cinema.pl Wywiady

poniedziałek, 19 sierpień 2019 13:11

Poprzez filmy próbuję po prostu wyrazić siebie i swój sposób postrzegania świata - Youssef Ouarrak dla cinema.pl

Napisane przez 
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Opublikuj na FacebookOpublikuj na Google BookmarksOpublikuj na Twitter

Laura kończy dziś 25 lat. Z tej okazji gasi świeczki na torcie wśród najbliższych na cmentarzu, przy grobie zmarłego ojca. To taka mała, nietypowa tradycja. Tak samo jak rodzinna kolacja w domu jej matki Zuzanny, w której dziewczyna niechętnie bierze udział. Relacje między kobietami są napięte, od kiedy Laura zamieszkała ze swoją dziewczyną Anielą. Matka, pomimo starań, nie potrafi zaakceptować tego związku. Sytuacji nie poprawia również decyzja córki o rzuceniu studiów na rzecz pracy makijażystki. Gdy w trakcie kolacji po raz kolejny dochodzi do kłótni, Laura postanawia jak najszybciej wrócić do swojej ukochanej i wspólnie z nią celebrować swoje święto. Nie ma pojęcia, że to jedno letnie popołudnie zmieni całe jej życie…

"Letnie popołudnie" to pierwszy polski film nakręcony na jednym ujęciu. Mieliśmy okazje porozmawiać z Youssefem Ouarrakiem, reżyserem i scenarzystą filmu.

 

Film porusza temat kontrowersyjny, szczególnie patrząc na ostatnie wydarzenia w Polsce. Co sprawiło, że zdecydował się Pan go podjąć?

Film kręciliśmy na dwa lata przed tymi strasznymi wydarzeniami. Stworzyłem tę historię w taki sam sposób, w jaki napisałbym każdą inną. Przyglądam się problemom naszego świata i staram się zagłębiać w psychikę każdej postaci i tego, co kryje się za ich decyzjami. Przeważnie działamy impulsywnie, bez większego zastanowienia - to mnie naprawdę napędza do pracy. Para lesbijek została stworzona po prostu na potrzeby tej historii i tej rzeczywistości. 

Jakie są Pana oczekiwania dotyczące filmu po jego premierze w sierpniu? Czy można mówić o jakieś grupie docelowej, do której ma Pan nadzieję, że film trafi?

Mam bardzo wysokie nadzieje, że film zostanie obejrzany przez ogół społeczeństwa, przez społeczność LGBT, ale też przez jej przeciwników. Film ukazuje naszą historię z dwóch różnych perspektyw. Wierzę, że każdy widz odbierze go w inny sposób, co innego biorąc do swojego serca i pomyśli, jak szerzyć miłość i pozytywne nastawienie w świecie, który tego tak bardzo potrzebuje. 

Muszę przyznać, że trudne, wymagające tematy są Pana specjalnością. Warto mówić, krzyczeć na temat pewnych sytuacji?

Poprzez filmy próbuję po prostu wyrazić siebie i swój sposób postrzegania świata, a nie zaczynać jakąś polityczną dyskusję czy na siłę być kontrowersyjnym. Kocham doświadczać takich zwykłych, codziennych sytuacji i poznawać sposób, w jaki dana osoba podejmuje decyzje. Zawsze staram się jak najdokładniej zgłębić temat - dokładnie to będę też robić przy moim następnym projekcie. 

Co Pan ogólnie sądzi o kontrowersji w filmie? Czy im więcej szumu medialnego jest wokół sztuki, tym lepiej?

Szczerze mówiąc, nie mam zbytnio zdania nt. kontrowersji, którą ta produkcja może przynieść. Chcę po prostu, żeby ludzie zobaczyli ten film i wynieśli z niego możliwie najwięcej pozytywnych emocji. Reszta zostaje tak naprawdę poza moją kontrolą.

Laura i Aniela - dwie dziewczyny połączone lesbijską miłością. Operatorką też była kobieta, Zofia Goraj. Czy to oznacza, że z nami, kobietami, ciekawiej się pracuje? Jak udało się Panu znaleźć p. Zofię?

Pomysł na Laurę i Anielę przyszedł do mnie już kilka lat temu, gdy dopiero wstępnie rozmyślałem nad fabułą. Przypadek zadecydował, że historia przedstawia losy dwóch kobiet, a nie dwóch mężczyzn - męskie postaci kreuje się tak samo intrygująco jak kobiece. W moim następnym projekcie główną rolę gra mężczyzna, a w dwóch ostatnich były to kobiety. Zazwyczaj najpierw tworzę ciąg wydarzeń, opowiadaną historię, a dopiero potem spływa na mnie wizja głównych bohaterów - w przypadku Letniego popołudnia trafiło na dwie kochające się dziewczyny. 

