cinema.pl Artykuły

środa, 02 maj 2018 13:28

Podróż po fabryczni-miejskichpasażach

Napisane przez 
Oceń ten artykuł
(1 Głos)

Opublikuj na FacebookOpublikuj na Google BookmarksOpublikuj na Twitter

Siedlisko jest metafizyczną przypowieścią o pędzie ludzkości do autodestrukcji. Kosztach jakie ponosi każda jednostka, wyszczególniając ten który odciska piętno na ludzkiej psyche.



Obraz zaczyna się paradokumentalnie, ukazując kolejno sekwencje niszczącego postępu technologicznego i przemysłowego,  obrazując kolejno kadry zadymionych kominów, zatłoczonych aglomeracji miejskich oraz ciągów komunikacyjnych, ułatwiających ten proces destrukcyjny. Przebiegająca podróż po fabryczno-miejskich pasażach razem z obiektywem kamery, doprowadza nas do miejsca ulegającego stopniowej degradacji, gdzieś na uboczu całego postępu, gdzie przyszło egzystować bohaterce filmu, kobiecie o niezwykłej wrażliwości na otoczenie i empatii.

Żyjąc w tym zrujnowanym, niegdyś tętniącym życiem miejscu, dziś stara się jedynie drobną łyżeczką odmierzać czas, odgradzając się od pustki jaką niesie postęp, pochłaniający jej dekadencką rzeczywistość.
Czas jak rozpędzony pociąg, kolejno przecina pory roku życia kobiety( wczesna jesień, późna jesień, wczesna wiosna), dosięgając jednocześnie jej pozornie bezpieczne odludzie.

Z pory na porę  obserwujemy jak jej cudowny świat marnieje, jesteśmy bezstronnymi świadkami zagłady, naszym oczom ukazują się wyludnione pustkowia, ślady poprzednich cywilizacji, ofiary rozwoju.
Progres pozostawił w jej świecie piętrzące się ruiny,  porzuconych i niszczejących aut, pod naporem czasu, budynków opustoszałych bo większość znalazła pozornie lepsze miejsce do istnienia, widzimy środowisko dotknięte przemysłem.

Jeden z kadrów ukazuje drogę która się kończy, czyżby taki kres czekał ludzkość ?

Uwarunkowania psychologiczne bohaterki, ten autodestrukcyjny postęp postrzega osobliwie, jej wrażliwość interpretuje to po swojemu. Upatrując się w tajemniczy bycie winy za umierający świat dookoła niej.
Byt podszeptuje cywilizacji zły kierunek, jej umysł tworzy skrót myślowy, w którym to Pustka jest odpowiedzialna za ten proceder, a jej obecność w życiu coraz intensywniej zaczyna manifestować duch, obnażający ciemne nieludzkie oblicze postępu.

Do końca nie wiemy czy jej psychika tak personifikuje ten proces, pod postacią ducha w czarnym garniturze z zniekształconą głową.
Upiór którego dostrzega wyobraźnia tej kobiety to Kubistyczny Duch Obecnej Epoki, zniekształcone, chciwe i niszczące na swojej drodze wszystko, lustrzane odbicie człowieczeństwa.

To oczywista metafora szyta grubą nicią, które jednostki w społeczeństwie są odpowiedzialne za ten upadek moralny i środowiskowy, są odpowiedzialne.
Sama historia kobiety jest tylko tłem, by ukazać zgubny proces skutków, szybkiego skoku technologicznego i idącej za ciosem utraty człowieczeństwa.

Historia zawarta w filmie opiera się na płaszczyźnie egzystujących w bliskim sąsiedztwie rzeczywistości, świata miejskiego molochu z dymiącymi kominami, świata niszczejącego pod jarzmem postępu oraz nie dotkniętej ludzką ręką jeszcze świata przyrody.
Tym  zmaganiom ludzkości ze słabościami, przyglądają się wykuci za kamienia niemi świadkowie.
Duchy poprzednik epok, zaszczycające swoją obecnością od wieków w postaci pomników, szczególnie monolit wielkiego strażnika, górujący nad miastem zwanym Siedliskiem.

