cinema.pl Wywiady

piątek, 15 czerwiec 2018 09:46

Wiedziałem od dawna, że ta historia ma ogromny potencjał - Radosław Figura dla cinema.pl

Napisane przez 
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Opublikuj na FacebookOpublikuj na Google BookmarksOpublikuj na Twitter

Po 11 latach od emisji popularnego serialu TVN Magda M. wraca dojrzalsza i pewniejsza siebie. Historia przedstawiona w powieści „Magda M. Ciąg dalszy nastąpił” to nowe otwarcie w życiu bohaterki i jej przyjaciół. Autorem powieści jest Radosław Figura, scenarzysta Magdy M. , a okładkę książki zdobi odtwórczyni głównej i tytułowej roli – Joanna Brodzik.


Paweł TrześniowskiWszyscy fani ”Magdy M.” od lat podskórnie czuli, że historia ta musi potoczyć się dalej. Równolegle o tym samym myślał Radosław Figura, scenarzysta serialu emitowanego w latach 2005-2007 w telewizji TVN. Decyzja dojrzewała w nim długo, aczkolwiek intensywnie – efektem tego jest ”piękna i gruba książka” – tak o ”Magda M. Ciąg dalszy” pisze wydawca powieści Wydawnictwo Znak. W poniższym wywiadzie Radosław Figura zdradza smaczki nie tylko na temat serialowo-książkowej bohaterki, ale opowiada też m.in. o tym, jak to jest być literackim debiutantem.

Magda M. musiała powrócić. Wszyscy to czuliśmy, Pan pewnie już zaraz po zakończeniu serialu ok. 10 lat temu. Co stało się, że powróciła akurat teraz?

We wrześniu 2015 roku media przypomniały, że minęła dekada od premiery serialu. To włączyło mi pierwszą lampkę alarmową: media pamiętają. Mniej więcej przed Bożym Narodzeniem dowiedziałem się od Joasi Brodzik, że i ona i Daria Widawska wciąż dostają od widzów pytanie o kontynuację historii Magdy. Druga lampka: fani pamiętają. Trzecia: skala oddziaływania, zabłysła po Nowym Roku 2016, gdy dostałem wiadomość od fanki, która odnalazła mnie na Facebooku i opisała, ile ten serial dla niej znaczył i jak bardzo pomógł jej ustawić własny świat wartości. Lampka czwarta to zakończenie prac na serialem ”Lekarze”. Czyli wolne moce przerobowe. Kiedy na nowo się zanurzyłem w świat Magdy M., poczułem, jak bardzo jest mi bliski, ale i intrygujący.

Jak często przez ostatnie lata był Pan pytany o Magdę Miłowicz i jej dalsze loty?

Przy okazji każdego kolejnego serialu, który pisałem, zawsze padało pytanie o Magdę. Przykładowa sytuacja - spotkanie towarzyskie. Ktoś dowiaduje się, że jestem autorem scenariusza, pada pytanie o Magdę. Czy wróci, kiedy, co działoby się u niej dzisiaj? I dlaczego nie ma kontynuacji? Przecież wszyscy na to czekają. Dostawałem też ciągle wiadomości na Messengerze, że ktoś ogląda serial po raz enty i bardzo liczy na kontynuację. Są fanki, które oglądają całość przynajmniej raz w roku. 

Przeczytałam gdzieś w sieci komentarz jednej z fanek serialu "Magda M." o tym, że "dzisiaj nie robi się już takich seriali, każdy jest kalką innego". Jak Pan myśli - co w tym serialu i tej historii było wyjątkowego?

Po pierwsze to, co oczywiste czyli świetne aktorstwo, dowcipne czy wzruszające sytuacje, świetne obrazki Warszawy, użycie polskich piosenek, co było genialnym pomysłem Pawła Trześniowskiego, a wreszcie dopilnowanie i dopieszczenie szczegółów, czyli cała dbałość i precyzja realizacyjna. Potem mamy aspiracyjny charakter serialu. Inne produkcje naśladowały rzeczywistość, Magda M. pokazywała rzeczywistość do naśladowania. Czyli jak może wyglądać życie jeśli ciężko popracujesz, będziesz mieć trochę szczęścia i dużo uporu, żeby nie godzić się na półśrodki. Plus wielkomiejskie życie, kawiarnie, pilates i urokliwe parki są na wyciągnięcie ręki. Czyli wszystko to, co określało pojęcie „pokolenie Magdy M.” Ale jest jeszcze coś. Coś, co atakuje widza podstępnie. I zostaje z nim na długo. To system wartości bohaterów. A wśród nich niezłomny idealizm główniej bohaterki. Dla widzów była kimś w rodzaju latarni morskiej. Pokazywała, gdzie jest bezpieczny brzeg. I że po upadkach wcale nie trzeba dać się zatopić falom goryczy.

