cinema.pl Wywiady

poniedziałek, 25 luty 2019 15:01

Zależy mi przede wszystkim na tym, żeby to zdjęcie “mówiło” - Łukasz Bąk dla cinema.pl

Napisane przez 
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Opublikuj na FacebookOpublikuj na Google BookmarksOpublikuj na Twitter

Oscarowe emocje już za nami. "Zimna wojna" bez Oscara, ale my bardzo serdecznie zapraszamy na wystawę zdjęć Łukasza Bąka w Warszawie na ul. Mysiej 3. Mieliśmy okazję porozmawiać z fotografem.

 

Jeszcze tylko do środy, 27 lutego, w Warszawie, w Alternatywnym Domu Handlowym Mysia 3, będzie można oglądać wystawę Twoich filmowych zdjęć z „Zimnej wojny”. Co przedstawiają te zdjęcia?

Na wystawie zobaczymy kilkadziesiąt czarno-białych fotografii z planu filmu Pawła Pawlikowskiego „Zimna wojna”. Świat tego filmu, wytworzony przez Pawła był dla mnie niezwykle inspirujący - scenografia, kostiumy, charakteryzacja, rekwizyty, nawet statyści - tam nie było żadnego udawania, czasami miałem wrażenie, że można by było zamieszkać w tym świecie. Wszystko było przygotowane perfekcyjnie. A nie zawsze było to w pełni widoczne w danej scenie. Postanowiłem to wykorzystać tworząc fotografie, które opowiadają o tym właśnie świecie - ale bardziej o tym, co jest pomiędzy scenami, o tym, czego nie zobaczymy na ekranie.

Jest to wystawa fotografii filmowej, na co dzień raczej oglądamy fotosy filmowe. Czy może powiedzieć czym różni się fotografia filmowa od fotosów?

Fotosy to zdjęcia wykonywane po ujęciu, ostatnim dublu. Są zbliżone do tego co widzi kamera, z podobną ogniskową i miejscem robienia zdjęcia. To fotografie, które mają służyć promocji filmu - często są pierwszymi zdjęciami, które mają nam przybliżyć klimat filmu, na długo przed jego premierą.

Pozostałe zdjęcia to już szeroka wolność - tutaj powstają fotografie backstagowe, tzw. werki, ale jest również miejsce na to, co mnie jako fotografa interesuje najbardziej - coś pomiędzy fotosem a werkiem. To taka moja próba poszerzenia przestrzeni filmowej na medium fotografii. Takie zdjęcia pokazują różne emocje aktorów, detale, przestrzenie utrzymane w klimacie samego filmu, jednakże nie odwzorowują kadrów, jak to robią fotosy. Dzięki nim staram się pokazać świat przedstawiony w filmie - w szerszy sposób.

Jak doszło do współpracy z twórcami filmu? Kiedy to się zaczęło?

Znam się z Łukaszem Żalem od dawna. Poznaliśmy się w szkole fotografii jeszcze we Wrocławiu, fotografowałem przy jego pierwszej etiudzie w szkole filmowej w Łodzi. To on przedstawił moje prace Pawłowi Pawlikowskiemu i producentowi.

Zapytam o współpracę z aktorami. Czego wymagają od fotografa dokumentującego ich pracę na planie?

Ta współpraca jest najważniejsza w czasie robienia fotosu. Przyglądam się scenie, analizuję, który moment może być najciekawszy i w czasie fotosu wspólnie z aktorami skupiamy się nad tym konkretnym momentem. Poza fotosami staram się jednak nie absorbować aktorów, ponieważ na planie najważniejsze jest to, żeby mieli możliwość skupienia się na swojej pracy. Czasami po prostu wykorzystuję okazje, kiedy na przykład przygotowują się do sceny, kiedy już są “w roli”, ale jeszcze nie w scenie - to są bardzo ciekawe chwile.

Zapytam o sprzęt, którym wykonywał Pan zdjęcia. Aparat cyfrowy, analogowy...czy może telefonem komórkowym, ponieważ te też są coraz popularniejsze?

Na planie robiłem zdjęcia tylko aparatem cyfrowym. To, jak obraz ostatecznie ma wyglądać pod względem obróbki ustaliłem wcześniej z Łukaszem Żalem.

Fotografia filmowa to jedno, ale czy pracuje Pan też przy innych projektach, np. sesjach portretowych? Jeśli tak to podejrzewam, że są różnice, więc zapytam jaki jest wspólny mianownik?

Tak, pracuję również przy portrecie. Wspólnym mianownikiem jest dla mnie szukanie momentu, w którym można zobaczyć jakąś prawdę. Na planie reżyser stara się wytworzyć taki świat, w który widz jest w stanie wejść i w niego uwierzyć. W tym wykreowanym świecie - dzięki energii całej ekipy i - przede wszystkim - dzięki energii aktorów, musi doprowadzić do momentu, kiedy ten świat wręcz staje się prawdą. A ja - robiąc fotosy - mogę z tej prawdy skorzystać. W przypadku moich osobistych projektów dążę do tego samego. Bardzo dużo czasu poświęcam na to, aby stworzyć atmosferę, która pozwoli na uchwycenie momentu, w którym fotografowana osoba staje się po prostu sobą. 

„Zimna wojna” to nie pierwszy film w Pana dorobku fotograficznym. Jak się Pan przygotowuje do kolejnych projektów?

Przede wszystkim czytam scenariusz. Oczywiście bez tego też mógłbym zrobić fotosy i werki. Ale zawsze zależy mi na tym, żeby wejść jak najgłębiej w klimat filmu, żeby każde zdjęcie w jakiś sposób nawiązywało do historii, którą chce opowiedzieć reżyser. Bez przeczytania scenariusza byłoby to trudne do wykonania. Rozmawiam również przed planem z operatorem, żeby dowiedzieć się, jaki ma pomysł na dany projekt i staram się do tego dopasować.

 Na Pana profilu na Instagramie jest dużo zdjęć czarno-białych. Dlaczego akurat te kolory dominują?

Zawsze jak robię zdjęcie, zależy mi przede wszystkim na tym, żeby to zdjęcie “mówiło”. Często jest tak, że fotografie kolorowe są dla mnie przegadane - pojawia się zbyt wiele informacji, które mogą zakłócić odbiór. Kompozycja kadru, gra światłem, uchwycone emocje - mnie osobiście to wystarcza. Nie potrzebuję koloru, żeby coś opowiedzieć.

 

Czytany 202 razy Ostatnio zmieniany poniedziałek, 11 marzec 2019 14:30

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy Odśwież

Reklama

Pies.tv

Reklama

Reklama