cinema.pl Wywiady

niedziela, 28 styczeń 2018 19:47

Film jest bardziej po to aby zadawać pytania - Anna Jadowska dla cinema.pl

Napisane przez 
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Opublikuj na FacebookOpublikuj na Google BookmarksOpublikuj na Twitter

Film "Dzikie róże" miał swoją premierę 29 grudnia. Za reżyserię odpowiada Anna Jadowska, która była gościem w toruńskim Kinie Centrum w CSW.

 

„Dzikie róże”, to produkcja, którą możemy już oglądać w kinach. Zacznijmy jednak od początku, skąd pomysł?

Tak naprawdę nie ma jednego źródła, z którego wziął się scenariusz. Jest wiele takich dróg, które w pewnym momencie zetknęły się w tym samym  miejscu i czasie, wszystko się zsynchronizowało. Zawsze chciałam zrobić film, w którym mogłabym pokazać plantacje dzikich róż. Sama pochodzę ze wsi pod Wrocławiem, gdzie taka plantacja była. To był pierwszy krok. Drugi, był związany z Martą Nieradkiewicz. Kiedy miałam małe dziecko, ona namawiała mnie aby coś zacząć pisać, aby nie robić sobie długiej przerwy. Postanowiłam więc napisać historię dla niej.

Temat jest bardzo aktualny. W filmie jeszcze mała miejscowość, wieś, która też ma znaczenie.

Na samym początku chciałam się skupić na bohaterce granej przez Martę. Zależało mi na tym kiedy pracowałam nad scenariuszem, aby stworzyć złożony portret kobiety, która się składa z niepasujących do siebie rzeczy, aby móc ją tak jak w dokumencie oglądać w różnych sytuacjach. To był punkt wyjścia. Natomiast potem powstały inne postaci. Ważny jest też oczywiście mężczyzna, mąż Marty, Andrzej grany przez Michała Żurawskiego. Z niego nie chciałam robić oprawcy ani nikogo kto z góry skazany jest na bycie negatywną postacią. Zależało mi na tym aby pokazać go jako ofiarę w tej sytuacji. Kogoś kto też został wtłoczony w przyciasny stereotyp i musi zarabiać kosztem emocjonalnych związków z rodziną. Zależało mi na tym, aby każdy w tym filmie miał swoją rację.

To jest ocena naszego społeczeństwa? Jaki był odbiór ludzi podczas pokazów np. na festiwalach?

Zależało mi na tym aby nikogo z bohaterów nie oceniać, ponieważ uważam, że również w życiu wydawanie łatwych wyroków nie jest to proste i nie może być zbyt łatwe. Ja też nie znam odpowiedzi na wiele pytań. Nie umiałbym dać jednoznacznej odpowiedzi, recepty na to jak uratować tego rodzaju małżeństwo czy jak budować swoje życie aby do takiej sytuacji nie doprowadzić. Cytując Kieślowskiego, uważam, że „film jest bardziej po to aby zadawać pytania, a ludzie sami powinni szukać na nie odpowiedzi”. Wierze w to, że w pewien sposób film jednak terapautyzuje ludzi, że przeżywają oni własne emocje, projektują je na film i w ten sposób są w innym miejscu po projekcji niż byli przed seansem.

Wydaje mi się, że ten film jest nietypowym dramatem. Dużą role odgrywa … przyroda.

Tak. Zależało mi na tym od początku. Filmowo wróciłam na Dolny Śląsk, do  miejsc, które dla mnie były ważne. Myślałam też, że natura w pewien sposób, zwyczajnie toczy się, ma taki utarty rytm. Natomiast ludzie są zupełnie od niego oddzieleni. Mimo, że moja bohaterka jest w szczytowym momencie swojego życia, powinna cieszyć się wieloma rzeczami, powinna umieć korzystać z tego w jakim jest miejscu, ona jest zupełnie pozamykana. Wszystkie emocje chowa w sobie. Zupełnie jest oddzielona od tego  co czuje, nie słyszy swojego wewnętrznego głosu i za nim nie podąża.

Z jednej strony Marta Nieradkiewcz, ale w głównej roli zobaczymy również  Michała Żurawskiego.

Faktycznie Michał wielokrotnie dziwił się, że na planie wokół niego jest tyle kobiet. Przyznał, że to jest pierwszy plan, na którym tak dużo kobiet pracuje wokół niego. Natomiast on do pracy ma podejście bardzo fizyczne. Mam wrażenie, ze musi się mocno zmęczyć, aby poczuć, ze coś robi, ze idzie w dobrym kierunku. W tym filmie miał na to szanse, plan był dla niego wyczerpujący, ponieważ biegał, krzyczał i miał poczucie, że to jest to, co faktycznie powinien zrobić. Dodatkowo pchał mnie w takie rejony, których sama w scenariuszu nie przewidziałam. Trochę inaczej budował tę postać poprzez działanie, agresję. Ja bardziej psychologizowałam, szukałam słabości w tym człowieku, a on mi pokazywał, że mężczyźni inaczej pokazują emocje. Myślę, że ta współpraca zarówno dla mnie jak i dla niego była bardzo ciekawa.

