cinema.pl Wywiady

piątek, 17 marzec 2017 16:47

Praca pomiędzy dwoma kontynentami

Napisane przez 
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Opublikuj na FacebookOpublikuj na Google BookmarksOpublikuj na Twitter

Polskie przedwojenne gwiazdy ekranu były prawdziwymi celebrytkami: miały talent, urodę, bogactwo oraz były uwielbiane przez tłumy. Po wojnie otrzymały wyrok, który skazał je na życie w zapomnieniu, tysiące kilometrów od ojczyzny. „Skazane na zapomnienie”, autorstwa Grzegorza Rogowskiego w księgarniach od 29 marca.

 

1. Pod koniec marca wyjdzie książka 'Skazane na zapomnienie. Polskie aktorki filmowe na emigracji". Co to za cudo?

Jest to książka-pomnik dla aktorek, które wyjechały z Polski, najczęściej z powodu wybuchu II wojny światowej i osiedliły się w Stanach Zjednoczonych, gdzie prowadziły życie podobne do setek szarych emigrantów. Moja książka opisuje to co do tej pory było nieznane. Powojenne losy siedmiu gwiazd filmowych, grających główne role w wielu polskich produkcjach przed 1939 rokiem
 
2. Jest pan młodym człowiekiem. Skąd pomysł na takie wydawnictwo?

Zawsze kochałem okres międzywojenny. Te maniery, styl, technikę, design. Może dlatego, że ten świat jest dla nas dziś jedynie czarno-biały. To nadaje mu takiej odległości i nierealności. Do tego jest to coś co przeminęło. Zachowały się jedynie strzępy tamtego świata, a mi wielką radość sprawia zbieranie ich i łączenie w piękne historie.
 
3. Dużym atutem tego wydawnictwa są zdjęcia Jak były zbierane materiały? Ktoś pomagał?

Materiały do publikacji zbierałem dwa lata. Przedzierałem się przez tony dzienników, tygodników i miesięczników. Zbadałem także pod kątem moich bohaterek prasę polonijną i amerykańską. W znalezieniu wielu cennych informacji pomógł mi mój serdeczny przyjaciel Grzegorz Ambroziak, który doskonale orientuje się w zasobach i bazach wielu polskich bibliotek. Zdjęcia to osobna kwestia. Oprócz tych szeroko już znanych wielką wartość mojej publikacji stanowią fotografie z rodzinnych albumów gwiazd. Rodziny Tamary Wiszniewskiej, Nory Ney i Leny Żelichowskiej były na tyle uprzejme, że zezwoliły mi na zeskanowanie tych unikatowych fotografii i zamieszczenie ich w mojej publikacji. To daje niesamowity obraz opowiadanych przeze mnie historii. Po raz pierwszy widzimy bowiem te aktorki w roli zwykłych kobiet, matek, żon...
 
4. A co było najtrudniejsze przy realizacji tego projektu?

Najtrudniejsza była praca pomiędzy dwoma kontynentami. Nie wyobrażałem sobie, żeby wywiady z rodzinami moich bohaterek przeprowadzać przez telefon. Bardzo mi zależało, żeby tych ludzi poznać, zrozumieć dokładnie co mają mi do przekazania. Niniejsza książka była olbrzymim logistycznym przedsięwzięciem. Należało na początku odnaleźć rodziny moich bohaterek, przekonać ich do spotkania, następnie umówić się i w końcu polecieć do USA. Dodatkowym utrudnieniem było również to, że miejsca gdzie żyją obecnie rodziny moich bohaterek są oddalone od siebie o tysiące kilometrów. Z tego względu, jedna podróż była niewystarczająca i ostatecznie musiałem lecieć za ocean dwukrotnie.