Czy ludzkość wygra walkę ze swoją ciemną stroną duszy?
Na to pytanie każdy z nas powinien odpowiedzieć sobie sam, podobnie jak zakończenie mojego filmu pozostawiam wam do interpretacji.
Jedno jest pewne, tak samo jak upiorny duch dosięga bezbronnej kobiety, tak i przed postępem nie ma ucieczki, a może jest nadzieja ?
Może ludzkość przebudzi się z tej masowej komy ?.
Odrzucając naszą łatwą i kuszącą, złą stronę ludzkiej natury.


                                                
Odniesienia do Sztuki oraz Metafory (ukryte znaczenia).

W filmie Siedlisko nie brak alegorii, ukrytych znaczeń, jak również mojego osobistego hołdu dla sztuki filmowej, jak również ogólnie sztuki. Dla kultury filmowej która była przed mną i pozostałymi twórcami kina.
Wiele ujęć jest moim osobistym ukłonem w stronę klasyki kina, w jednej ze scen bohaterka filmu kończy słuchać soundtrack z westernu, autorstwa Ennio Morricone czy też w telewizorze tajemniczej bohaterki emitowany jest jakiś klasyczny film z Draculą.
Sama w sobie produkcja jest mocno retro, osadzona w estetyce kina lat 50-tych, przynajmniej jeśli idzie o wykonanie i montaż.
Kadry nasycone wyblakniętym kolorem sepii, które pojedyncze urywki kadrów zdradzają że niegdyś było dzieło kolorowe, obecnie nadgryzione przez ząb czasu.
Film spina w sobie całościowo alegorię początku rozwoju cywilizacji, po jej krańcowe stadium (obecne), jest to ukazane metafizycznie,  w jednym ze snów na jawie, tajemniczą bohaterkę filmu nawiedza wizja śmierci i dogmatów religijnych.
Jest to oczywista parabola początku i stanu obecnego drogi ludzkości, od monomitu, odciskającego piętno na obecnych społecznościach, a będącym spoiwem z obecną kulturą.
Pierwotne wizje ukryte w trzewiach kobiety stają w kontrze, ruin jakie pozostawia za sobą, konsumpcyjna pierwotna ludzka natura, obrazują to kadry porzuconych wraków samochodów, opustoszałych przemysłowych budynków, w jednym z nich mieszka nasza znajoma z ekranu.
Filmowa analiza  doprowadza nas przed ostateczne, najgorsze oblicze ludzkości, demaskując je w finałowej scenie pod postacią odrażającego kubistycznego ducha czasu, czy też współczesnego ducha ludzkiego sumienia, przed zgnilizną tego przetrąconego kręgosłupa człowieczeństwa nie ma ucieczki, podobnie jak dla bohaterki filmu, niczym w obrazach Picassa ukazuje się nam prawda, która jest zniekształcona, odpychająca i zarazem groteskowa.

Zniekształcone oblicze monstrum to nic innego jak najgorszy odór ludzkiego postępowania ku chwale postępu i podboju, to facjaty chimer chciwości, korporacyjnych demonów wysysających całe piękno tego świata, na użytek nielicznych,  rozstawiających pionki na szachownicy.
Jednak daleki jestem od politykowania, to ma wymiar filozoficzny,  jest mroczny sługa który jest tylko pionkiem w ruchu, niczym więcej, sługą za którym nie ma wyższych aspiracji tylko pustka, upodlająca wszystko co spotka na swojej drodze.

A może każdy zaglądają w głąb siebie samego, odkryje w sobie takie monstrum?
Tak naprawdę to tylko od nas  zależy czy ulegniemy jego niepohamowanemu łaknieniu, biernie go dokarmiając ludzką ułomnością, potocznie zwaną złem,  czy pokonamy to zło głodząc go ukrytym dobrem.
Dobrem który płynie ze szczerych bezinteresownych intencji.
                         