Wracając do Marty. Jest to aktorka, z którą po raz kolejny spotykacie się na planie. Taka sytuacja Wam pomaga? Wchodzicie na plan i już wiecie czego od siebie możecie oczekiwać?

Dokładnie tak jest. Zatrudniając Martę, czy pisząc dla niej scenariusz, ułatwiłam sobie pracę. Wchodząc na plan, 90 % pracy mamy za sobą, ponieważ świetnie się rozumiemy, znamy się. Myślę, że podobne rzeczy nam się podobają, interesują, wzruszają. Lubimy te same filmy. To jest duży plus. Marta jest aktorką, która nie stawia w ogóle granicy, można eksplorować wszystkie przestrzenie, które są w  niej otwarte. Można ją fizycznie zmęczyć, zadawać jej trudne pytania i czuć się z nią bardzo bezpiecznie. To jest naprawdę duży plus.

Pani przy tym filmie odpowiada nie tylko za reżyserie, ale właśnie za scenariusz. Czy można te dwie sytuacje połączyć?

Bardzo lubię pisać i moje zainteresowanie filmem wzięło się właśnie z pisania. Jednak faktycznie nie da się tego porównać. Podoba mi się w filmie to, że jest ta wieloetapowy proces tworzenia. Na początku jestem sama ze scenariuszem, ewentualnie z kimś go konsultuję, potem przewija się wokół mnie tłum ludzi, po czym znowu jestem sama z montażystą i znowu na końcu pojawia się tłum. Także jest ciekawie. Ten proces nie  jest nudny i za każdym razem  z tych spotkań z ludźmi powstają niesamowite rzeczy-  wybuchy i wulkaniczne eksplozje.

Tak a propos spotkań. Często podczas projekcji filmu towarzyszą spotkania np. na festiwalach czy takie jak to dzisiejsze w toruńskim Kinie Centrum. Czy takie spotkania z publicznością mogą być natchnieniem?

Dają bardzo wiele. Jeżdżę z tym filmem po Polsce, co jest niezwykłe i z czego się bardzo cieszę. Na film przychodzi bardzo wiele dojrzałych kobiet. Myślałam, że te kobiety spędzają czas przed telewizorem, a one faktycznie chodzą do kina i interesują się i zadają bardzo ciekawe pytania. Czasami są bardziej otwarte niż młodzi ludzie i to jest niesamowite. Jest też bardzo dużo ciekawych interpretacji tego filmu, których się w ogóle nie spodziewałam, pewnych założeń nie planowałam.

Kobiety… Ostatnio, chyba Bono  z U2, powiedział, że muzyka jest kobietą. Czy można tak powiedzieć o filmie?

Rzeczywiście w tej chwili w Polsce jest wiele kobiet, reżyserek, które mają bardzo ciekawy punkt widzenia i sięgają po tematy, które nie były eksplorowane przez kino. Pojawia się też inny typ bohaterek w polskim kinie, pełnych kobiet, które mają własne problemy, nie są tylko dekoracją.
Jak jeżdżę po świecie z tym filmem,  to dostrzegam że tamta widownia  jest bardzo ciekawa kobiecej perspektywy i tego jak życie kobiety w Polsce wygląda, również z tego względu, że znają naszą sytuację polityczną i mają świadomość, że kobiety w Polsce muszą się mierzyć z coraz bardziej opresyjną rzeczywistością.  Uważam że mimo, iż moja bohaterka żyje w małej miejscowości, to właśnie tego typu ludzie stanowią siłę napędową świata, siłę która popycha kulę ziemską. Można wygłaszać wspaniałe idee, robić fantastyczne filmy, ale motorem napędowym  postępu są małe, odważne decyzje pojedynczych ludzi, które wpływają na swoje środowisko.

Na koniec zapytam o Pani zawodowe plany. Możemy coś zdradzić?
Jestem w trakcie pisanie, ale jest to etap bardzo początkowy. Na pewno chciałabym aby było to lżejsze, ponieważ noszenie trudnych tematów jest bardzo trudne.
 


Foto: Kino Centrum / CSW

Czytany 480 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 01 marzec 2018 12:17

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy Odśwież

Reklama

Pies.tv