cinema.pl Wywiady

poniedziałek, 14 styczeń 2019 16:24

Poczucie odizolowania istniało - Michalina Olszańska dla cinema.pl

Napisane przez 
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Opublikuj na FacebookOpublikuj na Google BookmarksOpublikuj na Twitter

Michalina Olszańska to córka aktorskiej pary Agnieszki Fatygi  i Wojciecha Olszańskiego. Jako nastolatka zadebiutowała powieścią "Dziecko Gwiazd Atlantyda". Michalina szerzej widowni znana jest przede wszystkim z roli Tiny w "Barwach szczęścia". Ostatnio można było podziwiać Michalinę w filmach "Ja Olga Hepnarova, "Matilda" czy serialu "1983". Mieliśmy okazję porozmawiać z aktorką, podczas tegorocznej edycji Festiwalu TOFIFEST.

 

Historia caryca Mikołaja można by myśleć wszystkim znana. Jednak film, w którym grasz tytułową role MATYLDA, zmienia pewien obraz.

Dokładnie. Ta historia z przyczyn oczywistych była zamieciona pod dywan. Ciekawe jest jednak to, że w St. Petersburgu postać Matyldy jest bardzo obecna. Tam jest jej pałacyk, który otrzymała od Mikołaja. Jest atrakcją turystyczną. Mieszkańcy ją znają. Dla mnie jednak tez był szok, gdy się dowiedziałam, zwłaszcza, że to Polka. Bardzo się zdziwiłam, że o niej nie słyszałam.

Mówisz, że Matylda jest znaną postacią. Jednak film wywołał skandal w Rosji. Dochodziły do Ciebie informację co działo się za wschodnia granicą.

Dochodziły do mnie filtrowane informacje, ponieważ już wtedy nie mieszkałam w Rosji. To było jednak ogromne zaskoczenie, ponieważ jest właściwie estetyka disneyowska, baśń. Cieszę się, że zagrałam w takim filmie, ponieważ do tej pory grałam inne postaci. Ostatnie co mogłabym pomyśleć o tym filmie, to jest fakt, że wzbudzi kontrowersję, wręcz przeciwnie. Myślała, że na ten film pójdą rodziny z dziećmi. Z drugiej strony rozumiem dlaczego tak się stało, może faktycznie ktoś mógł się poczuć urażony. Uczucia religijne są bardzo delikatne. Natomiast problem polegał na tym, że ludzie atakowali ten film zanim go zobaczyli.

Skąd my to znamy…

Dokładnie. Cała afera została „napompowana” przed wejściem filmu do kin. Gdy film wszedł do kin, afera od razu ucichła, ludzie zobaczyli, że nie ma się czego bać.

Słowo BAŚŃ, to właśnie odpowiednie słowo. Bardzo dużą rolę odgrywają tutaj kostiumy…
To dotyczy każdego kostiumu. Nawet w roli współczesnej ten kostium ogrywa ogromna rolę. Maja Komorowska mówiła, że robi rolę od butów, więc jest to znamienne. Kostiumy w filmie MATYLDA, to faktycznie była ogromna przyjemność, ale też ogromna praca, wielkie pieniądze w to włożone, co przekładało się na jakość. To była przygoda nie tylko dla mnie jako dla aktorki, ale też dla tej dziewczynki, która jest we mnie.

A co było dla Ciebie wyzwaniem? Wg moich informacji uczyłaś się rosyjskiego i … baletu.

Miałam zajęcia z jednego i drugiego. Takim wyzwaniem samym w sobie był gorset sam w sobie. Czasami w filmach kostiumowych oszukuje się gorset, ponieważ nasze ciała nie są przyzwyczajone. Natomiast przy tej produkcji postawiliśmy na prawdziwy gorset i w związku z tym przez cały rok modelowałam sobie figurę. Tak to było wyzwanie. Natomiast dostałam nauczycieli od baletu i rosyjskiego, więc jakoś to wyszło. Zrobiłam co mogłam.

A czy roczny pobyt w Rosji pomógł? Czy miałaś okazje poznać ten, chyba trochę egzotyczny, kraj?

Jest egzotyczny, chociaż Petersburg chyba najmniej, ponieważ to jest miasto tworzone na wzór europejski. Poza tym byłam w bardzo hermetycznym środowisku. Nie było czasu zwiedzać Rosji, ponieważ z hotelu na plan. Poza tym dla mnie roczny wyjazd do Rosji to również było wyzwanie.

Roczny wyjazd na pewno nie należał do łatwych…

Gdy byłam na planie w Czechach czy w innym Państwie mogłam zaprosić kogoś z rodziny czy przyjaciół. W Rosji  nie było takiej możliwości, więc to poczucie odizolowania istniało.

Główna rolę zagrałaś Ty, Polka, partnerował Ci Niemiec, a wokół aktorzy z Rosji. Mateusz Damięcki wspominał o starej rosyjskiej szkole aktorskiej. Faktycznie można to było odczuć?

