cinema.pl Wywiady

środa, 14 luty 2018 17:53

Wieś jest takim wycinkiem, szkłem powiększającym tego w czym wszyscy żyjemy

Napisane przez 
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Opublikuj na FacebookOpublikuj na Google BookmarksOpublikuj na Twitter

Film "Dzikie Róże" oraz "Ultraviolet", to produkcje, w których ostatnio mogliśmy zobaczyć Martę Nieradkiewicz...

 

Po obejrzeniu filmu „Dzikie róże” mam wrażenie, że będzie Pani specjalistką od samotnych kobiet. W filmie „Kamper” była samotność młodzieńcza, tu jest już bardziej dojrzała.

Nie chciałabym jednak aby tak było, chciałabym robić różne rzeczy. Uważam, że samotność to mimo wszystko temat tabu. Ona nam cały czas towarzyszy i nie ważne czy mamy lat 15 czy 35 i czy jest ktoś obok nas czy nie ma. Samotność zawsze może się zdarzyć i jest wypadkową wielu różnych rzeczy i trudno jest nam zawsze o niej mówić i przyznać się do niej, „stanąć przed nią”. Dlatego jest ona taka dotkliwa i bolesna. Wydaje się, że samotność nosi się w środku i to jest takie uczucie, którego się nie oszuka, chociażby się chciało.

Można też powiedzieć, że jest to uczucie powszechne z różnych powód, które dotyka wiele pokoleń.

Wydaje mi się, że to uczucie jest z nami zawsze, ale na powierzchnie wypływa w momentach bardziej trudnych w naszym życiu. Samotność jednak jest. Kiedyś byłam osobą, która nie umiała siedzieć sama, w ogóle spędzać czasu sama. Teraz to się na szczęście zmieniło i jest nawet przyjemne. To wszystko jednak zależy od okoliczności i od tego w jakiej sytuacji życiowej się znajdujmy.
„Dzikie róże” to film opowiedziany bardzo oszczędnymi środkami. Mało dialogu, nie ma muzyki, cały czas słyszymy przyrodę. Jaki pomysł mieliście z reżyserką?
Takie jest kino Ani Jandowskiej. Ona uwielbia takie kino. Ona mi zaraz po studiach takie kino pokazała, pokazała mi takie filmy i ja się w nich zakochałam. Uwielbiam to, że nie ma w nim fajerwerków, nie trzeba cały czas krzyczeć, więc nawet trzeba trzymać w środku co już czasami podczas zdjęć podchodzi pod samo gardło i nie możesz wyksztusić z siebie słowa. Ona uwielbia taką poetykę, taka estetykę. Wydaje mi się, że ona ma to gdzieś z dokumentu. Jest świetną dokumentalistką. Ona jest takim reżyserem, który obserwuje, który daj aktorowi scenariusz, daje mu skonstruowaną postać, ale czeka też na efekt. Siedzi i obserwuje, co się wydarzy. Wpuszcza Cię w sytuację i czeka co z tego wyniknie. Podobnie jak w dokumencie. Czasami na jedną chwilę w dokumencie czeka się 4 godziny i myślę, że gdyby fabuła na to pozwalała, to Ania też czekałaby 4 godziny. Ona takie kino po prostu uwielbia i ten film to jest cała ona.

Jak w takim razie Tobie jako aktorce pracuję się na takim planie, pełnym emocji, bardzo realnym?

Przyznaję, łatwo nie jest. Wcześniejsze filmy również zrobiłam z Anią i wiedziałam jakie kino robi. Co to jest za rodzaj emocji i co to jest za wyzwanie. Wiedziałam również, że ona piszę tę rolę dla mnie, więc psychicznie się do tego przygotowałam. Wiedziałam, że będzie ciężko i ciężko było, nie ukrywam tego. Jednak jak oglądam potem taki film i spotykam się z takimi opiniami i kobiet, i mężczyzn, którzy czują się poruszeni i to na nich działa, to przestaje mieć to znaczenie i w ogóle się o tym nie myśli. To wymaga niesamowitego skupienia i konsekwencji bycia w tym stanie. Ta bohaterka składa się z jednego stanu, który determinuje cały ten film i każde jej zachowanie i wszystko to co w jej życiu się dzieje. Było to trudne, ale zawsze warto. Poza tym mam wrażenie, że Ania cały czas przesuwa mi granice i dowiaduję się o sobie zawsze czegoś nowego.

To czego się teraz dowiedziałaś?

Dowiedziałam się, że mogę grać matki, że ta praca z dziećmi jest niesamowita dla aktorki, że umiem używać innych środków niż zazwyczaj. To wymaga oczywiście czasu i cierpliwości też reżysera do aktora, który pozwala na szukanie tych in nich środków. Z Anią tak było i jest za każdym razem.