Zofię znałem już sporo przed tym, jak zacząłem szukać operatora kamery - dołączyła do projektu bardzo wcześnie. Jak tak myślę, to była pierwszą członkinią ekipy. Doskonale pamiętam nasze pierwsze spotkanie. Pomyślała, że oszalałem, chcąc nakręcić cały film metodą Mastershot [śmiech], ale natychmiast, bez żadnego zastanowienia, wzięła się do pracy.

Jak już rozmawiamy o twórcach, to mam jeszcze jedno pytanie. Z obu stron kamery występują kobiety. Skąd pojawił się pomysł na te konkretne aktorki? Robiony był casting?

Tak, zrobiliśmy casting. Większość ról grana jest przez kobiety, lecz mogłaby być grana przez mężczyzn, jeśli tylko pasowaliby do mojej wizji tego filmu. Najpierw do obsady dołączyła Maria Pawłowska. Co tydzień miałem okazję przyglądać się jej grze, gdyż brała udział w moich warsztatach aktorskich. Od początku wiedziałem, że posiada ogromny talent i ani przez chwilę nie zwątpiłem, że idealnie zagra główną rolę w tym filmie. Do pozostałych ról szukałem aktorek specjalizujących się w improwizacji, która ma fundamentalne znaczenie dla tego projektu. Więc tak, zrobiliśmy casting, mając nadzieję, że napotkamy na nim na niezwykłych ludzi. Pierwszym z nich była Anna Moskal, którą absolutnie uwielbiam - zagrała Zuzannę, matkę Laury. 

Aktorki może jeszcze nie są mocno znane, ale zdecydowanie mają “to coś”. Zgodzi się Pan?

Zdecydowanie, wszystkie były idealne w każdym calu i ogromnie cieszę się, że mi tak zaufały i zgodziły się wziąć udział w tym szalonym przedsięwzięciu. 

Pisanie scenariuszy - to kolejne Pana zajęcie. Czerpie Pan inspirację z...

Pisanie scenariuszy było moim pierwszym zajęciem po ukończeniu szkoły filmowej, jeszcze zanim zdecydowałem się zostać reżyserem. Inspiruję się dziełami takich mistrzów jak Tarantino, Kubrick i Jonathan Nolan. Posiadam swój własny styl reżyserowania i wierzę, że mam wszystko, co potrzebne, by osiągnąć sukces. Wielu ludzi bardzo nie docenia pracy, jaką trzeba włożyć w pisanie scenariuszy i zdecydowanie powinni bardziej jej się przyjrzeć. Wzięcie pustej, białej kartki papieru i stworzenie świata bogatego w złożone postaci, dramaturgię, zwroty akcji i różnorodne sceny jest prawdziwym wyzwaniem. 

Skandynawia, Hiszpania i teraz Polska. Często odnosi się wrażenie, jakby były częścią zupełnie innych światów. Można zaobserwować jakieś znaczące różnice kulturowe bądź społeczne?

Tak, zdecydowanie. Dla mnie w Skandynawii jest znacznie spokojniej i panują bardziej liberalne nastroje, ale nie oznacza to, że w innych miejscach było mi źle! Hiszpania i Polska nie różnią się aż tak od siebie, szczególnie że w obu krajach kultywowane są takie wartości jak rodzina.

Jak mocno takie połączenie różnorodności wpływa na twórczość?

Bardzo mocno. Każde miejsce, w którym żyłem, nauczyło mnie czegoś zupełnie innego - w tym San Francisco, w którym chodziłem do szkoły filmowej i Los Angeles. Nie mam większych problemów z odnalezieniem się w nowym mieście, łatwo zyskuję poczucie bycia jak u siebie w domu. Ale tak, zdecydowanie moje doświadczenia mocno wpływają na moją twórczość.

Na koniec - co jeszcze Pana bulwersuje bądź też motywuje na tyle mocno, że chciałby Pan się wyrazić przez film?

Jest to bardzo dobre pytanie. Obecnie piszę dwa kolejne filmy i serial telewizyjny. Strasznie kocham ten proces, ponieważ nic mnie nie ekscytuje tak bardzo, jak tworzenie zupełnie nowego świata z jego własnymi problemami, sporami, bohaterami i miejscami akcji. Nic mnie nie ogranicza i mogę robić z nim co tylko zechcę. I to jest ta najbardziej wdzięczna część mojej pracy.

 

Czytany 222 razy Ostatnio zmieniany wtorek, 01 październik 2019 17:48

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy Odśwież

Reklama

Pies.tv

Reklama

Reklama