cinema.pl Artykuły

środa, 09 styczeń 2019 14:50

Kręgi miłości w filmach Felixa Van Groeningena

Napisane przez 
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Opublikuj na FacebookOpublikuj na Google BookmarksOpublikuj na Twitter

„Już od dłuższego czasu myślałem o realizacji anglojęzycznego debiutu, ale nic do tej pory nie przemówiło do mnie tak, jak historia Davida i Nica” – przyznaje Felix Van Groeningen, reżyser filmu „Mój piękny syn”, mający już na koncie nominację do Oscara. „Relacje rodzinne, iluzja kontroli, upływ czasu – wszystko to tematy, które przyciągały mnie już w moich poprzednich filmach.

 

Pojawiał się w nich też motyw uzależnienia – tak było na przykład we „W kręgu miłości”. Żywe emocje, jakie płynęły z opowieści Sheffów i sposób, w jaki o nich pisali, przemówiły nie tylko do mnie. To historia rodziny, która wierzy w bezwarunkową miłość, ale jednocześnie musi zaakceptować fakt, że nie ma łatwych odpowiedzi. Na początku onieśmielał mnie kaliber tej historii, ale czułem, że jest tak ważna i pilna, że mając wsparcie moich producentów z Planu B, nie wahałem się przed poświęceniem jej kilku lat swojego życia”.

Felix Van Groeningen pochodzi z Ghent w Belgii i tam też ukończył Akademię Sztuk Pięknych ze specjalizacją filmową. Następnie zrealizował kilka filmów krótkometrażowych. W pełnym metrażu zadebiutował filmem „Steve + Sky”, ale to „W kręgu miłości” przyniósł mu światową popularność i nominację do Oscara za najlepszy film nieanglojęzyczny. Kiedy miał 12, jego ojciec założył klub z muzyką na żywo – wspomnienia z tego czasu stały się inspiracją jego kolejnego, również znakomicie przyjętego filmu „Belgica”.

„Mój piękny syn” to jego szósty pełnometrażowy film fabularny. Praca nad filmem opartym na opublikowanych wcześniej wspmnieniach ojca i syna (Davida i Nica Sheffów) była pierwszym tego rodzaju doświadczeniem w jego karierze. „David i Nic zaprosili mnie do swojego życia i byli niesamowicie otwarci. Podzielili się ze mną swoimi najgłębszymi lękami, marzeniami, poczuciem wstydu. Bycie świadkiem tego, jak żyją i jak są sobie bliscy, było czymś absolutnie wyjątkowym. Ta piękna rodzina, która ze wszystkich stron poddawana jest próbom, i wzajemne wsparcie, jakim starają się być dla siebie nawzajem, jest poruszające”.

Van Groeningen podkreśla też, że film miał dla niego akcent osobisty. „Robiąc filmy, uczę się stawiać czoła życiu i dzięki temu coraz bardziej je doceniam. Sam straciłem ojca, kiedy miałem 26 lat, ale na wiele sposobów on wciąż żyje we mnie, poprzez moje filmy. Dlatego też pociągają mnie historie o ojcowsko-synowskiej miłości. Kiedy skończyliśmy kręcić „Mojego pięknego syna” i wróciłem do Belgii, urodził się mój pierwszy syn. Radość, jaką jest kochanie kogoś tak mocno, to coś niesamowitego. Mam nadzieję, że ten film pomoże ludziom poczuć i zrozumieć różne punkty widzenia, że otworzy ich serca i umysły – tak jak historia Sheffów otworzyła moje”.

„Mój piękny syn” to historia rodziny, która musi zmierzyć się z uzależnieniem dorastającego chłopaka. To opowieść o nastolatku, który poszukuje swojej drogi, o marzeniach, które prowadzą go na skraj przepaści, a także o miłości rodziców, którzy nie potrafią wypuścić swego dziecka z objęć. To pierwszy tak szczery, prawdziwy i poruszający film o rodzinie, bezwarunkowej miłości, dumie, rozczarowaniach i nadziei.

 

„Mój piękny syn” z Timothée Chalametem i Stevem Carellem w kinach od 4 stycznia!

Czytany 216 razy Ostatnio zmieniany środa, 09 styczeń 2019 14:52

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy Odśwież

Reklama

Pies.tv

Reklama

Reklama