Technika Filmowa oraz Wykonanie  

Siedlisko jest projektem któremu poświęciłem najwięcej czasu i uwagi, poczynając od scenariusza, zmieniając go trzykrotnie, tak by był zarazem wielowymiarowy i prosty w koncepcyjny założeniu.

Jako operator filmowy zrobiłem duży progres, stosując technikę mieszaną, tzw. pół na pół, statyczne kadry z nutą refleksji  w zestawieniu z transową motoryką grozy, wylewającej się z ekranu.
Na etapie montażu nad każdą sceną pochylałem się z osobna, by każdy kadr, ujęcie tworzyło osobną a zarazem spójną historię.
Rozległe dramaty w jednym monodramie, wracając do pracy operatora, użyłem wielu tricków filmowych z poprzedniego stulecia, dokształcając się jako operator i kamerzysta, kręcąc pod różnymi kątami nachylenia obiektywu, by stworzyć z jednej strony obraz klaustrofobiczny a otwartej przestrzeni.
W filmie tworzyłem analogowe efekty specjalne, uwydatniając je jedynie odpowiednim montażem, od tricków z ruchomymi zbliżeniami obiektywem, po naświetlanie elementów planu filmowego.
Jest to też prastara technika filmowa rodem z początku kinematografii, naświetlałem lampami przedmioty użytku, by rzucały na ściany cienie, potęgując dodatkowo atmosferę mroku.
Przy okazji pracy nad Siedliskiem, odkurzyłem swoje stare talenty plastyczne, rzeźbiąc samemu przez pełny miesiąc maskę kubistycznego ducha współczesnych czasów.
Włożyłem całe swoje serce w ten projekt, praktycznie przy minimalnym budżecie,  starzejącym się sprzęcie na ówczesne standardy montażowe.

Zdjęcia trwały około dwóch lat, a ponad pół roku intensywny montaż, dla którego zarywałem nocki, idąc jak przeciętny zajadacz chleba na drugi dzień do pracy z rana.
Co do aktorstwa pierwszy raz miałem przyjemność pracować z aktorem wykształconym warsztatowo, a w zasadzie aktorką Iwoną Gasiul, na co dzień związaną z Teatrem Stop i stowarzyszenie TZN zapobiegającym narkomanii, po przez tworzenie warsztatów teatralnych tym samym wypełniając czas by szczególnie młodzież nie sięgała po używki.
Również reżyseruję sztuki teatralne, dynamika pracy z takim aktorem jest o wiele prostsza i łatwiejsza, oczywiście nie ujmując naprawdę zdolnym amatorom.
Pierwszy raz też urządziłem casting z prawdziwego zdarzenia, przy którym miałem też prawdziwe doradztwo w postaci Pani Małgorzaty Lancmanskiej, która nakreśliła mi odpowiednie profile psychologiczne aktorów pasujące do roli, dzięki którym szybko wyłoniłem właściwą kandydatkę do roli.
Co do soundtracku, współpracowałem z dwoma muzykami, pierwszy Marcus P. wspomógł mnie ambientowymi ścieżkami do scen transowych, a drugiemu chciałbym szczególnie podziękować bo jego improwizacje na pianinie nadały większego dramatyzmu, drugiej połowie filmu, a mowa o Mikołaju Tesli.

Co do okładki filmu przedstawia ona czarną dziurę w której powoli zanika światło, (supernowa), autorem okładki jest moja żona, która wykonała te pracę na podstawie niezwykłej techniki w fotografii, a konkretniej zdjęć metodą otworkową, tworząc małe obiektywy umieszczone w odpowiedniej lokalizacji, by przez mały obiektyw wpadała odpowiednia wiązka promieni słonecznych, naświetlając jednocześnie klisze.


Od siebie…      Jest to mój bardzo osobisty i szczery film, który obrazuję moje najskrytsze przemyślenia nad moralną kondycją ludzkości we współczesnych czasach.                                         

Czytany 191 razy Ostatnio zmieniany środa, 02 maj 2018 13:42

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy Odśwież

Reklama

Pies.tv