cinema.pl Artykuły

czwartek, 03 kwiecień 2014 15:21

Zabawa słowna w Kamienicy

Napisane przez  gooosik
Oceń ten artykuł
(7 głosów)

Opublikuj na FacebookOpublikuj na Google BookmarksOpublikuj na Twitter

„Zus, czyli zalotny uśmiech Słonia” to rozrywka w czystej formie. Można czerpać całymi garściami z szaleństwa na scenie, kiedy już przestawi się na bezrefleksyjną formę odbioru i opuści rejony sztuki wysokiej. Od spektaklu reżyserowanego przez Emiliana Kamińskiego nie należy oczekiwać głębokich przesłań i analiz, lecz szybkiego tempa i wartkich dialogów.

 

mat.pras.Tytułowy Słoń (Sambor Czarnota) jest spryciarzem ponad wszelką miarę. Po utracie pracy, w wyniku zbiegu okoliczności, zaczyna kombinować, jak pozyskać środki do życia. Szybko wypracowuje niezawodny system, a pieniądze z zasiłków czy rent spływają na jego konto. Wystarczy kilku fikcyjnych współlokatorów z przeróżnymi chorobami oraz niezawodna pomoc przyjaciół, aby wszystko sprawnie funkcjonowało. Sytuacja się komplikuje, kiedy u progu staje urzędnik państwowy pełen zapału do pracy i zdeterminowany do zbierania podpisów.

„Zus” to szalona komedia rozpisana na barwnych bohaterów. Aktorzy czują się pewnie ze swoimi postaciami i widać, że bawi ich tekst, którym sprawnie żonglują. Sambor Czarnota jest istną perełką, zachwyca energią  i sprawnością fizyczną. Choć jego bohater z biegiem czasu coraz bardziej się miota, to aktor wprawnie dodaje mu animuszu. Zdecydowanie najbardziej swój komediowy dar wyeksploatował Emilian Kamiński. Z dużym dystansem do siebie przechadza się po scenie w wysokich szpilkach, wdzięcząc się w kostiumie Marylin Monroe.

„Zus, czy zalotny uśmiech Słonia” to tekst, który daje przestrzeń dla wyeksponowania komediowego talentu Pawła Burczyka czy Władysława Grzywny.  Teatr Kamienica gwarantuje zabawę słowną, dzięki ciętym ripostom, jak i nieco bardziej slapstickowym poczuciem humoru.

Emilian Kamiński stawia w swym teatrze na lekkość i przyciąganie nazwiskami celebrytów, pojawiającymi się na afiszach. Tym razem postawił na Katarzynę Pakosińską (pani Słoń), która niestety na teatralnych deskach nie czuje się jak ryba w wodzie. Choć dwoi się i troi, to głos więźnie jej w gardle. Na szczęście towarzyszą jej profesjonalni aktorzy, którzy bezbłędną dykcją zagarniają sceniczną przestrzeń. „Zus” to sztuka pełna zwrotów akcji, która powinna rozbawić każdego, który przyjmie przerysowaną konwencję zaproponowaną przez reżysera.

 

Czytany 2367 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 03 kwiecień 2014 15:28

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy Odśwież

Reklama

Pies.tv

Reklama

Reklama