cinema.pl Wywiady

poniedziałek, 25 marzec 2019 12:01

Ciekawość drugiego człowieka to podstawa w aktorstwie - Anna Cieślak dla cinema.pl

Napisane przez 
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Opublikuj na FacebookOpublikuj na Google BookmarksOpublikuj na Twitter

Aktorka filmowa, teatralna i dubbingowa, pochodzi ze Szczecina, studiowała w Krakowie, pracuje w Warszawie. Aktorka Teatru Polskiego, Kwadrat oraz 6. Piętro czy Polskiego Radia. Aktorka podkłada również głos do bajek i gier komputerowych takich jak: "Kraina lodu", "Gwiazda Kopernika" (jako Anna) czy "My Little Pony: Equestria Girls" (Sunset Shimmer). Z Anią Cieślak spotkaliśmy się w warszawskim Teatrze Polskim.

 

Teatr PolskiW końcu udało nam się spotkać. Wracasz ze zdjęć?

Tak, jestem po zdjęciach próbnych, ale nic Ci nie powiem, dopóki to się nie wydarzy. Możesz tylko trzymać kciuki.

No właśnie. Często zastanawiam się czy Wasze castingi, zdjęcia próbne można porównać do rozmowy o pracę?

Nie do końca. Podczas rozmowy o pracę musisz przedstawić się jak najlepiej przyszłemu pracodawcy, natomiast w przypadku castingu czy zdjęć próbnych musisz otworzyć się na pracodawcę, czyli na reżysera, na producenta. Musisz usłyszeć czego potrzebują, przetrawić przez to co wiesz o postaci i połączyć wszystko, aby zadowolić siebie i ich. Żeby zobaczyli w tobie bohaterkę, której szukają. Słowo klucz to słyszeć, a nie mówić.

Musisz się sprzedać.

Muszę mieć odwagę. Często się mówi, że casting, to takie targowisko. To jest 5 minut, aby się pokazać. Myślę, że to jest 5 minut, aby zaufać sobie i otworzyć się na tu i teraz.

A jak Ty traktujesz tego rodzaju spotkania? Jest trema?

I tak i nie. W moim wypadku to raczej rodzaj irytacji wewnętrznej, która wynika z tego, że lubię przedyskutować kilka opcji zanim przystąpię do działania, a na castingu nie ma na to czasu. Nigdy nie szukam informacji, nie pytam o opinie, nie robię wywiadu środowiskowego na temat np. danego reżysera, ponieważ każde spotkanie jest bardzo indywidualne. Jeden człowiek może mi dopasować energią, a drugi wręcz odwrotnie. Uważam, że ta ciekawość drugiego człowieka, ciekawość spotkania, to podstawa w naszym zawodzie. Mam takie poczucie od zawsze i chciałabym trwać w nim jak najdłużej. Chciałabym, aby osoba, która na mnie patrzy była ciekawa spotkania ze mną.

Można to chyba porównać do dziennikarstwa, ponieważ ważna jest ta druga osoba, ten kontakt,  słuchanie, rozmowa…

Wydaje mi się, że dopóki jesteśmy ciekawi innych, to mamy szanse na rozwój. W moim wypadku to również codzienna walka, aby nie bać się być sobą, być wolną w tym co myślę, co czuję i co chcę powiedzieć. Na castingach ważne jest też to, aby umieć pokazać, że posiada się formę i umiejętności, że jest się zdyscyplinowanym, ale także - a to jest największą siłą dla aktorek - intuicję.

Do zawodu aktora przygotowywałaś się w krakowskiej szkole teatralnej. Mam wrażenie, że jest to bardzo specyficzne miejsce.

Byłam uczona rzez aktorów, którzy budowali Teatr Stary, Teatr Słowackiego, i którzy są do dziś moim autorytetami. Są ikonami nie tylko polskiego kina, ale również polskiego teatru. Tacy profesorowie jak Marian Dziędziel, Anna Dymna, Jan Peszek, Mikołaj Grabowski, wszyscy oni kładli ogromny nacisk na opowiadanie historii, nie tylko na kreację postaci. Postać na scenie, to również praca drugiego i trzeciego planu, więc przede wszystkim kazano nam chcieć zrozumieć o czym jest historia. Jeżeli to będziemy wiedzieli, to będziemy chcieli wspólnie się spotkać albo skonfrontować ze sobą na scenie. Pamiętam doskonale słowa Radosława Krzyżowskiego, który zawsze mówił „Ania nie chodzi o to, aby walczyć o postać. Nie musisz bronić postaci. Czasami wręcz odwrotnie, trzeba pokazać jej okrucieństwo. Wtedy widz sam sobie dopowie to co trzeba.” To jest bliższe mojej prawdy w teatrze.

