cinema.pl Artykuły

piątek, 08 luty 2019 11:50

Wiele twarzy Viggo Mortensena

Napisane przez 
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Opublikuj na FacebookOpublikuj na Google BookmarksOpublikuj na Twitter

Nominowanego do Oscara Viggo Mortensena zobaczymy w obsypanej nagrodami historii nieprawdopodobnej przyjaźni – „Green Booku” Petera Farrelly'ego –  już 8 lutego.



Może łatwiej byłoby wymienić to, czego Viggo Mortensen, „aktor renesansu”, nie potrafi. Zna 8 języków, jest malarzem, fotografem, muzykiem i pisarzem. Ma na koncie kilka tomów poezji po angielsku i hiszpańsku oraz kilkanaście albumów fotograficznych i muzycznych. Od lat prowadzi wydawnictwo Perceval Press – założone za gażę z „Władcy Pierścieni” – w którym poza swoimi dziełami publikuje prace debiutujących i niszowych artystów. Lada moment do swojego CV będzie mógł dopisać jeszcze jeden zawód, bo nawet teraz, kiedy rola w świetnie przyjętej przez krytyków i publiczność komedii „Green Book” Petera Farrelly’ego przyniosła mu trzecią w karierze nominację do Oscara, Viggo nie spoczął na laurach, tylko zarywa noce na planie filmowym w Toronto, gdzie kręci swój reżyserski debiut, „The Falling”.

Zamiłowanie do sztuki wydaje się naturalną konsekwencją jego bogatego życiorysu. Wychowany przez matkę Amerykankę i ojca Duńczyka, dzieciństwo spędził wśród różnych kultur, od Wenezueli, przez Danię, po Argentynę, gdzie jego ojciec był farmerem. Po rozwodzie rodziców Viggo zamieszkał z matką w Nowym Jorku – tam ukończył iberystykę i nauki polityczne, a potem ruszył w podróż po Europie. Można go było spotkać za kierownicą ciężarówki i sprzedającego kwiaty na kopenhaskim targu. Z pewnym bagażem doświadczeń, po powrocie do USA postanowił spróbować sił w aktorstwie.

Gdyby Woody Allen nie wyciął scen z jego udziałem z „Purpurowej Róży z Kairu”, byłby to jego ekranowy debiut. Ostatecznie zadebiutował w 1985 roku rolą amisza w „Świadku” Petera Weira. Od tej pory grywał regularnie, łącząc rozrywkowe kino głównego nurtu z ambitniejszym repertuarem. Był „najsłodszym psychopatą w historii” w „Teksańskiej masakrze piłą mechaniczną 3”, ale też wewnętrznie rozdartym eks-żołnierzem w festiwalowym „Indiańskim biegaczu” Seana Penna. Jego kręte drogi zawiodły go nawet do Polski, na plan kręconej na plaży w Łebie „Ewangelii według Harry’ego” Lecha Majewskiego. Mało brakowało, a byłaby to jego ostatnia rola! Znany z zamiłowania do przyrody Mortensen odmówił noclegu w hotelu, w którym ulokowano resztę ekipy i uparł się, że spędzi noc w swoim rozpiętym na wydmach namiocie. Skutek: nad ranem ekipa w ostatniej chwili wyciągnęła go z ruchomych piasków.

W latach 90. oglądaliśmy go u boku Demi Moore w „G.I. Jane”, w „Morderstwie doskonałym” z Gwyneth Paltrow i „Portrecie damy” z Nicole Kidman. Wciąż były to jednak pomniejsze role. Przełom nadszedł wraz z „Władcą Pierścieni” Petera Jacksona, filmem, który przyniósł mu międzynarodową sławę i zwrócił na niego uwagę światowej klasy reżyserów. Od tej pory trzykrotnie współpracował z Davidem Cronenbergiem, któremu zawdzięcza swoją pierwszą nominację do Oscara (za film „Wschodnie obietnice”). W jego „Niebezpiecznej metodzie” wcielił się z kolei w Zygmunta Freuda. Doceniono również jego rolę w nominowanej do Złotego Lwa, postapokaliptycznej „Drodze” Johna Hillcoata. Trzy lata temu drugą nominację do złotej statuetki przyniosła mu świetnie przyjęta na festiwalu w Cannes niezależna amerykańska produkcja „Captain Fantastic”.

Mortensen, człowiek wielu sztuk, prowadzi zupełnie niecelebrycki styl życia, z dala od Hollywood. Razem z żoną, hiszpańską aktorką Ariadną Gil, mieszka w Madrycie. Ma 30-letniego syna Henry’ego z poprzedniego małżeństwa z punkrockową piosenkarką Exene Cervenką. Jak sam przyznaje, rola w „Green Booku”, która przyniosła mu trzecią w karierze nominację do Oscara dla najlepszego aktora pierwszoplanowego, miała dla niego szczególne znaczenie, bo to film o wartościach, którym sam hołduje: szacunku i otwartości na drugiego człowieka. „Ludzie nie dogadują się ze sobą, bo się siebie boją” – stwierdza Viggo. "A boją się siebie, bo się nie znają. A nie znają się, bo nigdy się ze sobą nie komunikowali. O tym właśnie jest <Green Book> i o to samo powinno chodzić w kinie. O porozumienie. To historia o tym, że najlepszym lekiem na ignorancję jest bezpośrednie doświadczenie".

Mahershala Ali jako wybitny jazzman i Viggo Mortensen w roli jego włosko-amerykańskiego szofera! Cudowna, pełna humoru i ciepła, prawdziwa historia niewiarygodnej przyjaźni, wielki zwycięzca Złotych Globów, zdobywca ponad 50 nagród i nominacji i jeden z największych faworytów Oscarowego rozdania!



Drobny cwaniaczek z Bronxu zostaje szoferem ekstrawaganckiego muzyka z wyższych sfer i razem wyruszają na wielotygodniowe tournée. Ich wspólna podróż, pełna zaskakujących przygód, okaże się początkiem nieprawdopodobnej przyjaźni.

"Green Book" w kinach od 8 lutego!

Czytany 171 razy Ostatnio zmieniany piątek, 08 luty 2019 11:54

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy Odśwież

Reklama

Pies.tv

Reklama

Reklama