Serial o Magdzie M. okazał się dużym sukcesem. A to oznacza teraz dla Pana wysoko postawioną poprzeczkę (którą notabene sam Pan sobie postawił). Nie pytam CZY, ale JAK bardzo obawia się Pan odbioru kontynuacji historii prawniczki z Warszawy?

Wystarczająco, żeby zadawać sobie pytanie: a może nie trzeba było? Owszem, boję się jak każdy twórca, który oddaje swoje dzieło pod osąd odbiorców. Ale jeszcze bardziej jestem podekscytowany. Chciałbym ukrytą kamerą podglądać każdą Czytelniczkę i Czytelnika, kiedy wilgotnieją im oczy ze wzruszenia, albo pojawia się uśmiech ulgi.

Pisanie książki a scenariusza do serialu to dwie zupełnie różne rzeczy. Jak czuje się Pan jako książkowy debiutant? Jak opisywał Pan dalsze losy Magdy bez dźwięków i obrazów? Wyzwanie, prawda?

Moje pierwsze próby literackie to były rymowane wiersze. Potem pisałem z pewnymi sukcesami dramaty. Kilkadziesiąt stron i koniec. Dopiero pisanie seriali wymusiło na mnie cierpliwość w trzymaniu wątków, charakterów postaci i konstrukcji fabularnej w dłuższej formie literackiej. Mimo to, kiedy zabierałem się za ciąg dalszy Magdy nie miałem pojęcia, czy przełożenie stylu serialu, oraz charakterów postaci na prozę się powiedzie. Wprawdzie dość szybko poczułem, że znalazłem właściwy ton, ale i tak najważniejsze były reakcje pierwszych czytelników. Dlatego tak bardzo przydała się otucha i zachęta od bliskich i przyjaciół. Także ze strony Joasi, która po przeczytaniu pierwszych rozdziałów bardzo mnie wspierała.

Nie boi się Pan, że w książce znajdziemy tych samych bohaterów, ale przecież innych? Są starsi, a co za tym idzie - dojrzalsi. A jeśli nie dadzą się tak polubić jak dekadę temu? :) Magda, niegdyś młoda, waleczna, niezależna i niepoprawna romantyczka prawie 10 lat później może być zupełnie inną osobą, tym bardziej przez wydarzenia, które ją dotkną...

Magda już nie jest kobietą, która dopiero co stanęła samodzielnie na nogi i zaczyna się rozglądać za kimś do kochania. Żyje w spełnionym związku. Wydaje się, że przed nią już tylko spokojne konsumowanie bezpiecznego życia. No, właśnie. Wydaje się. Bo tak naprawdę nikt, nawet najbardziej niepoprawna romantyczka i idealistka nie ma władzy przechytrzenia losu. Mam nadzieję, że fani serialu bez trudu nie tylko odnajdą ulubionych bohaterów w książce, ale też odkryją ich ponownie, dzisiejszych. Tych samych, ale w oczywisty sposób nie takich samych. Nowi czytelnicy zaś dadzą się porwać Magdzie M. i jej przyjaciołom do podróży przez ich historię.

Czy Magda M. powróci po raz trzeci?

Wiedziałem od dawna, że ta historia ma ogromny potencjał. Ale skalę tego zrozumiałem dopiero po napisaniu książki. Bez trudu wyobrażam sobie kilka następnych tomów.

Jaką kolejną książkę planuje Pan napisać? Znowu nie pytam CZY, pytając od razu o konkrety, bo dobrze wiem, że pisanie tej książki było dla Pana nie tylko wielkim wyzwaniem, ale i frajdą.

Tu mam pewien kłopot. Historię Magdy i jej przyjaciół z rozpędu zaplanowałem na dłużej. To znaczy, wiem, co u nich będzie się działo przez kilka najbliższych lat. Ale mam też kilka pomysłów na historie spoza świata Magdy. Co wygra? Zobaczymy...

Powodzenia!

Foto: Paweł Trześniowski

Czytany 432 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 19 lipiec 2018 18:06

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy Odśwież

Reklama

Pies.tv