5. Książka składa się z dwóch części. Jaki cel?
Celem takiego podziału było zadbanie o komfort Czytelnika. Nie chciałem wrzucać osób, które sięgnął po moja książkę na głęboką wodę, wprost w biografie największych artystek tamtego okresu. Zależało mi na tym, aby Czytelnicy mogli się najpierw zaznajomić się z mechanizmami przedwojennego showbiznesu, nieco może sobie przy okazji odczarowując ten cukierkowy obraz jaki dziś jest propagowany.
 
6. Z tej książki dowiadujemy się bardzo ciekawych, często intymnych, rzeczy o gwiazdach. Pana coś zaskoczyło?

Wiele rzeczy. Zaczynałem pisać z niemal czystą kartą. Czasem znane były mi tylko data urodzenia i śmierci. Ponieważ losy tych artystek bardzo mnie fascynowały, to niemal każda znaleziona informacja mnie pochłaniała. Sam odkrywałem moje postacie i bywało to tak zajmujące, że za oknem już świtało, a ja dopiero kończyłem pisać.

7. Czytając pierwszą część miałam wrażenie, ze czytam o czasach dzisiejszych. Wg mnie jest wiele podobieństw życia w świecie show-biz.
Mechanizmy showbiznesu są moim zdaniem niezmienne i nie podlegają jakiejś większej ewolucji. Zmieniają się środki, pojawiają się nowe kanały, ale w tym wszystkim od zawsze chodzi o to samo. W tym przedwojennym świecie było jednak nieco więcej szacunku do intymności gwiazd i większa możliwość kontaktu ze swoimi ulubieńcami.

8. Książka zaczyna się od pytania "Jak zostać gwiazdą filmową?". Moja uwagę przykuło słowo "gwiazda". Czy można postawić mianownik między tamtymi czasami a współczesnymi? Czym charakteryzuje się gwiazda?

Czy można? Chyba niekoniecznie. Dziś mamy raczej aktorów. Gwiazda to relikt innych nieco czasów. Brak powszechnego dostępu do wielu informacji spuszczał pewien welon na artystki tamtego pokolenia. Stawały się przez to znacznie bardziej tajemnicze. Nie było wielu imprez, na których te aktorki mogły się pokazywać. Ich widok nie powszedniał więc tak szybko.
Skandale były wywoływane z umiarem i na zasadach zupełnie innych niż dziś. Wtedy wystarczyło, że aktorka założy spodnie i już była brana za ekscentryczkę. To wszystko kreowało właśnie gwiazdy, piękne, dyskretne i eleganckie kobiety.

9. Czy zawód dziennikarza przydał się przy pisaniu książki?

Sam zawód nie. Przydał mi się za to warsztat, który przez ostatnie lata sobie wyrobiłem. Chociaż słowo sobie nie jest może najwłaściwsze, bo zawdzięczam go uwagom naprawdę wielu ludzi. Ja bardzo poważnie traktuję słowa krytyki i potrafię wyciągać z niej wnioski. Pamiętam moje pierwsze teksty, o których znajomi mówili, że są nudne i przeładowane szczegółami. Szybko nauczyłem się po tym oddzielać to co jest ważne dla pewnej dramaturgii opowieści, od tego co ją zwyczajnie zagraca.

10. Jak doszło do współpracy z Panem Michałem Pieńkowskim? Jaki jest jego udział w tym wydawnictwie?

Michała zauważyłem podczas prelekcji do przedwojennych filmów w kinie Filmoteki Narodowej "Iluzjon". Pomyślałem wtedy: "przecież w mojej książce też powinna pojawić się taka prelekcja!". Opowiadał bardzo interesujące rzeczy. Zapytałem więc, czy nie chciałby wprowadzić mojego czytelnika krótkim rozdziałem w świat przedwojennego filmu. Zgodził się, a ja byłem szczęśliwy, bo opowieść zyskała ważny dla mnie i dla Czytelników kontekst. Dziś jesteśmy przyjaciółmi i pracujemy razem jako filmografowie w Filmotece Narodowej.

Czytany 510 razy Ostatnio zmieniany piątek, 07 kwiecień 2017 16:12

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy Odśwież

Reklama

Pies.tv