, ponieważ wszystkie historie, o których opowiadam miały miejsce. Ostatnio moją ulubiona rzeczą, robotą jest opowiadanie o sobie, o nas. W tym monologu wspominam, że jedyną rzeczą, na której się znam jest … moja żona. Jesteśmy ze sobą 25 lat, a nawet z narzeczeństwem 30. Zaczęło się od felietonów do magazynu ZWIERCIADŁO, które piszę nadal, chociaż teraz bardziej o naszych relacjach. Stwierdziłem, że może to być bardzo ciekawe, aby z dystansem opisać nasz związek, relacje, dziwne przygody, jakie się przydarzają ludziom, będącym razem. 5 lat temu zadzwoniłem do Pani Krystyny Jandy z propozycją wystawienia tego monologu. Odpowiedź Pani Krystyny była pozytywna. Nazwaliśmy to ONE MĄŻ SHOW i była to pewna kombinacja tekstów, które składają się z moich obserwacji czy bezsilność wobec niektórych żywiołów, relacji, wymagań, które są stawiane.

Zastanawiam się co małżonka na to wszystko?

To jest bardzo ciekawe. Cały czas podczas spektaklu na ekranie są pokazywane zdjęcia, którymi autorami są np. dzieci. Spektakl cały czas modyfikuję, nawet tu w Toruniu dorzuciłem pewną fotografię, a dwa lata temu np. dorzuciłem zdjęcie dotyczące moich zakupów, ponieważ dla mnie to nadal jest coś specyficznego. Mi nie wystarczy tylko lista zakupów, ale też ... autentyczny plan, który wręczyła mi moja żona. Dołączyliśmy to do spektaklu. Magda była na premierze, chociaż nikt wcześniej mi o tym nie powiedział. Na już próbach z Panią Krystyna zaczęło do mnie docierać, że to wszystko jest bardzo prywatne. Opowiadam o nas, obnażam naszą relacje. Chowam się gdzieś, za pewną anegdotą, ale to wszystko miało  miejsce, ponieważ to są wszystko moje obserwacje. W pewnym momencie zacząłem się zastanawiać czy mam do tego prawo. Bardzo się bałem, co spowodowało np. że bardzo chudłem. Po premierze Magda przyszła, przytuliła się i powiedziała, że jest OK.

Wszyscy przeżyli?

Tak. Nie zostałem też odstawiony od miski, od łoża małżeńskiego. Wszystko jest OK.

A do kogo skierowany jest ten spektakl? Mężów, a może dla przyszłych mężów, aby się wystrzegali pewnych zdarzeń.

Uważam, że zadeklarowany singiel z wyboru, który ma dwadzieścia kilka lat może mieć problem z tym monologiem. On jest faktycznie o doświadczeniach, opowiada o tym co zbiera się po drodze. Z drugiej strony często przychodzą do mnie młodzi ludzie, którzy mówią, że w tym monologu widzieli swoich rodziców. W trakcie prób czy samych spektakli, cały czas czegoś nowego się dowiadywałem o tej pracy. Byłem parę razy na scenie, ale nie miałem pojęcia czym jest monolog. W trakcie uczyłem się np. rozkładania sił. Na początku po minutach byłem totalnie zmęczony, nie miałem baterii. Pomógł mi sport, to że uprawiałem boks i być może to mnie zaprogramowało na  godziny walki, na kilka rund. Daje radę.

Trochę mnie zaskoczyłeś. Jesteś dziennikarzem, który ma tzw. „nawijkę”.

Tak, „nawijkę” mam.  W monologu główny problem to konstrukcja, która się rzeźbiła w trakcie. Chodzi tutaj raczej o czystą kondycję fizyczną. Jak widziałaś poTo jest jakiś dziwny świat Kota Filemona - Szymon Majewski dla acinema.plscenie chodzę, podskakuje, wykonuje jakieś ruchy. Po skończeniu tego monologu jestem tak wykończony jak po niezłym fitnessie. Dziennikarze faktycznie powinni mieć tzw. gadanego, ale nie na  półtorej godziny non-stop. Całość daje radę. Na pewno było to dla mnie nowe doświadczenie, na początku też na pewno trudne. Bardzo mi się jednak spodobało i teraz pracujemy nad kolejną rzeczą, która będzie miała premierę w kwietniu. To będzie monolog o drugiej ważnej kobiecie w moim życiu, czyli o mojej mamie, niestety już nieżyjącej. Monolog ten napisałem po jej śmierci czyli drugiej. Jest to bardzo ważna dla mnie relacja. To będzie historia moja i właśnie mojej mamy, czyli nadopiekuńczej mamy z nadpobudliwym synem.