Absolutnie tak. O była ogromna rozkosz pracować z kolegami na planie. Faktycznie to co nazywamy rosyjską szkołą i na co mnie zawsze zastanawiało jak inne to może być, czuć tę jakość ogromną. Nie tylko w sposobie grania, ale również jak pracują z partnerem, ile mu dają.

Podobno praca na plamie tez była nietypowa, do tego co do tej pory doświadczyłaś?

Tak jedną scenę graliśmy od 3 – 6 dni. To był bardzo intensywny czas. U nas filmy robi się zupełnie inaczej. Uczy to przede wszystkim ogromnej dyscypliny. Gdy się gra 3 dni pod rząd tę sama scenę, to aby się niezdeskoncentrować i aby to było spójne, to trzeba być bardzo skupionym.

Matylda to postać, która istniała w realu, jak się przygotowywałaś do tej roli? Czy gdzieś poza scenariuszem szukałaś informacji?

Kilka razy zdarzyło mi się grać postaci, które istniały i to za każdym razem jest zupełnie coś innego, ponieważ ciąży pewna odpowiedzialność osoby żyjącej i trzeba go w miarę wiernie odwzorować. Natomiast z drugiej strony scenariusz to scenariusz, a film to film. Wiadomo, ze opieramy się na prawdziwej historii, ale to nie jest dokument w związku z tym staram się za bardzo nie zgłębiać. Chce uniknąć zgrzytów, że coś było inaczej, ponieważ to przeszkadza. Jeżeli chodzi o Matyldę, to na zaczęłam czytać jej pamiętniki, ale po pewnym czasie przestałam. Postanowiłam wejść w tę postać, która była kreowana w scenariuszu, dopiero potem doczytałam pamiętniki.

Wspomniałaś, że było to dla Ciebie wyzwanie. A czym ta rola była dla Ciebie?

To było nowe doświadczenie, jeżeli chodzi o sam rozmach. Nigdy wcześniej nie miałam z  niczym takim styczności. Jest to jednak zupełnie inna praca na planie tak ogromnego przedsięwzięcia, wysokobudżetowego, z tyloma ludźmi. Na pewno na mojej drodze to ciekawe doświadczenie. Bardzo lubię kino kameralne, gdzie jest mała ekipa, co daje mi komfort pracy. Poza tym to była zupełnie inna postać w porównaniu z tymi w które się wcielałam do tej pory. Do tej pory osadzałam się w kinie psychologicznym i te moje rolę ciężkie typu morderczynie. W Matyldzie zagrałam postać, która była typową amantką, co nie było łatwe.

Właśnie pojawiasz się w różnych produkcjach, często nie łatwymi rolami.

To jest kwestia przypadku, że w serialach. W telenowelach nie gram świadomie, ale nie tylko ze względu na jakość, ale również, że podpisanie umowy, zobowiązują do związania się z takimi produkcjami na dłuższy czas. Owszem daje to poczucie komfortu, że jest ta praca, ale z drugiej strony nie można wyjechać na dłużej, zrobić nagle filmu. Jest to zobowiązanie, którego ja, na chwilę obecną, nie mam ochoty podejmować. Ostatnio miałam okazję zagrać w serialu NETFIXA „1983” i to tez jest fajne, ponieważ moja rodzina i przyjaciele mają okazje mnie zobaczyć.

Miałaś też okazję zagrać w produkcji „Rozbite marzenia” o Poli Negrii…

Tak to jest serial dokumentalno-fabularny. Najciekawsze jest to, że tą artystka fascynowałam się od dzieciństwa. To było moje marzenie aby móc zagrać, które nie sądziłam, że się spełni. Ogromna satysfakcja, ze się udało spełnić to marzenie. Czekam, aby to zobaczyć.

Tym razem wcielasz się w naszą polską Artystkę.

Cały serial obraca się wokół grupy ludzi, których młodość przypadła na lata w okolicach 1918 i nie tylko. Moja Polę grałam na przestrzeni 20 lat, więc też to było bardzo ciekawe doświadczenie. Mam wrażenie, ze jest to bardzo ważny serial dla nas dzisiaj, dla nas globalnie, ponieważ faktycznie obserwujemy tych ludzi, którzy w przededniu II Wojny Światowej nie mają pojęcia co się wydarzy i jak ich decyzje mogą wpłynąć na dalsze losy. Sama pola grała w Niemczech i Hitler ją lubił. Ona jako młoda osoba nie miała szansy przewidzieć, że to wszystko tak się potoczy. Serial ten zadaje pytanie: Czy my znając historię możemy ustrzec się błędów, które kiedyś zostały popełnione?

Jak już wspomniałaś, Pola Negri jest Twoją idolką. A czy coś Cię zaskoczyło w przygotowaniu do tej roli?

Pole znałam, wiele o niej czytałam i dosyć wiernie ten scenariusz został przeprowadzony, została wykonana ogromna praca źródłowa. Raczej mnie nic nie zaskoczyło.

WYWIAD NIEAUTORYZOWANY

Czytany 553 razy Ostatnio zmieniany poniedziałek, 14 styczeń 2019 16:45

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy Odśwież

Reklama

Pies.tv

Reklama

Reklama