cinema.pl Wywiady

sobota, 01 czerwiec 2019 12:27

Krzyk jest potrzebny, czyli debiutanci mają głos

Napisane przez 
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Opublikuj na FacebookOpublikuj na Google BookmarksOpublikuj na Twitter

Wczoraj poznaliśmy zwycięzców Festiwalu Debiutantów Pierwszy Kontakt, który w Toruniu odbył się por raz piąty. Mieliśmy okazje być na kilku przedstawieniach, po których porozmawialiśmy z debiutantami i nie tylko.

Artykuł będzie edytowany.

 

Teatr im. Wojciecha Bogusławskiego (Kalisz) "7 minut" Davida Desola, w reżyserii: Adama Biernackiego

7 minut to osadzona w realiach magazynu fabrycznego metaforyczna opowieść o zderzeniu ludzkich pokoleń. Dwaj główni bohaterowie to Bezan, odchodzący na emeryturę stary magazynier oraz młody Fok, który ma zająć jego miejsce. Ich niepozbawione absurdalnego humoru starcie, jak mogłoby się zdawać, pozostaje kompletnie niezauważone przez wędrujące od lat tą samą ziemską trasą mrówki. Bo mrówek nie obchodzi, czy ktoś ze świata olbrzymów spełni swoje ambicje, pozostawi po sobie ślad dla potomności i czy po tym wszystkim Ziemia nadal będzie się kręcić wokół Słońca.

Aktorski debiut w tym spektaklu to Jakub Łopatka, którego zapytaliśmy o wrażenia.

Konkurs ma formułę festiwalu, podczas którego można zobaczyć spektakle, ale również spotkać się z artystami.Zapytaliśmy czym takie wydarzenie jest dla artysty

Tematem tegorocznej edycji festiwalu jest KRZYK...

...a jak sie to ma do skończonej szkoły? Czy szkoła przygotowuje do aktorskiego życia?

"7 minut" to komedia, czy w związku z tym jest to łatwiejszy gatunek do pracy?

---

Teatr Ludowy (Kraków) "Panna Julia" August Strindberg, w reżyserii: Radosław Stępień

Młoda kobieta z wyższych sfer i gęsta atmosfera nocy letniego przesilenia… Chcąc uciec od życia zamkniętego w konwenansach, panna Julia zatraca się w świętojańskiej zabawie dla służby i wdaje w niby niezobowiązujący flirt z lokajem. Niezależne od pozycji społecznej obycie i siła mężczyzny sprawiają, że ich wzajemna relacja przeradza się w walkę o władzę nad drugim człowiekiem, rozgrywaną w obecności narzeczonej Jeana, Krystyny. Co tak naprawdę wydarzyło się między trójką bohaterów podczas tamtej jednej nocy, nocy świętojańskiej, nocy niewinnych zabaw? Kto spełnił swoje marzenia, komu je odebrano, kto sam z nich zrezygnował? Jakie są zasady gry, w którą zmuszeni jesteśmy grać między sobą? Czy jesteśmy panami swojego losu i naszych uczuć czy może tylko bezwolnymi lalkami poruszanymi przez wypadkową siły niezaspokojonych pragnień, dawnych kompleksów i przypadkowych okoliczności? Co pozostanie, kiedy staniemy przed faktem życia przeżytego przed progiem miłości?

W spektaklu zagrał Krystian Pesta, który debiut ma już za sobą, którego zapytaliśmy o współprace z reżyserem, debiutantem, Radosławem Stępniem.

"Panna Julia" to spektakl o...

Zapytaliśmy o hasło KRZYK.

Krystian Pest, pochodzi z Torunia. Jak się grało przed własną publicznością?

--- 

Teatr im. Stefana Jaracza (Łódź)  "Otchłań" Jennifer Haley, w reżyserii: Mariusza Grzegorzka 

Sto lat temu. W odległej PRZESZŁOŚCI. Neogotycka posiadłość z zachwycającym ogrodem, w którym bawią się rozkoszne dziewczynki. Czy na pewno są bezpieczne?

Za sto lat. W odległej PRZYSZŁOŚCI. Wyniszczony, pozbawiony przyrody świat, funkcjonujący tylko dzięki wyrafinowanej technologii. Dramatyczne śledztwo w mrocznej sprawie. Czy oskarżeni na pewno są potworami? 

Obsesje, pożądanie, morderstwa, nakładanie masek. Czy to, co wirtualne jest lepsze niż realne?

Czy spędzając codziennie 12 godzin w internetowej sieci jesteś jeszcze sobą, czy już tylko swoim cieniem? A może właśnie tam czeka na nas wybawienie? 

Mariusz Grzegorzek sięgnął po prowokacyjną sztukę Jennifer Haley, o której mówi: "OTCHŁAŃ jest przejmującym dramatem opowiadającym o spustoszeniu duchowym jakiego dokonuje w nas nowoczesna technologia. Wszyscy o tym wiemy. Jednak zanurzeni w internetowych fantazmatach nie do końca zdajemy sobie sprawę, jak szybko i nieodwracalnie stajemy się emocjonalnymi wydmuszkami, niezdolnymi do rzeczywistych uczuć. Uciekamy z realnego świata, kto obroni go dla naszych dzieci?" 