Nie wiem czy się zgodzisz, ale wielu Twoich kolegów z Krakowa, potwierdziło, że szkoła ta to pewnego rodzaju „klosz”. Coś Cię zaskoczyło  jak zaczęłaś pracować?

Cały czas mnie coś zaskakuje. Ale myślę, że dzięki temu, że powiedziano nam, jaki ten „klosz” jest ważny i jak ważna jest relacja na scenie i słuchanie partnera, to dzięki temu ja mogę dalej funkcjonować w tym zawodzie. Dzięki temu dojrzewam, rozwijam się i mam propozycje współpracy. Gdybym widziała tylko własny czubek nosa, to raczej nie pracowałbym tak długo w teatrze. Mogę być tylko szczęśliwa z tego powodu, że udało mi się pracować z takimi ludźmi jak Roman Gancarczyk, Anna Dymna czy Anna Polony, którzy nie zawsze byli dla nas mili, wręcz przeciwnie – wyłapywali nasze słabe strony i wzmacniali je poprzez konfrontację. Nasze słabości były wyeksponowane, po to aby nam uświadomić co w nas jest słabe, nad czym musimy popracować albo chociaż chronić dostępu. To jest chyba największa wartość, jaką wyniosłam z tamtych czasów.

6.PietroPamiętam Twoją bohaterkę w filmie „Dlaczego nie?”, która realizuje marzenia i udowadnianie, że potrafi. To jest też chyba ważna cecha w Twoim zawodzie?

Tak, ale muszę też umieć wyczuć, kiedy mogę bronić swojej prawdy, a kiedy raczej zamilknąć. Jak byłam młoda ponad wszystko dążyłam do tego aby zrozumieć i być zrozumianą. Byłam buntowniczką. Dzisiaj, po 18 latach  doświadczenia zawodowego, wiem, że czasami nie warto, że nie wszyscy są gotowi lub nie wszyscy chcą usłyszeć Twoją prawdę. Ważniejsze jest jak to zrobić, aby wyjść na swoje i nie tracić niepotrzebnie emocji, tego co w nas aktorach jest największą siłą.

Pojawiło się w naszej rozmowie ciekawe słowo „bunt”. Według Ciebie jest on ważny w aktorstwie?

Zawsze jak pracuję przy kolejnym projekcie, to myślę sobie „Anka miało być inaczej”, a za każdym razem jest tak samo. To wszystko rodzi się w ogromnych bólach, ponieważ wielokrotnie robię coś wbrew temu, co zrobiłabym w życiu. Kieruję się innymi intencjami i muszę odważyć się na więcej. Nie mogę ustąpić, bo jak to zrobię, to mnie nie ma, i nie ma mojej postaci. Bunt i chęć dogrzebania się do tej szczerości są bardzo ważne. Czasami trzeba odważyć się obnażyć swoje słabości. Widz jest świadkiem tego. Cały czas przypominam sobie słowa profesora Peszka, który mówił „Zapytaj siebie, zanim padnie słowo, po co wychodzisz na scenę?”

Teatr to miejsce, gdzie widz tę szczerość wyłapuje od razu.  

Dokładnie. Drugi człowiek wie kiedy coś jest prawdą, a kiedy kłamiesz.

I tak samo jest przy okazji spektaklu „Ferdynand Wspaniały”, który aktualnie możemy oglądać w Teatrze Polskim?

To była wyjątkowa praca, ponieważ spotkaliśmy się w gronie można powiedzieć przyjaciół. W teatrze pracujemy ze sobą od bardzo wielu lat, a z reżyserem Przemysławem Wyszyńskim pierwszy raz spotkałam się  jeszcze przy okazji „Króla Leara”, kiedy uczył nas scenicznych sztuk walki. Gdy dostaliśmy taką szansę, to bardzo ten spektakl chcieliśmy zrobić. Myślę, że wszyscy zrobiliśmy gigantyczną pracę, aby przygotować fajną adaptację, którą zrozumieją i pokochają dzieci. Uważam, że to jest duży sukces pracy zespołowej. Tutaj nikt nie był najmądrzejszy, każdy dokładał cegiełkę, byliśmy zespołem i to jest klucz do sukcesu. A mówimy o wyjątkowo wymagającej publiczności. Dzieci są nieskażone układnością, poprawnością, analizą, że coś należy lub nie. Dzieci reagują spontanicznie i to jest fantastyczne, ponieważ natychmiast widać jakie natężenie ma przedstawienie, czy energia i  rytm są odpowiednie. Widać czy dzieciaki się nudzą czy „wchodzą w spektakl”, czy wciągnął je w swoją historię. To jest przedstawienie, które sprawia wiele radości, przyjemności  nie tylko dzieciom. Ten spektakl tworzyli również krawcowe, technicy, scenografowie, to wymagało to od nich ogromnej pracy, było poddawane ciągłej analizie czy pasuje na scenie, czy jest dobre dla aktorów. Najlepszym uznaniem, komplementem było to kiedy syn mojej kuzynki powiedział „Mamo teatr jest dużo lepszy niż film, bo w nim jest wszystko takie prawdziwe.”