Jak traktujesz tego rodzaju monologi.

Przyznam szczerze, że jest to dla mnie taka trochę psychoterapia. Zarówno relacja z moją żona jak i moją mamą jest najważniejsza. Mimo, że mojej mamy już nie ma, to ta relacja nad jest i to cały czas nas kształtuje. Była też takim ważnym punktem odniesienia, czymś co mnie ukształtowało. Tu będzie taki pewien zabieg, gdzie będę mówił do niej. Będę jej opowiadał co u mnie i jednocześnie przypominał nasze historie np. z niedożywieniem.

Wracając do aktualnego spektaklu. Podejrzewam, że musi on być co jakiś czas uaktualniany.

Tak jest. Faktycznie cały czas dorzucam nowe rzeczy.  Z drugiej strony dochodziły mnie słuchy, zarzuty, że ten spektakl jest seksistowski. To jest spektakl o potędze miłości. Gdybym się z moja żoną rozwiódł, to nigdy takiego spektaklu bym nie zrobił i w formie zemsty wprowadziłbym coś takiego na scenę. Widz, który to obejrzy wie, że jest to spektakl o miłości do mojej żony. Opowiadam o ciekawych przygodach, chociaż kilka abstrakcji jest, ponieważ bardzo lubię abstrakcyjny humor. On jest serio o życiu, ale też chowam się za pewnymi grypsami.

Wspomniałeś o 25-letnim małżeństwie, więc zapytam o ten staż i o receptę na niego.

Dla singli trudno jest mi mówić o receptach, ponieważ byłem singlem, nagle spotkałem swoją żonę i tak już trwamy w związku. To była moja pierwsza kobieta, szybka akcja, więc dla singli ciężko jest mi doradzać. Jeżeli chodzi o związki, to co jest moja absolutną, podstawową obserwacją, to dogadywanie się. Dwa kroki w przód, jeden w tył. Jeżeli nie ma pewnego wycofania się czy pertraktowania, to nic z tego nie będzie. To jest kwestia tylko i wyłącznie ustępstw. Jeżeli spotykam facetów, wchodzących w związek, którzy nie potrafią zrezygnować z swoich przyzwyczajeń, hobby, to mówię, że przyjdzie moment, gdzie swój czas będzie trzeba oddać rodzinie. Tym samym z czegoś zrezygnować. Związek opiera się na kompromisach. One są najważniejsze. To jest też moja postawa życiowa tzn. jestem ugodowy, dzięki czemu widzę w ludziach wiele pozytywnych rzeczy. Czasami zdarza się, że dostaje po 4 literach.

Trzeba być twardym. Mieć dusze motyla, ale skórę słonia.

Niestety tak i nadal się tego uczę.

Czasami mam wrażenie, ze my Polacy lubimy się śmiać, ale nie koniecznie z siebie.

No właśnie. To jest ciekawe, ponieważ cały czas uważamy, że umiemy, potrafimy się z siebie śmiać. Mam wrażenie, że ostatnio zwłaszcza ciśnienie się podniosło, widzę przy okazji pewnych swoich wyborów, to staram się śmiać ze wszystkich, ale zauważyłem, że jedna i druga strona straciła poczucie humoru. Mimo, że jedna strona jest mi bliższa, to staram śmiać się z „moich”. To jest proces, który nadal trwa, nie wiem na ile będziemy w stanie się uwolnić od tego. Być może jest to jeszcze zbyt świeże, może teraz poczuliśmy jakąś ogromną dumę. Ona zawsze nam towarzyszyła, ale teraz jest nakazana.

 Śledząc Twoje losy, to one były bardzo rożne…

(śmiech) Tak, ponieważ troch mylę tropy, ale jest jakaś kolejność. Teraz gdzieś utkwiłem w pewnych kampaniach reklamowych. Od czasu do czasu się pojawia coś nowego. Tak jest, że robię wiele nowych rzeczy, ale to lubię. Wszystko jest pewną formą ucieczki. Teatr np. to była taka przygoda, która nie sądziłem, że kiedykolwiek się pojawi. Pojawiam się w różnych miejscach. To jest jakiś dziwny świat Kota Filemona, ale jestem zodiakalnym bliźniakiem, więc lubię takie zmiany i to mnie uskrzydla. 

Zapraszamy tęż co niedzielę do Radia ZET na pogram NIE MAM PYTAŃ, w którym to Szymon nie ma pytań do wielu gwiazd kultury czy sportu.

 

Czytany 459 razy Ostatnio zmieniany środa, 23 styczeń 2019 12:42

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy Odśwież

Reklama

Pies.tv

Reklama

Reklama