Science-fiction i kostiumowe retro. Thriller, romans i dramat psychologiczny. Dziwna mieszanka, która wybucha z niebywałą siłą. 

Jesteś SOBĄ, czy swoim CIENIEM?

Na scenie, jako debiutantka, pojawiła się Paulina Walendziak, która otrzymała Główną nagrodę aktorską - za brawurową, olśniewającą kreację łączącą ultrawyrazistą formę z niezwykłą wrażliwością i odwagą.

Aktorka bardzo mocno przykuwała uwagę widza, więc zapytaliśmy o przygotowania...

Pierwsze skojarzenia jakie pojawiają się nam widza, to Lem, to film "Sala Samobójców", a czym inspirowała się Paulina?

Internet dzisiaj to rzecz, bez której ciężko jest istnieć. Spektakl pokazuje jaka cienka granica jest miedzy nim a rzeczywistością...

... na scenie aktorzy krzyczą. Zpaytaliśmy aktorkę czy ten krzyk na scenie jest potrzebny?

---

Teatr Ludowy (Kraków)  "Sędziowie" Stanisław Wyspiański, w reżyserii: Małgorzaty Bogajewskiej 

Sędziowie – ostatni dramat Stanisława Wyspiańskiego, pisany w obliczu ostatecznej perspektywy, śmierci – to wielki sąd nad światem. Pisarz sięgnął po historię rodem ze współczesnej mu kroniki kryminalnej: o zabójstwo ciężarnej służącej oskarżono syna miejscowego bogacza. W wątek kryminalny obok historii zdrady i dzieciobójstwa, przemocy i przekupstwa, wplecione zostają też wielkie namiętności: miłość kobiety do mężczyzny i ojca do syna. Pospolita zbrodnia nabiera na tym tle rozmiarów greckiej tragedii. Tam, gdzie krzywda i zbrodnia, pojawia się zemsta i kara. I choć sędziowie rozstrzygający sprawę w groteskowy sposób nie dorastają do wymiaru tragedii, w jakiej z urzędu biorą udział, próbują ferować wyroki. Mimo nich jednak na oczach widzów staje się sąd ostateczny – ostatecznie rozstrzygający o winie i karze. Sędziowie to antyczna tragedia i współczesny mroczny thriller w jednym. Pełna napięcia fabuła przesycona jest elementami grozy i tajemniczości, mimo że to jeden z niewielu realistycznych dramatów Stanisława Wyspiańskiego.

Cezary Kołacz, to jeden z debiutów aktorskich w tym spektaklu, który opowiedział nam o nim. Czym ten spektakl był dla debiutanta?

Postać, w która wcielił się Cezary nie jest jednoznaczna. Pokazuje dwa oblicza...

...ta postać się zmienia.

A czym ta postać była dla Cezarego, jak wyglądały przygotowania? 

Tytułowi sędziowie oceniają sytuacje, bohaterów, jednak to Sąd Ostateczny nas osądzi...

 

A jak jest z krzykiem na scenie...

...tę intymność można poczuć. Aktorzy zapraszają nas "do kuchni".

 

---

Teatr Polski im. Hieronima Konieczki (Bydgoszcz) "Koniec miłości" Pascal Rambert, w reżyserii: Doroty Androsz

… a więc to będzie łatwe uda nam się to zrobić pierwsi zrobimy to czego nikomu przed nami zrobić się nie udało będziemy pierwsi uda nam się zrobić tak, żeby wszystko poszło dobrze wszystko będzie płynnie i będzie super. 

Rozpisany na dwa monologi tekst Końca miłości uniemożliwia rozstającej się parze jakiekolwiek porozumienie. W choreografii rozczarowań, mężczyzna i kobieta plączą się pomiędzy niespełnionymi oczekiwaniami a śladami dogorywających w nich uczuć. Zdania pełne goryczy uderzają w najczulsze punkty, przywołują najintymniejsze obrazy z pamięci. Dla Pascala Ramberta destrukcja relacji zaczyna się niezauważalnie, niemalże bezobjawowo. Jakby jej rozpad był wpisany w sam początek.

Tym razem debiutantem byłą Pani reżyser Dorota Androsz, która opowiedziała nam o debiutanckich wrażeniach.

Dorota Andorsz to debiutująca reżyserka, która jest z wykształcenia aktorką. Zapytaliśmy dlaczego przeszła na druga stronę?

A co było powodem zabrania się za tekst Pascala Ramberta?

Spektakl jest duomonologiem, w którym jeden bohater wypowiada monolog, a drugi słuch. Nie jest to łatwa forma...

Krzyk jest potrzebny, przyznaje reżyserka...

 

Czytany 230 razy Ostatnio zmieniany piątek, 07 czerwiec 2019 11:46

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy Odśwież

Reklama

Pies.tv

Reklama

Reklama