Spotykamy się w Teatrze Polskim, który jest Twoim macierzystym, ale nie jest Ci obcy również Teatr Kwadrat. Jesteś w stanie porównać te dwaTeatr Kwadratmiejsca?

Teatr to jest organizm i wszyscy muszą chcieć się dostroić aby ten organizm oddychał. Patrząc jak funkcjonuje jako dyrektor Andrzej Seweryn mogę powiedzieć w pełni świadomie, że Teatr Polski oddycha. Jest jednym, wielkim, współdziałającym organizmem, wszyscy partnerują sobie nawzajem od krawca, garderobianych, poprzez aktorów do dyrektorów czy reżyserów. Zależy nam na tym aby być jednością. Tak samo jest w Teatrze Kwadrat, w którym jest inny rodzaj przekazu, czyli komedia. Ale tam też są aktorzy, którzy wiedzą co to jest praca w zespole, a Andrzej Nejman jest odważnym, poszukującym dyrektorem, nie boi się podejmować czasem ryzykownych decyzji.

A jakim dyrektorem jest Michał Żebrowski w Teatrze 6. Piętro, w którym również możemy Cię oglądać?

Michał jest niezwykły. Jest to człowiek, który, jako dyrektor teatru, zna wszystkie przedstawienia na pamięć, zna teksty wszystkich postaci. Ale Teatr 6. piętro to duet, czyli Michał Żebrowski i Eugeniusz Korin, który przez wiele lat był dyrektorem teatru w Poznaniu. Nigdy nie zapomnę naszego pierwszego spotkania, kiedy przyszedł jak robiliśmy spektakl „Zagraj to jeszcze raz sam” i wiedział przy pierwszym czytaniu, w którym momencie ma być reakcja publiczności, kiedy będą się np. śmiali. Ten teatr to jeszcze inne spotkania, ponieważ to jest teatr osobowości, indywidualistów. Główne role w spektaklach zazwyczaj grają aktorzy, którzy są autokreacją np. Kuba Wojewódzki czy Andrzej Poniedzielski. To są soliści, bardzo sprawni w teatrze, ale jednak bardzo silne jednostki. Z drugiej strony niesamowicie wrażliwe i czułe na to co wokół się dzieje, rezonujące. Od 10 lat, czyli od premiery spektaklu „Zagraj to jeszcze raz Sam”, powtarzam, że życzyłabym każdemu aktorowi aby spotkał się z Kubą na scenie. Na pierwszą próbę przyszedł już dobrze przygotowany, znał prawie cały tekst na pamięć, nigdy się nie spóźnił, słuchał uwag reżysera. Kuba to absolutny szacunek do wykonywanej pracy. Pełna dyscyplina, gotowość, zero gwiazdorzenia, stawiania jakiś warunków, które miałby blokować innych. Praca z nim to ogromna przyjemność.

A w jakim miejscu jest u Ciebie Teatr Polskiego Radia?

Wszystko jest energią. Inna jest jak grasz do kamery, inaczej rozkładasz przekaz, ponieważ wiadomo, że wtedy kamera jest bardzo blisko i to wymaga pewnej intymności. Na scenie jest szerokość, czyli jest przestrzeń między partnerami. Tu możesz pozwolić sobie na większe, wyrazistsze emocje. W radiu przekaźnikiem prawdy jest  wyłącznie dźwięk. W naszym głosie słychać czy coś udajesz, czy ściemniasz, czy się przymilasz, czy szukasz, czy kombinujesz, czy po prostu stwarzasz. Podobnie jest w dubbingu. Pamiętam jak Wojciech Paszkowski, przy okazji podkładania głosów do filmu „Kraina lodu” powtarzał najpierw obejrzyj postać, naucz się jej, niech wejdzie ci w ciało. Wielokrotnie łapaliśmy się na tym, że np. moja bohaterka odwracała głowę i robiłam to ja, a reżyser krzyczał „Nie uciekaj od mikrofonu”.  Uwielbiam pracę w dubbingu, nie tylko do filmów, ale także do gier komputerowych. A w Teatrze Polskiego Radia zagrałam w kilkudziesięciu spektaklach.