Właściwie, to mogłaby powstać druga część tego filmu…

Tak. Wczoraj widziałam ten film po raz pierwszy i kiedy zobaczyłam, tę ostatnią scenę, to i tak poczułam ulgę jako widz. Mimo wszystko, że robiłam ten film, znam go i wiem dokąd on zmierza, to cały ten film pracuje na tę jedną scenę. To jest taka scena, która coś otwiera nowego i my nie wiem co to jest. W życiu też tak jest wiele razy, że jakieś zdarzenie czy pojawienie się dziecka, odkrywa coś nowego, chociaż my nie wiemy co to oznacza. Myślę, że to jest wspaniałe w tym filmie, że jednocześnie czujesz ulgę, a jednocześnie pojawia się pytanie „i co dalej?”. Masz pewne przeczucie co się stanie, ale nie wiesz co będzie.

Jakim partnerem na palnie jest Michał Żurawski?

Michała znam długo, z jego bratem Piotrem pracowaliśmy razem z Teatrze Polskim w Bydgoszczy i potem zrobiliśmy razem film. To są dwie zupełnie rożne osobowości, co jest wspaniałe w tym rodzeństwie. Mogłoby się wydawać, że Michał jest takim harpaganem, buchający testosteron i nic więcej. Otóż to jest nie prawda. To jest bardzo wrażliwy facet z jakąś taką pokora i mądrością życiową do życia i do pracy. Uważam, że w filmie pokazał zupełnie inne oblicze, którego my się nie spodziewamy, ponieważ nie znamy go od tej strony. To jest naprawdę bardzo wrażliwy aktor, który może zagrać bardzo dużo. Ma też zdolność zmiany fizycznej. Dla niego przytyć czy schudnąć. Ostatnio go widziałam, jest w świetnej formie, a wygląda zupełnie inaczej.

A jak wyglądała praca z młodzieżą na planie? Reżyserzy podobno mawiają „obyś nie pracowała na planie z dziećmi i zwierzętami”.

Uważam zupełnie inaczej, chociaż to nie było proste. Na planie była dziewczynka, Natalka lat 8 i Jaś syn, którego grali bliźniacy lat 2. Z Natalią jest już świadomą dziewczynką i można o niej mówić w kategoriach aktorskich, świetne dziecko. Ona też ma charakter sportowy, ponieważ jest judoczką i jest zacięta, ona nie odpuszczała. Gdy czuła, że Ania jest niezadowolona, to robiła kolejny dubel. Owszem była zmęczona, ale „piłowałyśmy ją” i ona się na to zgadzała i to było niesamowite. Bardzo kontaktowa dziewczynka i bardzo plastyczna. Sprawa z bliźniakami, to rozwiązanie to nas uratowało, ponieważ takie małe dzieci nie są w stanie pracować, więcej niż 4-5 godzin dziennie, a oni towarzyszą mi przez całe zdjęcia. Zmienialiśmy ich, ale problem polegał na tym, że  w pierwszy dzień zdjęciowy jeden z bliźniaków rozciął sobie głowę, więc mógł grać tylko śpiącego, z czapeczką lub tyłem. Podzieliliśmy te rolę ten bardziej aktywny bez uszczerbku na zdrowiu grał ze mną wszystkie interreakcje, co idealnie pasowało do ich charakteru. Dla mnie jest to niesamowita lekcja, ponieważ z takim dzieckiem nie da się grać z takim dzieckiem należy nawiązać relacje.

Ten film jest bardzo realistyczny, takie sytuacje się zdarzają…

Kiedy Ania zaczynała pisać ten scenariusz, przeczytała o takich sytuacjach, że kobiety oddają swoje dzieci do adopcji i to nie jest tajemnica, dodatkowo sama była w tym czasie po porodzie swojego syna. Zastanawiała się co musi się w życiu kobiety wydarzyć, żeby była w stanie oddać swoje dziecko. Od tego zrodziła się ta opowieść. Tam jest parę takich historii, które faktycznie się wydarzyły, gdzieś w okolicach, gdzie Ania mieszkała pod Wrocławiem. To jest jednak kilka „zlepionych” historii, o których pamiętała.

Innym czynnikiem tego filmu jest właśnie wieś, ludność wiejska, która o wszystkim wie, ale nic nie mówi To jest bardzo ważne tło …

Bez tej warstwy  tego filmu, tej historii by nie było, ponieważ to środowisko bardzo determinuje przebieg tej historii i osacza tą dziewczynę. To środowisko zabiera jej jakiekolwiek pole manewru, zabiera jej możliwość działania, podejmowania autonomicznych decyzji. To społeczeństwo, w którym żyje zabiera jej możliwość bycia wolnym człowiekiem. To na co ona decyduje się w ostatniej scena wymaga od niej jakiegoś bohaterstwa, odwagi, nadludzkiej siły. Wieś jest takim wycinkiem, szkłem powiększającym tego w czym my wszyscy żyjemy, zwłaszcza w dobie dzisiejszego dostępu do internetu, kiedy trochę sami się o to prosimy, jesteśmy za wszystko oceniani. Wieś jest tylko takim zoomem, jaki dzisiaj mamy czas, w jakim my się momencie tak naprawdę znaleźliśmy.


WYWIAD NIEAUTORYZOWANY

Czytany 400 razy Ostatnio zmieniany środa, 14 luty 2018 18:08

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy Odśwież

Reklama

Pies.tv