Na scenie czy w telewizji Was widzimy. Widzimy Wasze gesty, emocje, a w dubbingu czy pracy w radiu to głosem odpowiadasz za wszystko.

Ciało musi pomóc w wydobyciu się głosu. Każda praca jest ciężka. Po 10 godzinach prób w teatrze wychodzę i nie wiem jak się nazywam, podobnie jest gdy wychodzę ze studia dubbingowego po 5 godzinach. Jest to ogromna koncentracja, gdzie musisz nastawić się w środku na czujność. To wszystko działa na energię, na fizyczność, na psychikę. To jest zawód, gdzie bardzo ważne jest ile śpisz, jak jesz, czy masz czas na regenerację, na wyciszenie, na refleksję.

Rozmawiamy o tatrze, ale też działasz w filmie. W szkole teatralnej mieliście styczność z kamerą?

Uczyli nas podstaw. Ale wszystkiego tak naprawdę nauczyłam się jak zaczęłam pracę. Świetną nauką pracy z kamerą jest granie w serialu. To również świetna nauka pracy na planie, która jest czymś kompletnie innym niż praca w teatrze, na scenie.

To ciekawe co mówisz, ponieważ wiele osób tego rodzaju produkcje odbiera negatywnie. Chociaż z drugiej strony seriale w Polsce są coraz lepsze.

Ważne jest jak się do tego podchodzi. Każde doświadczenie aktorskie jest inne, i każde czegoś uczy. Cały czas szlifuję swój warsztat grając w teatrze, w serialach ale także w dubbingu czy nagrywając audiobooki, co zresztą bardzo lubię. A jeżeli serial jest dobrze napisany, to naprawdę warto. Poza ty dzięki serialowi, aktor szybko zyskuje popularność, a to ma wpływ również na decyzje castingowe do filmów fabularnych.

Często widz serialowy myli rzeczywistość z opowieścią telewizyjną, doświadczyłaś tego na własnej skórze?

Pamiętam jak grałam Asię w serialu „Egzamin z życia”, mieszkałam wtedy w Krakowie. Często na hali targowej robiłam zakupy i pamiętam jak Pan w warzywniaku powiedział „Nie sprzedam Pani pomidorów Pani Joanno, dopóki nie zmieni Pani swojego postępowania”. Sytuację sprostowała Pani obok, która na szczęśliwie wiedziała, że to tylko rola. 

Wspomniałaś o wyciszeniu. To jakie są te Twoje sposoby na „ucieczkę”?

To wszystko zależy w jakiej fazie jestem. Jeżeli przed premierą, to są tylko próby i najważniejsze są regularność jedzenia, sen i regeneracja. Śmieję się, że wtedy prowadzę życie jak mnich, jem, śpię, teatr, próby, spektakle. Jeżeli jestem już na scenie, to chce mi się latać, to jest ta wolność, o którą nam chodzi, ta radość, pasja.

Pasja i praca jednocześnie, to chyba jest spełnienie marzeń.

To jest bardzo cienka granica pomiędzy tym, że czujesz się wolna, spełniona, a tym, że jesteś uzależniona od tych momentów wolności. Dwa lata temu zrobiłam 10 premier w ciągu jednego sezonu i wydawało mi się, że jest świetnie, ale potem dziwiłam się dlaczego nie rozumiem co ludzie do mnie mówią. W tym zawodzie trzeba nauczyć się wypoczywać, mówić sobie „dość”, a czasami trzeba po prostu wyjechać jak najdalej. Ja wypoczywam, pływając w morzu, uwielbiam nurkować, jestem zwierzęciem wodnym. Lubię też bardzo las, oczyszcza mi głowę. Jestem teraz w takim momencie, że tej ciszy czasami potrzebuję, chociaż nie lubię samotności. To co robię sprawia mi ogromną przyjemność i uwielbiam się tym dzielić z innymi.

Dziękuję za rozmowę.

Dziękuję.

Czytany 321 razy Ostatnio zmieniany środa, 22 maj 2019 11:19

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy Odśwież

Reklama

Pies.tv

Reklama

Reklama